Przewodnik

Linki-obrazki

Misje
I. Więzi przyjaźni
Spotykasz po latach kogoś, kto dawniej był ci bliski. Wplątuje cię on w jakąś historię, która nie dość, że z czasem się komplikuje, to w dodatku budzi w tobie wątpliwości co do intencji przyjaciela.

II. Linia frontu
Kerończy natarli na Prowincję Demarską. Oblegany jest sam Demar. Jedni ludzie stają do walki, inni uciekają ze spalonej ziemi. Napastnicy, obrońcy i cywile. Po której stronie staniesz?

Opcjonalnie: Udział w buncie niewolników w Wirginii bądź inne miejsca walk.

III. Rekonwalescencja
W nie najlepszej kondycji trafiasz do wioski lub klasztoru. Wydaje ci się, że trafiłeś w dobre ręce i że wkrótce będziesz mógł opuścić to miejsce. Okazuje się jednak, że z pozoru życzliwi i uprzejmi ludzie skrywają przed tobą jakąś tajemnicę.

IV. Zabij bestię
Coś napada, nęka mieszkańców. Zawierasz umowę z wójtem - dostarczysz głowę bestii za określoną cenę. Okazuje się jednak, że stworzenie nie działa bez powodu - jest w jakiś sposób prowokowane przez mieszkańców.

Opcjonalnie: Bestia jest wrażliwa na hałas z karczmy albo ludzie naruszyli w jakiś sposób jej rewir (weszli na jej teren, zajęli leże ze względu na drogie surowce itp.)

V. Nielegalne walki
Dochodzą cię słuchy o nielegalnych walkach prowadzonych w okolicy. Położysz im kres czy może postanowisz wziąć w nich udział dla własnego zysku? Pieniądze nie leżą na ulicy.

VI. Zlecone zabójstwo
Dochodzi do zamachu, w wyniku którego ginie ktoś ważny. Podejmujesz się odnalezienia zabójcy – albo jego zleceniodawcy. Od ciebie zależy, czy dojdzie do aresztowania winnych, czy pomożesz im uniknąć kary.

VII. Egzekucja
W mieście lub wiosce szykuje się egzekucja. Znasz sprawcę albo sam doprowadziłeś do jego schwytania. Realizacja wyroku coraz bliżej.

Opcjonalnie: Z czasem nabierasz wątpliwości, czy skazaniec faktycznie jest winny i chcesz go uwolnić lub dochodzą cię pogłoski, że ktoś może chcieć uwolnić kryminalistę.

zamknij
Spis kodów
Spis opowiadań
Baśń o wolności: Preludium (autor: Nefryt) Gdy demon odzyskuje człowieczeństwo, przypomina sobie jak być człowiekiem.(autor: Zombbiszon) Nikt nie zna prawdziwego bólu do czasu aż nie straci kogoś bliskiego sercu. (autor: Zombbiszon) Wendigo i Driada (autor: Zombbiszon) Domek, zupa, sukkub i historia (autor: Zombbiszon) Sen i niespodzianki (autor: Zombbiszon) Boląca strata i niepokojący gość! (autor: Zombbiszon) Cienie i nowy przyjaciel (autor: Zombbiszon) Kruki (autor: Zombbiszon) Cienie i Starsze Dusze (autor: Zombbiszon) Zło Kor'hu Dull (autor: Zombbiszon) Złodziej Twarzy i Koszmar (autor: Zombbiszon) Królewiec (autor: Zombbiszon) Przed świtem (autor: Nefryt) Król Żebraków i nowe drzwi (autor: Zombbiszon) Akceptacja (autor: Zombbiszon) Nostalgia (autor: Nefryt) Nowa droga i niespodziewane wyznanie? (autor: Zombbiszon) Biały i zielony daje czerwony! (autor: Zombbiszon) Nowe wyzwania w nowym życiu (autor: Zombbiszon) Krąg tajemnic (autor: Zombbiszon) Jack (autor: Zombbiszon) Czasami to mrok daje najwięcej światła (autor: Zombbiszon) Trzy sceny o szpiegowaniu (autor: Nefryt) Morze bólu. Promyk nadziei ... (autor: Zombbiszon) Sól (autor: Olżunia) Dyjanna Muirne: Miecz może być dowodem wszystkiego (autor: Zorana) Uszatek i Kwiatek na tropie przygody: Przypadłość parszywej gospody (autor: Paeonia i Szept) Gdy gasną świece (autor: Zombbiszon) ... Najjaśniej płoną gwiazdy nadziei. (autor: Zombbiszon) Elias cz. 1 (autor: Zombbiszon) Elias cz. 2 (autor: Zombbiszon) Historia (autor: Zombbiszon)
zamknij

Chat

UWAGA | WARNING | ACHTUNG | POZOR | 注意 | 注意 | لاحظ | σημείωση
W Wieściach prezentowanych poniżej mogą pojawić się treści erotyczne, przemoc, krew, przemoc, chędożenie, osocze, pośladki oraz śladowe ilości orzechów arachidowych. Dzieci uprasza się o kliknięcie w krzyżyk w prawym górnym rogu strony w celu zachowania psychicznego dziewictwa.


Pogoda:
Uwaga! Sprawdzić, czy u sąsiada w ogródku nie ma kapusty!

Wersja dla Aeda.

Dla romantyków - także tych za dychę.

Dla urlopowiczów.


Halo, tu Keronia:
Z dziennika przyrodnika
   Miniony miesiąc okazał się bogatym w ważne naukowe odkrycia. Wilkołaki okazały się obojniakami. Osobom niewtajemniczonym wyjaśnimy, obojniak to ktoś, kto posiada zarówno męskie, jak i żeńskie narządy rozrodcze. O ile obecności organów wewnętrznych nie możemy w stu procentach potwierdzić - jak dotąd nie udało się przeprowadzić sekcji wilkołaka, chociaż mag Epilepticus był bliski celu, o tyle z całą pewnością mają narządy rozrodcze zewnętrzne. Wyjaśniając na przykładzie wilkołaka Dravarena, rysujące się na klatce piersiowej kształty to nie rozbudowane mięśnie, a całkiem pokaźne piersi, których pozazdrościłaby mu elfia furiatka, a które nie urosłyby tak bez udziału żeńskich hormonów. Wilkołak Dravaren doniesieniom naszego reportera zaprzecza, my jednak swoje wiemy i naszemu korespondentowi wierzymy. W końcu, kto jak nie szamanka najlepiej opisze anatomię wilkołaka.

Anioły obnażone
   Tajemnica aniołów ujawniona! Nie są to legendarne, półboskie stworzenia o umiejętności lotu, lecz krewni ptaków! Świadczy o tym podobieństwo w układzie szkieletowym skrzydlatych. Mają oni, jak ptaki, spneumatyzowane, czyli wypełnione powietrzem kości, masywną kość kruczą i połączone kości kręgosłupa w odcinku lędźwiowym tworzące synsakrum. Oprócz tego, ich mięśnie barków i piersiowe są znacznie bardziej rozwinięte niż u człowieka, a mostek ma dodatkowy grzebień. Niewtajemniczonym wyjaśnimy, że właśnie te cechy stanowią o przystosowaniu ptaków do lotu. Poza tym, by w pełni potwierdzić pochodzenie skrzydlatych i rozwiać wątpliwości, mają skrzydła. To zaś definitywnie upodabnia ich do ptasich krewnych. Skąd wziął się inny kolor krwi, podatność na zranienia, tego nasi uczeni jeszcze nie odkryli, z całą pewnością natomiast, jednogłośnie, twierdzą oni, że gęsta krew jest wynikiem ewolucji i chroni przed wykrwawieniem się.

Niespodzianka!
  Tak krzyknęła dziś pani Zima, po zawitaniu do Królewca. Dzisiejszy poranek powitał mieszkańców stolicy i południowych miasteczek śniegiem; na dachach leżała go mała warstwa, na ulicach też, był na drzewach, krzewach i wszędzie dookoła. I wciąż, a jest już przedpołudnie, pada. Mamy więc pierwszy atak zimy na Królestwo i tyle nam zostało z pięknej, złotej jesieni. Redaktorzy dostają też co chwila pocztowe gołębie z wieściami z kraju; wędrowcy donoszą także o opadach w Górach Mgieł. Gościńce oraz szlaki stały się śliskie i zdradliwie; kilka koni złamało nogi, wozy straciły konia, a jesienne zbiory otulił śnieg. Nikt nie spodziewał się takiej pogody. Czyżby nawet umknęła ona magom, skoro nie pisnęli słowem o nadchodzącym oziębieniu?

Żywa legenda*
   Mniej lub bardziej znany podróżnik i obieżyświat, Aed “Kłopot” Senthis utrzymuje, że na nienazwanych bagnach w okolicy Dąbków odnalazł uznawany za legendarny i bajkowy gatunek. Żujpaszcze,     pieszczotliwie nazywane żujkami, małe pokraki niewielkiej wagi, o długich, zdatnych do duszenia i obdzierania ze skóry rękach i długiej szyi, małych oczkach, błyszczących w ciemności, długich zębach ożyły i zeszły z kart starych pieśni. Kanibale odżywiające się zabłąkanymi wędrowcami, polujące tylko wieczorem i nocą. Jeśli wierzyć pieśniom, zamieszkują bagna, mokradła, trzęsawiska i obszary podmokłe w pobliżu spiżarni - ludzki osad i traktów. Wykazują niewielkie zdolności magiczne, potrafią zwodniczo przypominać starego człowieka, w okropny sposób przygarbione, ich skóra pokryta jest gdzieniegdzie łuskami i wrzodami, błyszczy zielonkawobrązową ropą. Noszą poszarpane ubrania wilgotne od błota i splamione krwią ich poprzednich ofiar. Niegłupie, potrafią używać prostej broni - kije, kamienie, maczugi, wytwarzać trucizny. Mity okazały się prawdą, pieśni wzorowane na prawdzie, szkoda tylko, że oprócz pięknego i strasznego opisu nie podają, jak z takimi stworami walczyć. O ile wierzyć opowieściom naszego podróżnika, żujpaszcze można pokonać zwykłą bronią, niekoniecznie srebrną i magią. Tylko na ile normalny jest ktoś, kto krwiożerczych kanibali nazywa żujkami?

Dworska dama nie taka słaba?
    Wszystkim znany jest obraz rycerza mężczyzny; dzielnego, silnego, szlachetnego, broniącego swej ziemi, rodziny i wyruszającego w bój. Znany jest nam też obraz kobiety noszącej zbroję, miecz przy pasie i bijącej wroga równie skutecznie, co mężczyzna. Mało kto jednak wie, że te bezbronne niewiasty, które zostają w zamkach i na włościach same, bo ich małżonek ruszył w bój, potrafią się bronić. Tak moi drodzy! Obalamy mit bezbronnej i głupiutkiej małżonki rycerza! Oczywiście są wyjątki, ale słabe według niektórych niewiasty, kiedy zostają w zamku same, potrafią go bronić. Miecz dzierżą w wypielęgnowanej dłoni pewnie, ciosy wyprowadzają cele, a i z łuku strzelać potrafią! Mądrze zarządzają też strażą i obroną, przewidują i unikają rannych po swojej stronie. Są prawdziwymi paniami domu.

Siła tkwi w narządach
   Wśród nekromantów, czarnych magów w Keronii pojawił się nowy trend? Jest nim amulet, bransoletka, naszyjnik i talizman z narządów wewnętrznych, przy czym te zwierzęce nie należą do popularnych. Takie mogą nosić udające potężne, w rzeczywistości zaś postrach na baby, wioskowe i leśne wiedźmy. Nekromanci są znacznie bardziej wyrafinowani. Szczególnie pożądane są narządy elfie, wilkołacze, szamańskie, wróżek i krasnoludów. Ludzkie, jako popularnej i najludniejszej rasy, tym samym dużo łatwiejsze do zdobycia, nie cieszą się tak wielką estymą. Wśród narządów najchętniej nabywanych - częściej zaś wyciananych z ciał ofiar, dominuje wątroba, śledziona, prawa i lewa nerka. Jelita używane są przy wróżbach i jasnowidzeniu, serce pomaga przy kreacji nowego życia. Do wzmocnienia siły zaklęcia najbardziej nadają się świeże organy - najlepiej dopiero wycięte z ciała ofiary, zakrwawione, jeszcze ciepłe od fizjologicznie wykonywanej pracy. Te stosowane jako amulety poddaje się obróbce mechanicznej i magicznej. Noszenie gnijącej wątroby i rozkładającej się, oblezionej przez robaki nerki wykracza poza możliwości i zakres tolerancji nawet najbardziej zatwardziałych magów. Śmierdzi.
   Dużo mniej odpornym na żołądkowe sensacje, estetyczne doznania i nosowe problemy magom poleca się bransoletki z kości paliczków, puszek kopytowych, naszyjniki z kości nadgarstka, zawieszki z kręgów i kości śródręcza i śródstopia, paniom zaś kolczyki. W nich też tkwi magiczna siła!

Barwna ceramika
 Jesienne targi w Rivendall rozpoczęte! W śród złotych, czerwonych i kolorowych koron drzew, ustawiono stoiska i stragany. Próżno jednak szukać na nich tkanin, złota, biżuterii, czy jadła, nie ma tam też oręża ani piwowara, nigdzie nie widać zwierząt, nawet koni na sprzedaż. Targi w Rivendall to mnogość ceramiki! Można na nich już za kilka miedzianych monet kupić dzbanuszki, za srebro piękne dzbany, a za złoto całe zastawy. Wszędzie dookoła sama ceramika.
  Ceramika toczona jest na kole, także lepiona ręcznie, wytwarzana z gliny, wypalana przy ogniu, malowana przez wytwórców. Na targowisku sprzedawane są gotowe wyroby, ale można też podglądnąć rzemieślników przy pracy; zobaczyć jak wygląda na różnych etapach, jak sprawne ręce toczą ją z kawałka gliny, jak nadają jej kształt, by potem ozdobić i wypalić. Tej jesieni dominują zdobienia roślinne, ale znajdą się także motywy łowieckie, czyli coś dla myśliwego. Od mnogości kolorów aż bolą oczy; po lewej na dzbanie błyszczą błękity i zielenie, a po prawej proste zdobienie rysikiem obwija się pnączem dookoła brzuśca baniaczka na piwo.

Wróżka Pierdziuszka rządzi:
   Wróżka Pierdziuszka ziewnęła, zasłaniając dłonią usta. Było zdecydowanie za wczas na to, aby opuszczać przytulny dom i miękkie łóżko, jednak wewnętrzne oko nie pozwalało jej spać; budziło ją, wywoływało uczucie, że coś się święci, coś wisi w powietrzu, ciężkiego i mrocznego, że zaraz coś się wydarzy i zmieni znany nam świat. Zaczęło się przed północą. Za pierwszym razem zerwała się do siadu, wyrwana ze snu niczym złym urokiem; z bijącym szaleńczo sercem tłukącym się w piersi, z urywanym oddechem i potem spływającym po karku, początkowo nie wiedziała, co się dzieje. Wrażenie, że sufit zawali się jej na głowę, że pod łóżkiem czyha demon i to uczucie wewnątrz głowy, że coś jest mocno nie tak... Dobrą chwilę zajęło jej uspokojenie się i wytłumaczenie sobie, że dom się nie wali, ani nikt nie dobija się do drzwi z okrzykiem wiedźma na stos! - to była jej stała obawa. Strach, że ktoś w końcu zechce posłać ją w ogień, który ją spali. Niepokój, który ją obudził, pochodził z wewnątrz niej samej. Wewnętrzne oko, zmysł wróżbiarski, otwartość na otoczenie i jej niesłychany talent, musiały wyczuć jakąś zmianę w materii świata, na która ona zareagowała.
   Najpierw, z kubkiem kawy, spojrzała w karty; te nie powiedziały jej nic, uparcie milcząc. Szklana kula pokazywała jedynie błahe sprawy, niezależnie od tego, jak bardzo wróżka skupiała się na wewnętrznym strachu. Pierwsze fusy zapowiedziały obfitość śliwek, drugie słaby połów, czyli nic groźnego. Drugie fusy ostrzegały przed suszami, które nawiedzą kraj. To także nie było to. Smocze kości nie miały ochoty współpracować, proste zaklęcia rzucane w ogień wirowały w jego blasku, nie pokazując nic i nawet stare metody nie działały. Strach wciąż pozostał.
   Początkowo Wróżka próbowała to rozchodzić, rozgonić tę obawę. Potem znów starała się usnąć, ale i to nie przyniosło jej ukojenia. Czasami jej wspaniały dar był męczący i irytujący. Nie miała możliwości wyboru i nie mogła zdecydować o tym, kiedy wróżba, przebłysk przyszłości czy ślad minionych dni, odkryją przed nią swoje karty. Była poddana kaprysom losu. Jak liść na wodzie, goniony raz w jedną, raz w drugą stronę.
   Próbowała też zagłuszyć to uczucie medytacją. Nic nie pomogło. Trzecia kawa wywołała tylko ból głowy. A wróżka czuła coraz większą irytację i rozdrażnienie. Nie mogła spać, uspokoić się też nie bardzo, więc chodziła w kółko, drepcząc ślady w podłodze. W końcu, kiedy noc zaczęła blednąć, postanowiła wybrać się na spacer. Była to tak odkrywcza myśl, tak właściwa, że Pierdziuszka nie wahała się ani chwili. Założyła tylko puchate kapcie, szyję przewiązała szalem i wyszła ze swojego domku w ciemność.
   Noc była przyjemna. Decyzja o tym, by opuścić cztery ściany, była najlepszą od chwili przebudzenia. Lekki, chłodny wiaterek owiał twarz wróżki, odganiając zmęczenie i niepokój. Dookoła pachniało wiciokrzewem, który rozkrzewił się po okolicy, pnąc się i czepiając wszystkiego, byle wyżej, byle dalej. Małe świetliki latały dookoła, cisza aż dźwięczała w uszach. Noc była spokojna, tylko gdzieś na granicy słyszalności odzywały się pijackie krzyki, kłótnie i awantury. Królewiec żył po swojemu.
   Pierdziuszka szła przed siebie, szurając kapciami; nogi same ją niosły, właściwie nie myślała o tym, dokąd zmierza. Po prostu szła. Nocne powietrze wygoniło z jej głowy ponure myśli, rozwiało wątpliwości.
   Uliczka była pusta i cicha, rzadko kiedy ktoś się tu kręcił. Znajdowała się blisko górującego nad wszystkim muru, więc była traktowana trochę po macoszemu; dawno nie odnawiane fasady kamienic, zaniedbane ogródki, zapomniany placyk, który był kiedyś ryneczkiem. Wykruszony bruk, w którym brakowało kilku łbów i pęknięty rynsztok wcale nie zachęcały do odwiedzin. Ale po prawej stronie, całkiem niedaleko, tam stał budyneczek dwupiętrowy, z poddaszem, zbudowany z czerwonej cegły, która tworzyła wzór kowadełka. Dach miał kryty słomą, a cokół z rzecznych i polnych kamieni. Drewniane okiennice były szczelnie pozamykane, ale nawet w świetle krasnoludzkich lamp oświetlających ulicę, widać było, że budyneczek wiele przeszedł. Na przedniej fasadzie ktoś napisał precz!, a ktoś inny koślawo odpowiedział w rzyció! Drzwi wejściowe wisiały krzywo na zawiasach, przechylone bardziej na jedną stronę, a kolorowe okienko na ich środku zostało wybite i zasłonięte dziurawym materiałem. Schodki, kiedyś równiusieńkie, ktoś w jakiś sposób pokruszył. Szyld, znany wszystkim w okolicy, wiszący nad drzwiami, zamalowano czerwoną farbą i nabazgrano na nim nowy napis: żądzim i panójem!
   Naszła ją nagła myśl. Oto wewnętrzny wzrok i cudowny dar, doprowadziły ją do właściwego miejsca, które powinna odnaleźć! Poczuła spokój i ulgę; to dlatego nie mogła nic wywróżyć, dlatego ciągle czuła niepokój. Jej dar nakazywał jej przyjść tutaj i sam ją doprowadził do tego miejsca!
   Oto budynek Wieści Przepalonych Treści, przejęty przez gnomy, chylący się ku upadkowi. Zapomniana, omijana szerokim łukiem, nieodbita w ostatnim zrywie redaktorów i ich towarzyszy, redakcja. Królestwo gnomów, chodzących w brudnych onucach. Ziemia utracona.
   - Panocka! Panocka stać i poczekać! - padł rozkaz, wydany piskliwym głosikiem. - Nigdzie nie iść! - coś poruszyło się za krzywymi, ubitymi okiennicami. Błysnęło światło, za chwilę zgasło; coś szurało, jakby ktoś ciągnął ciężki worek. Dało się słyszeć tupanie wielu nóżek. I szepty, ciche, niewyraźne głosy dochodzące zza ściany.
   Wróżka nie miała ochoty czekać na to, co wylezie z budynku redakcji. Bowiem kto mógł wiedzieć, co gnomy wyczyniają w środku, jakie straszliwości przywołują do życia, jakie gnomie czary odprawiają i co kombinują? Siła ludzi i redaktorów, już raz próbowała odzyskać to miejsce i jak się to skończyło? Totalną klęską. Na murze, w świetle dnia, wciąż widniały ukruszone siłą olbrzyma blanki. Pod oknami leżały skorupy doniczek i suche, martwe roślinki. Nie udało im się, bo nie było z nimi Pierdziuszki i Wróżka dobrze o tym wiedziała. Z nią wszystko wyglądałoby inaczej.
   - Panocka podejdzie bliżej... - zachęcający głos brzmiał tak, jakby czarny mag proponował dziecku cukierka i oczekiwał, że do niego podejdzie, a wtedy go złapie i zamknie w klatce. Albo jak w tej wioskowej legendzie o złej wiedźmie w lesie, która słodkościami kusiła dzieci i paliła je potem w piecu swojej chatki. - Nie boi się...
   - Wróżka nie zniża się do takich próśb. Wróżka jest ponad doczesnym światem. Wróżka ma cele, które przewyższają maluczkich. Wróżka...
   - Pani Wróżka Pierdziuszka? - padło pytanie. Zza ścianą powstało zamieszanie; jakby do lotu zerwały się dwa tuziny ptaków, jakby tysiące stópek zaczęło tańczyć naraz. Ktoś coś krzyczał. Odgłosy wydobywające się z redakcji brzmiały niepokojąco.
   - Oszem, to ja. Jedyna Widząca, Córka Proroctw i Pani Wizji.
   - Pierdziucha poczeka!
   Wróżka nawet nie zdołała odpowiedzieć, sprostować i wyjaśnić, że wcale się tak nie nazywa, że to niegodne i nieodpowiednie nazewnictwo należy zmienić czym prędzej, bo oto... Przez lekko uchylone drzwi do redakcji, wyszedł gnom. Mały stworek w niebieskich spodenkach, ogrodniczkach, które chłopi lubili ubierać do pracy na roli. Nawet w tym świetle widać było, że jest chudy i niedożywiony.
   Gnom rozejrzał się: spojrzał w prawo, spojrzał w lewo, a nawet w górę. Posłuchał przez chwilę, a nawet powęszył i kiedy utwierdził się w przekonaniu, że nic mu nie zagraża, zastukał w drzwi pięścią dwa razy i zszedł ze schodków, zatrzymując się przed Wróżką. A zaraz za nim... Z redakcji wyłoniły się, wypłynęły drzwiami, oknami, wyszły z piwnicy i spod schodów, niczym fala przypływu, inne gnomy. Było ich całe mrowie. Zdecydowanie więcej niż ostatnim razem. Stały jeden obok drugiego wokół Wróżki, jeden za drugim. I wszystkie były w niebieskich spodenkach, i wszystkie wpatrywały się we Wróżkę. Niepokojące, aż ciarki przechodzą.
   - Panocka... - odezwał się ten pierwszy, który sprowadził pozostałych - Ty wiesz co? My pierdolimy taką robotę. To nie tak miało wyglądać! - zaczął wyrzucać z siebie stworek, a po każdym takim stwierdzeniu inne gnomy jednocześnie, w tym samym czasie potakiwały głową, potwierdzając jego słowa - Redakcja taka wspaniała... Rudera to jest. Nawet sąsiedzi już w nas kamieniami nie rzucają.
   - Nudzim się!
   - Tak!
   - Mamy tego dość!
   - Nikt nas nie szanuje!
   - Olaliście nas! To niegodne!
   - Wiesz ty co, Panocka? - zaczął gnom przewodnik, pasterz swoich owieczek, spluwając na bruk - Bierz se tę całą redakcję. My jej już nie chcemy. Znudziła nam się - i tutaj pan gnom wepchnął w ręce Wróżki pęk kluczy. - W cholerę z taką zabawą - po czym machnął wychudzoną rączką na swoich towarzyszy - Chodźta, znajdziem sobie godniejsze miejsce na chałupe! - i poprowadził ich ku lepszemu.
   Tak oto Wróżka Pierdziuszka dzierżyła w swoich rękach klucze do ziemi obiecanej. Do redakcji cudownie odzyskanej, do wyzwolonego domu ich gazetki. Teraz będą mogli tu wrócić. Dzięki niej, dzięki Wróżce... Oto jej wspaniały dar sprawił, że odzyskała to, co utracili. To dlatego zbudziła się w nocy, to stąd ten niepokój, ten strach - teraz wszystkie te uczucia minęły, zniknęły zastąpione triumfem jej umiejętności nad chaosem świata.
 
   Kilka godzin później, poranek
   Dzisiejszego dnia na ulicach, w karczmach i domach mówiono tylko o jednym; w gazetkach, na placach i rynkach słyszało się tylko jedno:
   Wróżka Pierdziuszka uratowała redakcję WPT! - wieści mówią, że nasza Jasnowidząca, minionej nocy wywalczyła dla Królewca jego redakcję! Tak, jedna kobieta dokonała tego, czego nie potrafił zastęp redaktorów wraz z towarzyszami. Jaśnie Wróżka Pierdziuszka, zbawicielka redakcji, po trudnej walce z hordą gnomów, po boju stoczonym we wnętrzu budynku, zdołała odebrać małym szubrawcom to, co należało do redaktorów. Walka ponoć była zaciekła, zarówno gnomy jak i Wróżka nie odpuszczali, do ostatniego tchu broniąc swej pozycji. Ale to Pierdziuszka triumfowała na samym końcu. Pokonane gnomy z opuszczonymi głowami uciekły z dzielnicy, gonione gniewnymi słowami Wróżki, by nigdy więcej nie odważyły się tu wrócić.
   Redakcja była wolna, odzyskana, ale... Wymagała generalnego remontu. Kosztownego remontu. Remontu od zatęchłej piwnicy, poprzez zniszczony parter i powywracane piętro, aż po dziurawy dach, włącznie z zewnętrzną fasadą. Remontu, na który nie było monet w redakcyjnym kuferku. Remontu, który może zmusić redakcję do powtarzania na ulicach: co łaska, na redakcję.


Ploteczki szurniętej dzieweczki:
*
   Lucien Czarny Cień poślubił trolla! Ściślej zaś mówiąc, poślubił trollicę. Jak brzydki, gruby, cuchnący i ponoć bezmózgi troll przemienił się w całkiem powabną, czarnowłosą elfkę o fiołkowych oczętach, do tego przyjemnie pachnącą, pozostanie tajemnicą. Jeśli coś ma wyleczyć poszukiwacza z miłostek i igraszek, to z całą pewnością wspomnienie ogromnej brodawki na kalafiorowatym nosie i gnijących, psujących się zębów. Wspomnienie posiłku trollicy, psujących się owoców i warzyw, brejowatej, czarnej masy, odbierze apetyt. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że nie tylko on padł ofiarą podstępu. Wcześniej tak samo dał się zwieść pewien wiedźmin i pewien elfi władca. Co jak co, ta trollica wie, jak sobie poradzić w życiu, teraz zaś szuka następnej ofiary. Panowie, strzeżcie się!

*
   O tym, że w Wirginii wybuchł bunt niewolników, wie pewnie każdy, kto nie boi się wyściubić nosa z Keronii. Tyle, że to… nie wszystko. Zgodnie z tym, co udało się ustalić naszym rzetelnym informatorom, na czele buntu stoi nie kto inny, jak Isleen. Podobno chodziło o zemstę. Zemstę za kłopoty, za wizytę na targu niewolników i towarzystwo uciążliwego Wirgińca, który nie wiadomo, po której stronie stoi.
  
*
   W Keronii szerzy się kult nowego bóstwa. Wszechpotężny, podobno (jak całe zło tego świata) pochodzący z Wirgini Brakpomysł ingeruje w ludzkie losy, popychając pojedyncze osoby lub całe grupy do działań nielogicznych, absurdalnych i bezmyślnych. Kapryśne bóstwo w rekordowym tempie zdobywa wyznawców, których rozpoznać można po charakterystycznym stękaniu: “nie mam pomysłu”.
Wendigo wizytuje wioski. Podobno nikogo nie atakuje, podobno daje się ciągać miejscowym dzieciakom za rękę.

*
   Wydało się! Wystarczyło trochę powęszyć, po(d)słuchać i zapłacić, by dowiedzieć się, że Lucien Czarny Cień to wielbiciel świeżej, zielonej sałaty.


Keronijska Książka Kucharska Babci Gąski
   Babcia Gąska przedstawia Ludowi Keronii pierwszą, oprawioną w skórę księgę zebranych przepisów kucharskich, pochodzących z różnych kultur i zakątków świata, wybranych i opracowanych przez Babcię Gąskę, ozdobionych kolorowym tuszem przez prawdziwego mistrza pędzla i wzbogaconą o ciekawostki związane z tym, ile jadano posiłków i z czego je przyrządzano, zależnie od kultur i statusu społecznego. W tym numerze pojawią się dwa przepisy, które można wypróbować w zaciszach swych chat i domostw; aby być przygotowanym na podróż własną lub najbliższej osoby.
                                                                                            Babcia Gąska życzy smacznego!

Elfie chlebki podróżne:
   Co mieć trzeba: dwa lub trzy pełne kubki zmielonej w żarnach mąki, jedno kurze jajo, pół kubka krowiego mleka, trzy solidne łyżki miodu i jeszcze czubek, garść pogniecionych orzechów, dwie szczypty korzennych przypraw.

Jak trzeba robić:
   W dużą miskę wsypać mąki ile podano i odstawić. Do sporego kubka wbić jedno kurze jajo. Do tego dodać miód i wlać mleko. Wymieszać porządnie, od serca, co by wszystko płynne było. Przelać to do miski z mąką, wrzucić garść pogniecionych orzechów i dwie szczyty przypraw korzennych. Rękami zacząć mieszać i zagniatać energicznie, aż od placów zacznie odchodzić i kleić się nie będzie. Z miski wyciągnąć, rzucić na blat i odrywać po kawałku. Uklepać małe kwadraciki grube na palec, naciąć na skos i odstawić. Robić to samo aż do skończenia ciasta. Chlebki piec nisko nad ogniem do zarumienienia i jeszcze ciepłe zawinąć w zielone liście dębu; tak zapakowane przechowywać w suchym miejscu.

Sucharki podróżne:
   Co trzeba mieć: dwa kopiaste kubki zmielonej w żarnach mąki, kubek letniej ale nie gorącej wody, solidna szczypta soli, suszone zioła do smaku.

Jak trzeba robić:
   Do dużej miski wrzucamy: dwa kubki mąki, wodę całą, sól do smaku oraz zioła suszone. Wszystko zagniatamy, uważając na palce, bo woda ciepła. Jak ciasto będzie gładkie i przestanie się lepić do rąk, wrzucić je do miski, przykryć ściereczką i tak zostawić na aż odpocznie. Po tym czasie odrywać małe kawałki, rozciągnąć w dłoniach na połowę grubości palca i ponakłówać. Zrobić to samo z całą kulką ciasta. Gotowe chlebki piec na blasze ustawionej nad żarem; kiedy pojawią się w nich bąble, obrócić i znów poczekać do chwili pojawienia się bąbli, po czym ściągnąć z blachy. Zawijać w liście szczawiu i trzymać w suchym miejscu.


Ogłoszenia Parafialne:
- Poszukuję chętnego do oddania wątroby. Nereczka też może być. Preferowana profesja: szaman - Epilepticus.
- Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, elfi władcy znów poszukiwani. Koniecznie żywi - Starszyzna.
- Kupię krew anioła i pióra z jego skrzydeł - alchemik.
- Wynajmę wiedźmina, który zajmie się moim wierzchowcem i odgoni natrętnych łowców organów - Tkaczka Zakonu.
- Poznam sposoby na pozbycie się duchów. Pilne! - Shel.
- Zapłacę za każdą informację o wiedźmach - Morghulis.
- Kupię kwiat ethral, najlepiej świeży, ewentualnie suszony - Tiamuuri.
- Oferuję usługi transportowe. Transport morski, każdego rodzaju towar, nie dbam o jego pochodzenie - Garret, kapitan “Winnie IV”.
- Dam pracę w szlacheckim domu. Do wyboru pozycja praczki, drugiej kucharki, ochmistrza i psiarczyka. Kontakt: Vorgalthem.


Czy wiedziałeś, że:
- … Dar jest wysoki i ma duże dłonie?
- ...Silva jest tak niska, że sięga wilkołakowi zaledwie do łokcia, a on z kolei mierzy niemal dwa razy tyle i spokojnie może na jej głowie oprzeć ramię?
- … Według nieoficjalnych źródeł Szept się bardzo ładnie śmieje?
- … Do niedawna Wilk uważany był za romantyka za dychę?
- … Iskra pachnie wanilią i malinami, Szept pomarańczami, Wilk powietrzem po burzy, Darrus miętą, a Charlotte magnolią?
- …Aed pachnie mokrym kotem, a Zorana bzem, kiedy akurat nie ciągnie za sobą zapachu końskiego nawozu?
- … szamanka Silva i wilkołak Dravaren po rytualnym ślubie, który zawarli, otrzymali także tatuaże łączące ich dusze, które wykonał alfa watahy Mogaba i wódz plemienia Sokole Oko?
- … Zorana ma awersję do kieszeni, a Iskra dzieli fobię Heiany odnośnie bagien?
- … Wilk wkłada urodzinowe bambosze tylko jak myśli, że nikt nie widzi?
- … Dar nienawidzi czap zimowych na swej łepetynie?
- … Nefryt ma dwie lewe ręce do igły i nitki, dać je jej, a wyjdzie katastrofa?
- … Szept notorycznie chodzi po komnacie na boso i zapomina rękawiczek, podkrada płaszcz Wilka, bo rzekomo fajniejszy niż jej własny?
- … krew anioła różni się barwą od krwi człowieka, a niektórzy utrzymują, że jego szkielet ma też kilka cech wspólnych z ptakami?
- … Lucien Czarny Cień newralgicznie reaguje na określenie go mianem rycerza i próby doszukiwania się u niego romantyzmu, niechętnie wita też opisywanie go każdym, pozytywnie nacechowanym przymiotnikiem?
- … szamanka nie lubi kotów, Drav konkuruje z nimi o mleko, uwielbiając je pić, Charlotte konkuruje z każdym o słodycze, kochając je jeść?
- … Wilk, jak na typowego wilczego imiennika przystało, nie przepada za brokułami, preferuje za to wszelakie mięsiwa, Iskra jak na elfkę przystało kocha warzywa, zieleninę, najbardziej zaś rzodkiewki?
- … Charlotte ma niedobory w szkatułce na biżuterię, już Aed nosi więcej ozdób niż ona?
- … Nefryt korzysta z uprzejmości prywatnej krawcowej i biega w przerobionych na siebie męskich ciuchach?
- … Lucien Czarny Cień należy do nielicznych osób, które nie znoszą jezior, rzek, strumieni i morza?
- … uważa się, że Babcia Gąska to przykrywka dla lubiącego pichcić olbrzyma Jaruuta lub elfki Heiany, która wcale taka niezdarna przy kociołku nie jest?
- ... Regentka ma słabość do biżuterii i długich sukien, z sentymentu nosi przy sobie pióra najbliższych skrzydlatych, a jej wierzchowiec ma skłonność do spożywania krwi?

Dodatek:
Jak cię widzą, tak cię piszą…

Aed

Charlotte

Darrus

Devril

Dravaren


Dyjanna

Elias

Iskra

Isleen

Lucien
  
Marcus

Meryn
 
Midar

Nef


Paeonia

Shel

Silva
 

Szept
  
Tiamuuri

Wilk


Zorana





Tymczasem w równoległym świecie…
Warszawa pozdrawia Keronię!

__________________
* Żujpaszcze są własnością J.R.R. Tolkiena i pochodzą z “Przygód Toma Bombadila”. Kto nie zna, temu przytaczamy dziecięcą bajkę:

Cienie, gdzie kryją się żujpaszcze
są czarne jak atrament
gdy muł pod stopą ci zaklaszcze
ich dzwon podnosi lament.

W ten muł zapadnie się głęboko,
każdy kto się ośmieli
Rzygaczom spojrzeć oko w oko
co strzegą dna topieli.

Płaczące wierzby cicho drzemią
nad brzegiem czarnej rzeki,
a poprzez łąki, ponad ziemią
niosą się żabie skrzeki.

We mgle, za górami, wśród leśnej gęstwiny
I pleśni drzew szarych cienistej doliny
gdzie księżyc, ni słońce nie zajrzy przez chaszcze Jestem rozwalony
nad czarną sadzawką mieszkają żujpaszcze.

W podziemnej kryją się piwnicy
gdzie wilgoć jest i błoto
I tam przy wątłym świetle świecy
liczą skradzione złoto.

Po ścianach izby woda kapie
i z wolna po podłodze
stopami przez kałuże człapiąc
cicho do drzwi podchodzą.

Zerkają chytrze i przez szparę
Wciągają swoich gości
potem pakują w worek stary
ich oczyszczone kości Język

We mgle za górami, wśród leśnej gęstwiny,
gdzie z szarych drzew zwiesza się sieć pajęczyny,
gdy przebrniesz przez bagna, mokradła i chaszcze
tam znajdziesz je w mroku, tam żyją żujpaszcze.

5 komentarzy:

Zorana pisze...

Pierwsza? Będę pierwsza? Toż to cud! :D
Nie ukrywam - równie świetnie bawiłam się zarówno czytając, jak i przygotowując WPT. Kocham to wydanie i zastanawiam się, do jakich rozmiarów się nam ono rozrośnie. Bo jak widać, pomysłów na nowe rubryki nie brakuje. Aż mnie kusi, by wykonać jego graficzną wersję.
Czcionka. Nie wiem, jak zmieniłyście czcionkę tylko w tym poście, ale chcę przepis ;) Jak dla nie font idealny.
Informacje ciekawe, widzę że pojawia się trochę biologii i organów (dziękuję Pani Weterzynarz za fachową analizę skrzydlatych <3). Z innej beczki... zakładamy rubrykę 'Zaradna Pani Domu'?

1. W razie pojawienia się niechcianych gości radzimy zaopatrzyć się w kubeł z wrzącą smołą i pochodnię, którą - śladem nieczystości - radzimy wylać za okno.
2. Zalecane jest znalezienie w mieszkaniu miejsca na tzw. pomieszczenia gospodarcze, typu spiżarnia, schowek na miotły czy zbrojownia. [...]


Z powodu Wróżki nieco smutam, no bo o co będziemy się teraz bić? Jakieś powstanie będzie trzeba wywołać, coby rdza broni nie pokryła. Koniec z konspiracją! Odnalazłam swoje bóstwo! Zakładam ołtarzyć Brakpomysłowi. Brać studencka dziękuje za przepisy.
Nie mam pojęcia, komu chciało się wrzucać wszystkie obrazki z linków - podziwiam. W życiu by mi się nie chciało. Chętnie się dowiem, co sądzicie o tych propozycjach artów :D

Silva pisze...

To ja będę druga! :D
Podoba mi się pogoda, chociaż teraz przydałby się jeszcze obrazek zimy, która wszystkich zaskoczyła nagle.
I jakie naukowe odkrycie? Phi. To herezja i profanacja. Wilkołaki wcale nie są obojnakami i są oburzone takim naukowym bełkotem i pytają, jak szanowny pan naukowiec to sprawdził - są ciekawe. Mogaba, alfa watahy Drava, czuje się urażony i prosi o publiczne cofnięcie tej opinii o jednym z jego wilków xD
Jeśli jest coś, co jest legendarne i mityczne, to tylko ktoś taki jak Aed może to odnaleźć... naprawdę.
O tym, że w Keronii wybuchł bunt niewolników, nie wie tylko najemnik Darrus xD
Czy wiedziałeś, że... w sumie część wiedziała, kilku nie, ale miło się było dowiedzieć.
Kocham nową czcionkę ^^
Wróżkę ruszyłam, bo to moja inicjatywa, bo ile można? Odbijamy ją ponad rok; to miała być szybka, krótka akcja, na pewno nie planowałyśmy tego na ponad rok. Więc Wróżka wzięła sprawy w swoje ręce i odbiła nam redakcję: Aedówko, Szept, Iskro - trzeba jej podziękować :D
Nie mam pojęcia, komu chciało się wrzucać wszystkie obrazki z linków - podziwiam. W życiu by mi się nie chciało. - ja z kolei jestem ciekawa, kto ich tyle nawalił... przyznawać się ;p

Osobiście bym wolała nie zarzucać WPT taką masą obrazków, zwłaszcza gdy brakuje nam plotek, informacji i innych rzeczy. Bo to wygląda na zasadzie: wrzucę jakiś dodatek i będzie fajnie. Będzie fajnie, ale byłoby super, gdyby najpierw pomyśleć o innych rubryczkach numeru. Mówię o tym nie dlatego, by krzyczeć na kogoś, ale dla uświadomienia - chociaż i tak wszystko widzicie w pliku na dysku.
Nowe rubryki są fajne, ale nie kosztem poprzednich; żeby nie było, że tworzymy nową, a stare się już przejadły. Bo fajnie jest mieć pomysły, ale wybaczcie, potem ja i Szept z tym zostaniemy same i będziemy miały kolejną rubrykę na głowach.

Szept pisze...

Też się zastanawiałam. Pierwotnie miała być nieco inna forma, ale wyszło i tak dobrze, biorąc pod uwagę mój końcowy brak pomysłów i urlop – a urlop pisaniu nie sprzyja, bo nie ma skąd brać pomysłów, chyba że z głowy. A najlepsze rodzą się jednak z wątków, Sb, ewentualnie z rozmów na gg.
Czcionka – bo widzę ten temat Darrusowa pominęła. Generalnie jej pomysł, doradztwo i w znacznej mierze wybór. I ogromna cierpliwość względem niekończącego się zestawu pytań. Osobiście też kocham ten font, ale ja kocham westerny i Winnetou i Dziki Zachód, więc… taki shiz.
Z powodu wróżki jestem wdzięczna, bo nie wiem, w jakiej formie by wyszła, gdyby jej Darrusowa nie wzięła na siebie. Pomysłów brakowało, ot co, a większość form już była i się przejadła. Ukłony dla Darrusowej. A bić się znajdzie o co, a redakcję w końcu ktoś musiał odbić, bo aż wstyd, żeby tak długo nie móc pozbyć się gnomów.
Za wstawianie też podziwiam, szanuję i kocham. Zwłaszcza, że rzuciłam wyzwanie – nie popsuć fonta. Font nie popsuty, wsio wstawione, Darrusowa jest wielka. I mega, mega cierpliwa.
Pogoda – nieskromnie – też mi się podoba. Pomysł dobry, dobry, bardzo dobry. Ciekawe czyj… :P Bocian wymiata, na drugim miejscu romantycy. Informacje uwielbiam. Akcent biologiczny musiał być, bo wybaczcie, czasami mam tu za dużo historii :P Jakaś równowaga musi być. I skoro o tym mowa, nie ma za co, to była przyjemność. Naprawdę. A co do wilkołaków – trzeba mi było nie pokazywać TEGO arta.
Z każdego kolejnego numeru wiem, że ogłoszeń pisać nie lubię. Jakoś zawsze mam z nimi kłopot.
Za to kocham Czy wiedziałeś, że nawet jeśli większość z tego wiem. Troszkę zmonopolizowane, ale co zrobić. Najwięcej wie się o najbardziej aktywnych.
Plotki… cóż. Ich powstawanie i prośbę o napisanie pozostawia wiele do życzenia. Prawdę mówiąc, byłam już pewna, że ich nie będzie albo że będziemy je musiały napisać z Darrusową same. Dziękuję temu, kto się pofatygował coś skrobnąć i pomóc. Wybaczcie, nie chciało mi się wchodzić na szkic i sprawdzać, komu konkretnie zawdzięczmy istnienie plotek.
No i majstersztyk. Książka kucharska. Niejako wymuszona, niejako wyproszona, znów masa podziękowań od zainteresowanej tematem Szeptuchy dla Darrusowej. Podziwiam i wiedzę – normalnie mój mały mistrz i styl, w jakim to napisano. Złoty człowieku, jesteś wzorem. I zapewne twoja twarz zaraz zacznie przypominać pomidorka, a ego urośnie do niebotycznych rozmiarów. Trudno. Raz nie zawsze.
Zora, dzięki za zaangażowanie w numer i dodatek. I zabawę. Tutaj mogę powiedzieć jedno – mega, mega żałuję swoich własnych zasad i faktu, że mając 2 idealne arty na panów, nie mogę ich użyć z powodu braku zgody autorów. Niestety, ani nathie ani EVentrue nie wyrażają zgody na użycie ich artów jako wizerunków, w szablonach, na blogach. Jak dla mnie bardzo ciekawy pomysł i aż ciekawi reakcja autorów na wizje ich postaci.
Co do reszty i ostatniego komentarza Darrusowej… jako redaktor muszę przyznać jej rację. Mianowicie, WPT miało być dla wszystkich. Miało wychodzić co 2 miesiące, żeby łatwiej było dodać rzeczy, wymyślić, znaleźć wenę. Jest łatwiej – mi i Darrusowej. Wygląda jednak na to, że czasem nawet 2 miesiące to za mało czasu i naprawdę ciężko coś napisać. Nowe rubryki są fajne, łatwiej się je pisze, wiadomo. Stąd może powinniśmy zapytać, czy mamy zmienić formę WPT, zrezygnować z czegoś? Może czegoś po prostu tu nie chcecie, a WPT to tylko kolejny obowiązek, o który plują się 2 szczególnie upierdliwe autorki? I ja tu nikogo nie ganię, nie mówię tylko o tym numerze, ale o całokształcie, bo muszę się przyznać, miałam moment zwątpienia i gdyby nie Darrusowa, pewnie bym się wycofała z pisania WPT i wycofała je samo.

Szept pisze...

Wstawienie czcionki - dla zainteresowanych:
UWAGA! Z racji, by mi nie zamieniło, musiałam wstawić spację przed „<” i ”>”. Do szablonu i edycji posta wstawiamy naturalnie bez niej
1.Czcionka pochodzi stąd i nazywa się 'Sancreek'.
2.By wstawić ją w tekście naszego bloga, wystarczy wkleić < span style="font-family: 'Sancreek', cursive;" > nasz tekst < /span >
3.By wstawić w innego bloga, najpierw należy wgrać czcionkę do szablonu. W sekcji nad < /head> wstawiamy kod: < link href='https://fonts.googleapis.com/css?family=Sancreek&subset=latin,latin-ext' rel='stylesheet' type='text/css'/ >
Dalej postępujemy jak w 2.

A na koniec… a najlepszy i tak Mistrz. Jak ja kocham czytać Tolkiena.

Olżunia pisze...

Tylko 15 dni poślizgu, szok i niedowierzanie. D:

Pogoda
Dostrzegam za duże stężenie pewnego szpicouchego włóczęgi. Powinnam zacząć się bać? xD

Halo, tu Keronia
Biedny Drav. Biedny zniszczony art. xD A tak nawiasem, "my swoje wiemy" jest podstawową kontrą Redakcji na jakiekolwiek zarzuty, ubóstwiam. I zgadzam się z Zoraną, biologiczno-medyczno-weterynaryjne smaczki są cudne. Bo nie wyobrażam sobie Keronii bez Heiany każącej jeść dużo warzyw, bo mają witaminy. Nie pytajcie, tak mi się skojarzyło.
Babciu Sowo, śnieg w górach, śnieeegwgóóórach. ♥
"Aed “Kłopot” Senthis utrzymuje", a krowa poświadcza. "Zeszły z kart starych pieśni." - bardzo mi się podoba to wyrażenie.
"Obalamy mit bezbronnej i głupiutkiej małżonki rycerza!" Kto pisał? Bo wyznaję mu miłość właśnie. Bo kto zostawał w domu, gdy mężczyźni szli na wojnę? Kobiety. Kto wtedy bronił domu przed napaścią? Kobiety. Obiło mi się o uszy, że w Japonii tak budowano zamki, że można ich było bronić w pojedynkę. Jeżeli w takim zamku zostawały kobiety, bo wojna i jedna z nich dobrze walczyła, to w razie wdarcia się wroga do środka mogła z powodzeniem bronić mu wstępu, a potem wycofać się za kolejną bramę.

Wróżka
Wielbię, przede wszystkim za opisy i wróżkowatość. Jak czytam o wróżeniu z fusów, to mi się przypomina Harry Potter.
"Trzecia kawa" - ja też leczę ból głowy w ten sposób. xD
"Żądzim i panójem!" "Królestwo gnomów, chodzących w brudnych onucach. Ziemia utracona." "Jedyna Widząca, Córka Proroctw i Pani Wizji." Obosz. Obudzę współlokatorki dzikim kwikiem. Litości.

Książka Kucharska - bogowie niejedyni, przepis na elfie suchary! D:

Czy wiedziałeś, że... - podzielam miłość Szept. Jest świetne.

Dodatek - podoba mi się i szacun za włożony w niego wysiłek (za wstawianie też xD). W każdym wizerunku jest coś z postaci i to jest mega. Preferowałabym jednak linki - byłoby to mniej atrakcyjne wizualnie, ale niektóre_rzy autorki_rzy artów nie zgadzają się na ich wykorzystywanie. Oczywiście nie umniejszam zasług Babci Sowy we wrzucaniu tego ustrojstwa, bo trochę tego jest (a ustawianie tego tak, żeby ładnie to wyglądało, zakrawa mi się na dramat, blogspot jest upierdliwy jeśli chodzi o obrazy).

Wstawić jedno zdjęcie zrobione aparatem przedpotopowej komórki i być w autorach numeru. To się nazywa przedsiębiorczość.
O mojej frekwencji trochę napisałam pod notką organizacyjną. Ten przestój kwalifikował się na urlop na czas nieokreślony, ale KK wyleciało mi z głowy do tego stopnia, że o niego nie poprosiłam. Cóż, zbieram się w sobie i siadam do pisania, bo sprawy już się lepiej mają.
Ale i tak należą Wam się przeprosiny, że choćby nie dałam znać albo nie podrzuciłam pomysłu, bo pomysły były. I podziękowanie, że zrobiłyście numer.

Prawa autorskie

© Zastrzegamy sobie prawa autorskie do umieszczanych na blogu tekstów, wymyślonego na jego potrzeby świata oraz postaci.
Nie rościmy sobie natomiast praw autorskich do tych artów, które nie są naszego autorstwa.

Szukaj




˅ ^
+ postacie
Rinne Lasair