Razem z Janną leżeliśmy i
wpatrywaliśmy się w jaśniejące niebo. Słońce malowało je
odcieniami różu i pomarańczy. Wokół unosił się zapach siana.
- Mówisz, że co widziałeś?
- Sam już nie wiem. - Stwierdziłem
posępnie.
Spojrzałem na Janne.
Wpatrywała się we mnie z niepokojem. Zupełnie jakbym był chory i
to na umyśle. A nie jestem. Chyba. Prawda? A może jestem? Może
miesza mi się w głowie? Może ktoś w niej miesza? Jak tak, to kto
oraz dlaczego?
- To dokąd jedziemy? - zapytała
Janna.
- Na bagna.
- Po jakie licho? - na jej twarzy
malowało się zdumienie, przerażenie oraz ciekawość. Jak można
być aż tak skomplikowanym? Tyle uczuć w jednej chwili? Ale pewnie
i tak tego nie zrozumie, więc nawet nie próbuję.
Wóz z sianem kołysał się na
wszystkie strony. Wieśniak, który nim kierował zgodził się nas
podrzucić do najbliższej osady, ale nie spodziewałem się, że ta
najbliższa osada będzie oddalona AŻ o 3 dni. Pytany dlaczego ma
pole tak daleko, zaśmiał się.
- Panie, jak tam dojedziemy będzie
głośnio. - rzucił rozbawiony.
I nie kłamał. Już z oddali dało się
słyszeć gwar.
- Ciekawe kim był tamten facet.
Chwilę mi zeszło nim zorientowałem
się o czym kobieta mówi.
- Sam bym chciał wiedzieć.
Powiedział, że jest przyjacielem.
- I Ty mu zaufałeś? - uniosła jedną
brew.
- Nie. Ale jeśli dowiem się czegoś o
swojej przeszłości....
- A jeśli zginiesz?
- Już nie żyję. - zauważyłem
posępnie.
- Co nie znaczy, że nie możesz zginąć
ponownie.
O tym nie pomyślałem, ale
wolałem jej o tym nie mówić. Obróciłem głowę. Zdawało mi się,
że co słyszę. Tak samo jak dałbym sobie rękę uciąć, że
widziałem jakiś przemykający cień między drzewami. Chociaż,
może lepiej się nie zakładać? Kto wie, może biegałbym teraz bez
reki?
Zombbiszon
1 komentarz:
"Wpatrywała się we mnie z niepokojem. Zupełnie jakbym był chory i to na umyśle. A nie jestem. Chyba. Prawda? A może jestem? Może miesza mi się w głowie? Może ktoś w niej miesza? Jak tak, to kto oraz dlaczego?" Bardzo szybka eskalacja od podejrzenia do diagnozy, a od diagnozy do szukania winnych. To naprawdę potrafi wybić z rozmowy, więc ta dłuższa wstawka od narratora wydaje mi się tu więcej niż uzasadniona. xD
"AŻ o 3 dni" to było wbrew pozorom nie tak daleko. Zwłaszcza że jechali załadowanym wozem, co znacząco wydłuża podróż oraz uniemożliwia jechanie na skróty. Niestety, mamy pecha pisać w realiach, w których podróże zajmowały tygodnie albo miesiące (a dzisiaj zajęłyby kilkadziesiąt godzin). A czasami nawet lata, jeśli komuś się nie spieszyło. Chociaż jak na pole uprawne to rzeczywiście daleko... Pewnie efekt jakichś problemów z dziedziczeniem ziemi. ;)
"Słońce malowało je odcieniami różu i pomarańczy." Napisałabym "pomarańczu", bo "pomarańczy" brzmi jakby chodziło o owoce pomarańczy. ;)
"Jannę" – końcówka "ę" w dopełniaczu liczby pojedynczej!
Napięta atmosfera, a w tle akcji sielanka. Podoba mi się taki klimat!
Prześlij komentarz