Przewodnik

Linki-obrazki

Misje
I. Więzi przyjaźni
Spotykasz po latach kogoś, kto dawniej był ci bliski. Wplątuje cię on w jakąś historię, która nie dość, że z czasem się komplikuje, to w dodatku budzi w tobie wątpliwości co do intencji przyjaciela.

II. Linia frontu
Kerończy natarli na Prowincję Demarską. Oblegany jest sam Demar. Jedni ludzie stają do walki, inni uciekają ze spalonej ziemi. Napastnicy, obrońcy i cywile. Po której stronie staniesz?

Opcjonalnie: Udział w buncie niewolników w Wirginii bądź inne miejsca walk.

III. Rekonwalescencja
W nie najlepszej kondycji trafiasz do wioski lub klasztoru. Wydaje ci się, że trafiłeś w dobre ręce i że wkrótce będziesz mógł opuścić to miejsce. Okazuje się jednak, że z pozoru życzliwi i uprzejmi ludzie skrywają przed tobą jakąś tajemnicę.

IV. Zabij bestię
Coś napada, nęka mieszkańców. Zawierasz umowę z wójtem - dostarczysz głowę bestii za określoną cenę. Okazuje się jednak, że stworzenie nie działa bez powodu - jest w jakiś sposób prowokowane przez mieszkańców.

Opcjonalnie: Bestia jest wrażliwa na hałas z karczmy albo ludzie naruszyli w jakiś sposób jej rewir (weszli na jej teren, zajęli leże ze względu na drogie surowce itp.)

V. Nielegalne walki
Dochodzą cię słuchy o nielegalnych walkach prowadzonych w okolicy. Położysz im kres czy może postanowisz wziąć w nich udział dla własnego zysku? Pieniądze nie leżą na ulicy.

VI. Zlecone zabójstwo
Dochodzi do zamachu, w wyniku którego ginie ktoś ważny. Podejmujesz się odnalezienia zabójcy – albo jego zleceniodawcy. Od ciebie zależy, czy dojdzie do aresztowania winnych, czy pomożesz im uniknąć kary.

VII. Egzekucja
W mieście lub wiosce szykuje się egzekucja. Znasz sprawcę albo sam doprowadziłeś do jego schwytania. Realizacja wyroku coraz bliżej.

Opcjonalnie: Z czasem nabierasz wątpliwości, czy skazaniec faktycznie jest winny i chcesz go uwolnić lub dochodzą cię pogłoski, że ktoś może chcieć uwolnić kryminalistę.

zamknij
Spis kodów
Spis opowiadań
Baśń o wolności: Preludium (autor: Nefryt) Gdy demon odzyskuje człowieczeństwo, przypomina sobie jak być człowiekiem.(autor: Zombbiszon) Nikt nie zna prawdziwego bólu do czasu aż nie straci kogoś bliskiego sercu. (autor: Zombbiszon) Wendigo i Driada (autor: Zombbiszon) Domek, zupa, sukkub i historia (autor: Zombbiszon) Sen i niespodzianki (autor: Zombbiszon) Boląca strata i niepokojący gość! (autor: Zombbiszon) Cienie i nowy przyjaciel (autor: Zombbiszon) Kruki (autor: Zombbiszon) Cienie i Starsze Dusze (autor: Zombbiszon) Zło Kor'hu Dull (autor: Zombbiszon) Złodziej Twarzy i Koszmar (autor: Zombbiszon) Królewiec (autor: Zombbiszon) Przed świtem (autor: Nefryt) Król Żebraków i nowe drzwi (autor: Zombbiszon) Akceptacja (autor: Zombbiszon) Nostalgia (autor: Nefryt) Nowa droga i niespodziewane wyznanie? (autor: Zombbiszon) Biały i zielony daje czerwony! (autor: Zombbiszon) Nowe wyzwania w nowym życiu (autor: Zombbiszon) Krąg tajemnic (autor: Zombbiszon) Jack (autor: Zombbiszon) Czasami to mrok daje najwięcej światła (autor: Zombbiszon) Trzy sceny o szpiegowaniu (autor: Nefryt) Morze bólu. Promyk nadziei ... (autor: Zombbiszon) Sól (autor: Olżunia) Dyjanna Muirne: Miecz może być dowodem wszystkiego (autor: Zorana) Uszatek i Kwiatek na tropie przygody: Przypadłość parszywej gospody (autor: Paeonia i Szept) Gdy gasną świece (autor: Zombbiszon) ... Najjaśniej płoną gwiazdy nadziei. (autor: Zombbiszon) Elias cz. 1 (autor: Zombbiszon) Elias cz. 2 (autor: Zombbiszon) Historia (autor: Zombbiszon)
zamknij

Chat

UWAGA | WARNING | ACHTUNG | POZOR | 注意 | 注意 | لاحظ | σημείωση
W Wieściach prezentowanych poniżej mogą pojawić się treści erotyczne, przemoc, krew, przemoc, chędożenie, osocze, pośladki oraz śladowe ilości orzechów arachidowych. Dzieci uprasza się o kliknięcie w krzyżyk w prawym górnym rogu strony w celu zachowania psychicznego dziewictwa.

Pogoda:
   Burze przetoczyły się nad krajem, śniegi zasypały szlaki, mrozy ścięły pola i lasy, lód pokrył sadzawki, rzeki i nawet strumienie, zamieniając najmniejsze kałuże w ślizgawki ku uciesze dzieciarni. Zima dała się we znaki, zima przypomniała, że zła, surowa, iście kerońska. Luty lodowaty, luty zły, luty mroźny. Luty mija, zima mija, wiosna jeszcze nie przybyła. Jeszcze zieleni mało na kerońskim świecie, śniegi dopiero topnieją, potoki górskie się budzą, a lód cofa, uwalniając wodę. Ta już grozi, nie daje o sobie zapomnieć, zwiększa poziom wód lokalnych i zapowiadając powodzie. Miast śniegu, deszcze przyszły, mniej i bardziej ulewne. Jeno w Królewcu mag żartowniś deszcz na pączki zamienił, spuścił je mieszkańcom na głowy, słodkości, łakocie i kalorie dodatkowe, duże i wypieczone, nawet z nadzieniem, obsypane cukrem.
   Zima powoli ustępuje. Przedwiośnie i roztopy witają. Podróżni miast w śniegu, brną w lepkim błocie, woda przenika płaszcze i buty, zimna i lodowata, kąśliwa, sięga skóry i każdej nitki, każdefo fragmentu ciała. Jednocześnie słońce stoi wysoko na niebie i grzeje coraz mocniej, na razie dając tylko światło, nie zaś ciepło. Nie dajcie się zwieść, to nic, że świeci słońce, nikt nie powiedział, że padać nie będzie, nikt nie powiedział, że jak nie ma chmur, to deszczu nie będzie. Trochę zimy tu, trochę lata, poprzeplatane razem. Ostrzegamy przed przymrozkami. To jeszcze nie wiosna, chociaż dni są coraz cieplejsze, za dnia temperatury plusowe, w nocy wciąż potrafi ściąć mróz, szczególnie niebezpieczny dla młodych, dopiero wschodzących roślin. Sadownikom radzimy, by ostro wzięli się do roboty, bielili drzewa owocowe, spowalniali naturę, chronili przed przymrozkami newralgiczne części roślin. 
   Nie zapominajmy, że nim odejdzie, zima może jeszcze powrócić, w ostatnim porywie sypiąc śniegiem. Leszczyna i podbiał jeszcze nie kwitną, to oficjalnie jeszcze nie przedwiośnie, chociaż już czujemy je w powietrzu.

Halo, tu Keronia:

Pączkowisko!
   14 lutego we wszystkich wioskach, miasteczkach i miastach Keronii, obchodzi się święto pączków, chrustu i kalorycznych wypieków, pośród wieśniaków znane jako tłusty dzień. Wieki temu był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny; ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego
   W tym dniu dozwolone, a nawet mile widziane jest objadanie się smakołykami. Za dawnych dni, o których pamiętać mogą jeszcze najstarsi mieszkańcy, objadano się pączkami nadziewanymi słoniną, boczkiem i mięsem, które obficie zapijano gorzałką. Według jednego z przesądów, jeśli ktoś w tłusty dzień nie zje ani jednego pączka, w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło.
   Co ciekawe, 14 lutego w Wirginii obchodzi się święto nieszczęśników i męczenników.

Ognisko nieznanej choroby?
   Niepokojące wieści znad rzeki Inki! Do wioski u podnóża gór dotarło dwóch kupców, twierdzących, że pochodzą z rozbitej przez zbójców karawany. Jeden z nich skarżył się na złe samopoczucie. Pięć dni później obaj kupcy zmarli. Zauważono u nich dziwaczne poczernienie rąk. Niedługo potem kilka osób z rodziny, u której się zatrzymali, dostało wysokiej gorączki. Medyk, który się nimi zajmował, zauważył pod ich pachami duże, bolesne gule. W wiosce wykryto kilka nowych zarażeń.
   Wczoraj do królewieckiej Gildii Medyków dotarł list ze wspomnianej wioski:
Do królewieckiej Gildii Medyków.
   Jestem czeladnikiem mistrza lecznictwa z Karez. Przyszła do nas jakowaś dziwna choroba, której nie znamy i leczyć nie umiemy. Jest śmiertelna. Dokładnej liczby zgonów nie znam, codziennie ktoś umiera. Trwa średnio kilka dni, ale jeden z mieszkańców umarł po dobie. Podawałem wszystkie znane zioła i specyfiki. Nic nie pomaga. 
   Mistrz mój umarł przed godziną. Nie ma żadnego lekarza w odległości 50 stajań.
   Poniżej opisuję to, co udało się nam zaobserwować: […].
   Błagam o pomoc i radę, jeśli wiecie coś na temat tej choroby.
   Nim królewiecka gildia zdążyła odpowiedzieć, Wirgińczycy przyznali, że ową chorobę znają i zaoferowali się wysłać do wioski swoich medyków. Pomoc została odrzucona – nie przez wioskę, a przez stolicę. Para królewska obawia się, że chorobę przynieśli najeźdźcy. Przypominamy, że 10 lat temu podobna w objawach choroba zdziesiątkowała ludność Demaru.

Quingheńskie ostrza
   W Keronii pojawił się (a raczej dopiero teraz dał o sobie znać, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie płynąłby przez ocean w środku zimy) quingheński kowal, handlujący swoimi wyrobami w stolicy. Znawcy twierdzą, że lepszych i piękniej wykonanych mieczy, sztyletów i wielu innych rodzajów broni białej dawno nie widzieli. Ceny są, naturalnie, niezbyt przystępne, jednak ich wysokość zdaje się być w pełni uzasadniona. Czy rzemieślnik ściągnie uwagę kogoś z wyższych sfer, chcącego zamówić broń, za którą sowicie wynagrodzi kowala? Jakie sprawunki zajmowały przybysza, że nie zajął się interesem wcześniej? Tego postaramy się dowiedzieć.

Zły los, a może pech
   Nieszczęście dotknęło portu w Sevilli. We wtorkową noc, kiedy księżyc krył się za chmurami, szabrownicy lub złodzieje (wciąż nie ustalono winowajców), cichaczem włamali się na pokład Skowronka i z kapitańskiej kajuty, podprowadzili mapy szlaków i mielizn na zachód od wyspy Elegba. Wykresy te były pilnie strzeżoną tajemnicą kapitana Jorna, który szczycił się pływaniem na najdalszy zachód. Najwidoczniej kapitan strzegł ich niezbyt dobrze.

Gnomi interes
   Gnomy postanowiły pokazać światu, że pracowite z nich stworzenia. Przed budynkiem Redakcji WPT (obecnie zbezczeszczonym ogromnymi, koślawymi, różowymi literami, układającymi się w napis „TPW”) nasi lubujący się w kolorowych czapeczkach wrogowie otworzyli stragan z... kaszanką. Przez najbliższy miesiąc obowiązywać będzie promocja – do każdego pętka kaszanki wydanie TPW gratis. Widocznie kaszanka musi być wyborna, bo sprzedaje się całkiem nieźle, a kto kupowałby tę amatorską gazetkę, choćby by rozpalić nią w piecu? My jednak się na tę kaszankową propagandę złapać nie damy i takiemu zjednywaniu sobie czytelniczej klienteli mówimy stanowcze NIE!
   (Co tam kaszanka, skoro w Karczmie „Pod Brykającym Kurczakiem” serwują najlepsze trunki pod kerońskim słońcem?)

Dworskie sztuki
   Arystokracja z Królewca, przede wszystkim córy i młodzieńcy najwyższych dostojników, zorganizowali w pustych pałacowych salach przedstawienia teatralne; nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wybierali i akceptowali jedynie takie, które przepełnione są przemocą, zakazaną miłością i cielesnymi zbliżeniami, których nie ograniczała płeć, czy rasa. Chociaż każdy o tym mówił i plotki obiegły cały pałac, tajne spotkania kwiatu młodzieży, wciąż pozostają nieuchwytne dla tych, którzy kategorycznie się im sprzeciwiają.

Wieści z gospody nieopodal Królewca
   Gospoda „Dwa Miecze” – tak jak wszyscy jej goście – stała się niedawno świadkiem osobliwych zdarzeń. Karczma ta, znajdująca się niemal pod samym Królewcem, mimo że nie jest pełna wygód, cieszy się sporą renomą. Zatrzymują się w niej zarówno ci, którzy chcą skorzystać z przystępniejszego cennika niż ten, z którym zazwyczaj można spotkać się w stolicy, jak i pragnący załatwić szemrane interesy. W jej progach pojawiła się elfka – z relacji kilku gości możemy wnioskować, że był to nikt inny jak jedna z Wygnańców z Gór Mgieł, dziedziczka elfiego rodu Ela’nesse. Jakakolwiek była przyczyna jej wizyty, sprawy nie poszły zbyt dobrze. Nie dość, że wybuchło zamieszanie, doszło do szarpaniny, to jeszcze polała się krew, a w to wszystko wmieszani byli dwaj mężczyźni – jeden, który, według świadków zajścia, miał ze śnieżną elfką do załatwienia jakiś interes, a drugi – półelfi najemnik. Co to za interes? Czy będą z tego większe kłopoty? I co na to ojciec dziewczyny, gdy dowie się, że jego córka jest widziana po zmroku w towarzystwie podejrzanych osobników?

Burzowe dziecię
   Informacje pewne, choć szczątkowe i ograniczone mówią, że na Wedze, od ponad stu lat, znów pojawili się Tancerze Burz; niemal mityczni ludzie dosiadający tygrysów burzy - istot o głowach, przednich łapach i skrzydłach orła oraz tylnej części tygrysa. Ich dalekich kuzynów w Keronii nazywano chimerami.

Uwaga, kociarze!
   W Królewcu i jego okolicach zaczęły znikać koty. Rude, czarne, bure, łaciate, pręgowane, długowłose i te o krótkiej sierści – słowem: wszystkie. Co niepokojące, krążyć zaczęła plotka, że w dni targowe, kiedy tłok na królewieckich rynkach jest tak duży, że wiele rzeczy pozostaje niezauważonych, nabyć można kocie futerka. Tak, futerka, z przyszytymi trokami, doskonałe dla tych, którzy cierpią na bóle korzonków i chcieliby sobie nieco w cierpieniu ulżyć, ogrzewając takim futerkiem rwane bólem miejsce. Co na to jednak powiedzą właściciele i miłośnicy kotów? Z pewnością nic pochlebnego. Redakcja postara się wytropić sprawców, a tymczasem radzi kociarzom, by uchronili swoje pupilki przed takim losem. Jak? Jeśli wytniecie zwierzakom nieco sierści na karku i grzbiecie, tak że powstaną „schodki”, ich futerko będzie bezwartościowe dla kocich łowców.

Państwo Q z problemem
   Na półwyspie Alvigalu, najbardziej wysuniętym na północy-wchód fragmencie lądu, gdzie od lat uprawia się oliwki wielu odmian, panoszą się białe robaki, szkodzące plantacji, atakujące głównie korzenie. Drzewka o tej porze roku nie rodzą owoców, ale jeśli Q nie znajdzie sposoby na zwalczenie plagi, być może nie będą miały one na czym urosnąć.

Problem z upiorem?
   Do zastępczej siedziby Redakcji nadeszło kilka listów z pytaniami, co zrobić, gdy jest się nawiedzanym przez upiora. Nadawcy zaznaczali, że powszechnie znanymi metodami nic nie wskórali. Zapytaliśmy czarownika i znachora, mieszkającego nieopodal Królewca, co o tym sądzi. Twierdzi on, że – w myśl zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć” – przed upiorem najlepiej chronić się zanim pojawi się problem. Jeśli nie chcemy uciekać się do pozbawiania zmarłego głowy i układania jej w trumnie pomiędzy jego nogami ani do przebijania jego piersi osikowym kołkiem, możemy położyć go w grobie twarzą do dołu. Podobno działa również włożenie delikwentowi do ust kawałka żelaza. Gdy już za późno na grzebanie w cmentarnej ziemi i upiór dał o sobie znać, pomóc może posypanie grobu ziarnami maku bądź też zakopanie cierni lub kawałka żelaza (może być to gwóźdź lub stary nóż) ostrzem w dół.

Owoce morza
   Wokół wyspy Nias, od strony keronijskiego wybrzeża, poławiacze znów zaczęli wyciągać ze słonej wody gąbki, rozgwiazdy oraz jeżowce. Te drugie po zasuszeniu są jedną z wielu pamiątek sprzedawanych na kramach Sevilli. Jeżowce odławia się ze względu na ich wyjątkowy smak, a trafiają głównie do najważniejszych miast Keronii i statkami na Wegę, gdzie uznawane są za afrodyzjak.
   Wielowiekowa tradycja poławiaczy z wyspy Nias każe, aby przed nadejściem wiosny, mężczyźni hucznie żegnani przez innych mieszkańców, wypłynęli na lekkich łodziach w morze i okoliczne wody, aby odławiać gąbki, które wykorzystywano do oczyszczania ludzkiej skóry.

Zamieszanie na czarnym rynku
   Światem rządzą pieniądze, wiadomo nie od dziś. O tym, że każdy ma swoją cenę wie każdy kupczyk, fałszerz czy pretendent do tronu. Jaka jest zatem cena krwi nieistniejącego stworzenia? Czarny rynek aż szumi od pogłosek na temat nowego panaceum. Po latach mody na jednorożce, smocze pazury i skrzacie kapelusze, które to może nie rozwinęła handlu, lecz parę innych gałęzi przemysłu i nauki, przyszedł czas na skrzydlatych. Składniki takie jak pióra, włosy czy słynąca z leczniczych właściwości krew poszukiwane są przez państwowe i prywatne organizacje alchemiczne. Ich ceny z dnia na dzień rosną, a towaru jak nie było, tak nie widać.


Wróżka Pierdziuszka radzi:
   Ciemny, malutki pokoik na wynajętym poddaszu przesiąknięty był zapachem kadzidełek i innych, zgoła egzotycznych wonności. Stare, dziurawe serwety grały rolę tajemniczych zasłon w małych okienkach sprawiając, że panował tu półmrok. Poduszki były porozrzucane po całej podłodze, jakby dotknięcie bosa stopą podłogi było jakimś grzechem, albo nieuprzejmością co najmniej. Na samym środku pokoiku stał niziutki stolik, a na nim kryształowa (mniej lub bardziej) kula w której prószył śnieżek i stała figurka boskich pośladków.
   Pani wróżka, bo to jej siedziba była, niestety w tym czasie przebywała na targu staroci dwie przecznice dalej, a to skromne pomieszczonko nie posiadało takiego wynalazku jak drzwi, wobec czego wielki, włochaty zwierz o ośmiu nogach miał ułatwione zadanie. Nie chodziło mu o kosztowności, których wróżka nie miała, nie chodziło o kadzidełka, które śmierdziały w rozumowaniu Figla niemiłosiernie, nie chodziło także o stare tomiszcza porad o szydełkowaniu. Nie. Tu rozchodziło się o coś o znacznie wyższej stawce, coś unikalnego, coś...
   Szklana kulka z prószącym śnieżkiem i boskimi pośladkami (a raczej ich miniaturką) wewnątrz. To był jego cel, najwyższa nagroda, certyfikat jego kompetencji sam w sobie. W końcu nie był pierwszym lepszym pająkiem, ale pająkiem z Bractwa Nocy, a to było już coś. No i miał nawet pupila, który nazywał się Marcus i chodził tydzień w jednych skarpetach. Zabawne, ale jego pupil zwykle uważał, że to on w tym duecie jest panem, co rzecz jasna było nieprawdą już z samego założenia. Kto to widział, żeby jakikolwiek szanujący się pająk godził się na bycie pupilem? Sprzeczność sama w sobie mili państwo.
   Figiel zbliżył się do kulki, sztywnym odnóżem szturchnął ją, niepodejrzewając o żadne magiczne zdolności, ale jego pajęcza zdolność przewidywania wydarzeń była mocno ograniczona. Nie spodziewał się, że kula, wakacyjny podarek z mroźnych kresów, może okazać się potężnym artefaktem wróżącym przyszłość. A że kula odpowiada tylko na jedno zawołanie miesięcznie, w tym numerze będzie wróżyć Figiel. Nie jest to żadna ujma dla naszej Wielkiej Matrony, dla Wróżki Pierdziuszki, ale skoro ów dama przebywała na targu, a kula odebrała zawołanie... No, wszyscy wiemy, że takich drogocennych rzeczy nie zostawia sie od tak na stoliczku.
   Spomiędzy mgiełki gwiezdnych galaktyk, gdzieś za prawdą, ale jeszcze przed fałszem leżała przyszłość. Daleka, nieodgadniona. Szeptała do umysłu wielkiego pająka snując wielkie plany dla każdej z ras, choć nie o każdej wspominając z nazwy.
   Kula mówi, kula szepce: przynieś wróżce coś w podzięce!

Ludzie:
   Los nie przewiduje bycia łaskawym dla tej rasy w najbliższym miesiącu. Zły układ gwiazd na niebie i śmierdzące, sarnie raciczki wskazują na katastrofy i nagły spadek narodzin. Ponadto rasa ludzka powinna przygotować się na nadejście wiosny, rolników czeka znów wyjście w pola, drwali wycinka, a możnowładców ciężka tyrania.

Elfy:
   Starszy Lud winien w nadchodzącym miesiącu skupić się na chorobach stawów i lędźwi, bo i te dopadają nawet długowiecznych. Konstelacja Dzika podpowiada nam, że w marcu magowie mogą odczuwać bóle głowy, a także może nastąpić nieoczekiwany deszcz śledzi. Co do Strażników elfiego lasu, czy chociażby zwykłych elfów zamieszkujących ludzkie miasta - los nie precyzuje dalszej ich egzystencji, mogą więc oni odetchnąć ulgą, bo wzrok Fortuny najprawdopodobniej skupia się na pewnym półelfie...

Półelfy:
   Biada wam! przez jednego z waszych przedstawicieli Fortuna zwróciła na was swe piękne oczy, snując w ślicznej główce skomplikowane plany uprzykrzenia życia. Deszcz śledzi jaki dopadnie elfy jest przy tym niczym, ale gwiazdy nie mówią o żadnych szczegółach. Są tylko pośladki.

Drzewożyty:
   Uprzejmie informuję, zły to okres, zły to czas, rolnicy ruszają w pole, wojownicy też w pole, a drwale do lasu. Jasno i precyzyjnie układ planet wskazuje, by uważać na wycinkę, łatwo bowiem o wypadki, pomyłki, utratę korzenia, witki i gałązki. Drzewo jak drzewo, na podpałkę, na deski i meble się nada każde. Nie dość ku temu, los uwziął się na was i zawiązał spisek. Złośliwe, krwiożercze wilkopodobne stwory, zwane wilkołakami, upodobały sobie wasze drzewiaste członki na nocnik. 
Wilkołaki:
   Koniecznie się przebadajcie, jak nie u uzdrowiciela, to chociaż u zielarza. Wiosna idzie, pokazały się kleszcze, pchły, wszy, owsiki i wszoły. Co bardziej pechowy czworonóg może pochwalić się posiadaniem tasiemca i glisty. Unikajcie jagodzin, na nich najwięcej zarazków i jajek tych obrzydliwych stworów. Uważajcie jednak, by znacząc to, co uznajecie za swoje, nie oberwali w kudłate zadki witką rozgniewanego Drzewożyta, którego tak nieopatrznie można pomylić ze smukłą sosenką.

Skrzydlaci:
   Los nie zapomniał i o was, wybrańcy, gwiazdy na was zwrócone, Pech się ku wam uśmiecha, a Szczęście gdzieś ucieka. Legendy i mity uczyniły z was bajki, a z waszych skrzydeł przedmiot pożądania i szacunku. Fortuna, kapryśna pani, obruszona, szykuje wam przykrą niespodziankę. W Wirgini wiosenną porą coraz popularniejszą potrawką staje się pożywny i zdrowy rosołek gotowany na mięsie skrzydlatych. Strzeżcie się i pilnujcie swych skrzydeł, żeby wam ktoś przypadkiem ich nie oskubał!

Hobgobliny:
   Gwiazdy są dla was łaskawe, jako jedyne. To czas idealny na wędrówkę i poznanie obcych, dotąd nieznanych stron. Nie okradnie was żaden karzeł, żaden olbrzym nie zrobi z was mokrej plamy. Tych ostatnich wystrzegajcie się jednak. Każdy poczęstunek, każde zaproszenie od tych gigantów grozi wymiotami i biegunką. Któż bowiem wie, któż widział biały fartuch, czyste łapy i zęby w Górach Uśpionych Kolosów? Chyba tylko brud za paznokciami. Olbrzymy hołdują starej zasadzie, pączki z mięchem, boczkiem i takim specjałem jedzą. Mięso niedoprawione, niegotowane, niepieczone, wiadomo, surowe, a źródła nawet Pierdziuszka wam nie poda. Bo niektórzy teraz jedzą. 

Mutanty:  
   Konstelacja mówi jasno: koniec z hazardem. Gwiazdy dają jednocześnie wrażliwość na piękno i sztukę czyniąc z osób pozbawionych w zasadzie uczuć wyższych prawdziwych koneserów znających jedynie smak dobrej sztuki, ale nie znających emocji bulwersu wywołanym źle położoną farbą na płótnie. W tym miesiącu zmysł estetyczny mutantów sięga zenitów, przekracza wszelkie granice. To  Idealna pora by zainwestować w dzieła sztuki takie jak pomniki boskich pośladków, czy kryształowe kulki ze śniegiem czy też małe, drewniane reniferki.
   Krasnoludzkie banki uprzejmie doradzają, że to także świetny okres na założenie lokaty oszczędnościowej!

Krasnoludy:
   Nie wychodźcie na powierzchnię, zostańcie w Dolnym Królestwie. Marzec to zły czas dla krasnoludów, przeczekać go trzeba. Zimno, mokro i wilgotno, o choroby łatwo, a ludzie tylko raciczkami łosia leczyć potrafią. Nowe znajomości, nawet te najbardziej obiecujące nie są dla was. Skończyć się mogą złamanym zębem, wizytą u kowala i spotkaniem z jego obcęgami, nie zaś nocką na sianku ze śliczną białogłową. Tym bardziej, że owa białogłowa, to przebrany za babę chłop! Do tego... Lofar!

Olbrzymy:
   To najgorszy z możliwych czasów na aktywność sportową. Jazda na niedźwiedziach, bójki na pięści, wyścigi po górach, nurkowanie w morzu, polowania na zabłąkanych wędrowców nie są mile widziane przez bogów. Nawet krykiet, szczególnie krykiet jest niesmaczny. Ludzkie głowy, którymi tak namiętnie gracie, lepiej odłożyć, najlepiej zaś zakopać. Może odwrócicie zły los od siebie i dzień klęski. Zalecane są modły, posty i pokuta: nauka łacińskich słówek i dat historycznych. Jasha, kaznodzieja z Królewca, udzieli wam wskazówek.


Ploteczki szurniętej dzieweczki:

*
   Isleen zmieniła branżę, rezygnując z bycia uzdrowicielką i zielarką, by zająć się... wyczarowywaniem kapusty! Jej występny, które w każdy poniedziałek można obejrzeć na królewieckim rynku, znajdującym się nieopodal zachodniej bramy, ściągają spory tłumek zaciekawionych przechodniów. Ale, ale... Czy pewnego mroźnego poniedziałku na widowni nie dostrzeżono przypadkiem pana Arhina?

*
   Krąży wieść po świecie, jakoby to wielki gubernator ziem podbitych tak naprawdę był kobietą w bardzo sprytnym przebraniu. Wieść ta poniosła się echem po Demarze, kiedy na spodniach Wilhelma zauważono dziwną, czerwoną plamę, jakby cierpiał na comiesięczną kobiecą przypadłość. Przychylni gubernatorowi twierdzą, że jakaś elfia furiatka dość niefortunnie wylała kieliszek wina na szacowne pośladki Escanora i jednocześnie proszą by plotek nie szerzyć.

   * 
   Wiele wskazuje na to, że prędko nie zobaczymy ani Luciena, ani Falki. Wieść głosi, że zostali schwytani i czekają w celi na rozstrzygnięcie swego losu. Oskarżono ich – o ironio – o zabójstwo, co rodzi szereg spekulacji. Ci, którzy kiedykolwiek spotkali wiedźminkę zastanawiają się, czy potwory zostały uznane za pełnoprawnych obywateli i stąd wyrok? Co do Poszukiwacza, niektórzy sugerują, że jeżeli opuści więzienne mury, powinien czym prędzej odejść na emeryturę, bo wstyd i hańbę Bractwu Nocy przynosi.

*
   Jak wszem i wobec wiadomo, wieża Ife jest opuszczona i dotychczas nic nie wskazywało na to, by ten stan rzeczy miał ulec zmianie. Elfi podróżnik, który niedawno przemierzał Larven utrzymuje jednak, że w strażnicy ktoś rezyduje. Ponoć przy wejściu uwiązano konie, a ze środka, gdzie ktoś zapalił latarenkę, rozlegał się gwar rozmów. Elf twierdzi nawet, że w drzwiach przez moment zobaczył kobietę niezwykłej urody, o kasztanowych włosach. Prawda li to? Czy może efekt nieumiarkowania w krasnoludzkiej gorzałce?
   * 
   Najświeższe wieści z obozu zbójeckiej bandy! Nefryt wciąż nieobecna, trwa samowola. Podobno na czele rozbójników stanął  Narius. To by po części wyjaśniało, dlaczego ktoś zgłosił jego zaginięcie.

   * 
   Herszt tymczasem plącze się po Quinghenie, a raczej po quingheńskiej fregacie – to już sprawdzone i pewne. Kontrowersje budzi natomiast pamiętny, nagły wybuch rozpaczy przy drugim oficerze. Niektórzy plotkują, że herszt chwilę wcześniej dowiedziała się o schwytaniu Poszukiwacza z Bractwa Nocy. Stara miłość nie rdzewieje?

*
   Pewien podróżnik twierdzi, że widział Panią Zimę, jak wraz z jakimś młodzieńcem przechadzał się po równinie, skrzącej się od szronu, osiadłego na ogołoconych z liści zaroślach i uschłych trawach. Czyżbyśmy mogli spodziewać się wcześniejszego nadejścia wiosny, skoro Zima postanowiła sobie pofolgować zamiast pracowicie skuwać lodem swoją kerońską domenę?
   * 
   Mieszkańcy Gniazdowiska starają się ukryć fakt, że ich nieznośny hyvan zainteresował się… robótkami ręcznymi.  Elfi radni widzą w tym złośliwość mieszańca.

   
   Doszło do pertraktacji między Królestwem Elfów a grupką z której wywodzi się Lelan. Nie wiadomo, co ustalono. Nie wiadomo nawet, czy coś podobnego w ogóle miało miejsce – informacja pochodzi od pijanego szczęściem gnoma z pierścionkiem na palcu.

  * 
   Szept wampirem? Podobno elfia królowa dostała w końcu po łapkach (po szyjce?) za włóczenie się samopas. Teraz zastanawia się, jak ukryć mało elfie ząbki.

  * 
   Wieść niesie, że wirgiński dowódca, Shel Arhin, wytoczył proces Lucienowi Czarnemu Cieniowi. O co? O ochronę pewnej elfki, której od długiego czasu nikt nie wiedział. Ochronę dość nieudolną, należy dodać... chyba, że jednak chodziło o coś innego.

*
   Metoda „na dziewicę i jednorożca” nie działa skrzydlatych! Wieść gminna niesie, że te urodziwe istoty - cieszące się wciąż rosnącą popularnością – są zupełnie niechutliwe. Anonimowi informatorzy dodają, że pozyskiwane z nich ingredienty magiczne mają wpływ na spadek zainteresowania płcią przeciwną. Czy zainteresowanie nimi spadnie czy wzrośnie? Nie wiadomo. Niewykluczone, że wkrótce bardziej interesującym od skrzydeł okaże się zawartość spodni tych osobników.

*
   Iskra otwiera domowe przedszkole w Drummor. Dlaczego wybór padł na Drummor? Rzecz prosta, prozaiczna rzecz można. Czeluść nie nadaje się na przedszkole, za dużo tam ziółek, trawki, używek i broni, a w Ataxiar za dużo chędożenia, obóz bandy nie daje najlepszego pokazu kultury i wzorców do naśladowania. Kto jednak powierzy swe pociechy rzucającej przedmiotami furiatce z demonem na ramieniu?

*
   Wędrowny, wszędobylski hobgoblin był widziany w okolicy Nyrax. Ostrzegamy przed tym osobnikiem nieznanej płci (podobno hobgobliny są obojniakami), gdyż towarzyszy mu dziwny zwierz toczący pianę z pyska, niechybnie wściekły. Ni to bawół ni koza, ni wilk ni pies, dziwna, hybrydowa, włochata mieszanka. Omijać szerokim łukiem i się nie odzywać, bo język odgryzie. Zwierz, nie hobgoblin.

*
   Shel Arhin, przystojny młodzian z wielce szanowanego rodu Wirgini, ponoć dzielny wojak i całkiem niezgorszy strateg, do tego nagminny łamacz niewieścich serc – jego ostatnią ofiarą padła elfka Isleen i wiedźmina Falka, nosi straaaszny sekret, który, gdyby tylko wyszedł na jaw, zmieniłby oblicze młodzieńca. Otóż, pan Arhin jest tak naprawdę… ogrem! Zielonym, lubującym się w bagnie, głośno bekającym i puszczającym bąki. Do tego, o zgrozo, ma nieświeży oddech! Gdzie zaś ogr, tam musi być i osioł, grający na nerwach bestyjki. Jest i osioł, bo czyż nie widzieliśmy ostatnio, jak Arhin nieudolnie próbuje pozbyć się Nariusa?

*
   W końcu odkryto prawdziwą tożsamość Zorany. Profesja wciąż pozostaje owiana tajemnicą, lecz… Zorana jest syrenką, najprawdziwszą syrenką z morza, która oddała wiedźmie swój rybi ogon w zamian za parę nóżek. Wiedźma okazała się sklerotyczką i zapomniała odebrać jej głosu! Cóż przywiodło córkę mórz na ląd jeszcze nie wiemy, na pewno jednak nie wielka, niegasnąca miłość od pierwszego wejrzenia, bo nasza syrenka, pierwsze co zrobiła po wyjściu na ląd, to chwyciła za miecz. Czyżby więc była to zemsta?

*
   Dieta, dieta, dieta, post i umartwienia. Nie trzeba być wróżką, nie trzeba być jedyną i niepowtarzalną Pierdziuszką, by wiedzieć, by zgadnąć, że paski trzeba luzować, spodnie i koszule rozpinać, a ubrania rozmiar większe nabywać. Elfy, szlachetne elfy, nawet i one na dietę warzywną przechodzą i ze smakiem zajadają groch z kapustą. Niektórym półelfkom nawet dieta nie pomoże, brzuszek jak bania i jeszcze rośnie.

*
   Się łakoci zachciało, to się łakocie zemściły. Sadełkiem, tłuszczykiem, cholesterolem i nadciśnieniem. U niektórych zaklętym ciastkiem i zmienionym ciałem. A mówili, że ciasteczko Darmara zamieni w niedźwiedzia, bo córeczka się na tatusia zeźliła, zaklęcie kupiła. Tatuś nie słuchał, teraz nad stawem siedzi i kumka, żabi koncert urządza i na księżniczkę czeka. Jeszcze poczeka, bo kto tam płaza by gonił, łapał i śliską, śluzowatą skórę do ust podtykał?


Ogłoszenia Parafialne:
- Kupię mapę lasu Larven, zawierającą wskazówki, jak nie natknąć się na piękne zabójczynie. Najchętniej wymienię na wygodnickiego wirgińskiego dowódcę o obleśnych manierach – zrozpaczony najemnik.
- Nabędę podrobiony glejt, pozwalający na wjazd do Ataxiar oraz eliksir +5 do siły i +20 do unikania kłopotów – anonimowy klient „Dwóch Mieczy”.
- Poszukuję planu swojego własnego zamku. Nie chciałbym, żeby się zniszczył, to dla mnie ważna pamiątka – Wilhelm Escanor.
- Zatrudnię nianię – Charlotte.
- Pozbędę się niechcianego ucznia bądź zamienię go na uczennicę – mentor/Cień.
- Zatrudnię kogoś z cierpliwością do dzieci na stanowisko przedszkolanki. Pytać w Drummor – Iskra.
- Szukam księżniczki kochającej płazy – żaba.
- Kupię siodło z pasami bezpieczeństwa – Darrus.
- Wymienię mózg i pomysły na lepszy model – autor.
- Sprzedam miskę z napisem „Piesio”.
- Każdemu, kto kupi miskę z napisem „Piesio” dam laską po głowie.
- Czy ktoś wspominał o lasce? – Jaruut.
- Nauczę się gnomiego bądź wynajmę usługi tłumacza, który wyjaśni tym stworzeniom, że wcale nie chcę ich prania – Nefryt.
- Kupię bilet do Quingheny. W jedną stronę – wróżka Pierdziuszka.
- Wynajmę przewodnika po Larvenie – uciekinier.
- Zapłacę złotem za Skrzydlatego bądź jego skrzydła – badacz prawdy.
- Poszukiwani uczestnicy do konkursu na najsilniejszy łeb. Nie przyjmujemy zgłoszeń od Midara Moczymordy – organizatorzy.
- Konferencja Praktycy magiczni teoretykom magicznym się nie odbędzie, bo o niej zapomniałem. Z poważaniem, mag Epilepticus.
- Poszukuję złotowłosej elfki. Podobno jej włosy mają dar uzdrawiania – łowca.
- Uwaga. Nie przyjmuję do swojego oddziału, do współpracy i jako giermka osobnika nazwiskiem Narius Mer. Zanotować, zapamiętać i nie zapomnieć. Osobnik ten przynosi pecha. – Przesądny Shel Arhin.
- Sprzedamy przepyszną kaszankę. Wydanie TPW gratis! – gnomy. 
- Poszukiwana Nowa Nadzieja. Stara się nie sprawdziła i przeszła na złą stronę mocy – żartowniś. 
- Wynajmę kompetentną wiedźminkę (panowie się nie liczą), która upoluje dla mnie rzadki okaz drzewożyta. Płacę w złocie - herszt.
- Poszukuję zbłąkanego lisiego ognika - zdesperowana szamanka.
- Zaginione! Znad jeziora Onns zniknęły kaczki królewskie o błękitnym upierzeniu, dziewięć ich było i znalazcy oferuję przednie, krasnoludzkie wino.
- Intruz, który włamał się do pracowni złotnika Konika, proszony jest o powrót i zabranie latającej jaszczurki, którą tam zostawił, a która nie chce się wynieść, przez co przeszkadza złotnikowi. Ewentualnie, panie włamywaczu, możesz też oddać złoty diadem.
- Odważnego łowczego wynajmę! Cel: podróż do lasu Larven po ziele czterolistka, które najbliższej pełni zakwitnie. Uwaga: podróżnik przed wyruszeniem musi podpisać oświadczenie, że wszelkie uszczerbki na zdrowiu, nie są winą zleceniodawcy i nie musi on za nie płacić.
- Ochrona karawany. Mile widziani najemnicy z doświadczeniem. Podróż z Królewca do Olszówki na Wyżynie Makowej.
- Morska wyprawa do Alcantry - poszukiwany rozsądny kapitan, który dopłynie z ładunkiem do portu na wyspie. Informacja: kapitan Garret nie jest brany pod uwagę, nigdy więcej.
- Odkupię od rolników tysiąc sztuk złotego siana z Lurn, dla jednorożca - hersztówna.
- Wynajmiemy przytulną, niewielką kanciapę - redakcja WPT.
- Zapłacę za nie wynajęcie kanciapy redaktorom WPT - krasnolud Lofar.
- Poszukuję architekta, który wzniesie świątynię ku czci bogini Vereny - zarządca miasta Rentus.
- Zapłacę za przeprowadzenie rozmów handlowych z plemieniem Teruków - karawaniarz.
- Wymienię racicę łosia na prawdziwe leki! - zdezorientowany medyk
- Dam nagrodę za Nariusa. Ewentualnie za jego głowę, ważne, by o mnie nie mówił.  -  szpieg
- Kupię anielskie włosy – zaciekły przeciwnik Regentki Zakonu Wśród Wzgórz.
- Sprzedam wrednego Jeźdźca – Skrzydlata Regentka.
- Kupię eliksir miłosny dla par z problemami – nowicjusz.
- Wygram, co zechcesz – zwadźczyni.
- Szukam: opiekuna dla pełnoletniej córki. Wymagania: przyzwoity majątek, obrączki. Nagroda: posag i protekcja – zrozpaczony ojciec.
- Poszukiwany: doświadczony i ŻYWY zwadźca na stanowisko mistrza gildii – Gildia Zbrojnych Adwokatów.


Czy wiedziałeś, że: 
- ... członkowie Zakonu Wśród Wzgórz starają się nie wyróżniać strojem, jednak w oficjalnych sytuacjach można rozpoznać ich po czarnym płaszczu, jednym z dwóch herbów Zakonu i mosiężnym pierścieniu o trzech srebrnych oczkach?
- ...na Wyspach Wulkanicznych Manua Kea, drzemią uśpione wulkany, a na wyspie Kadii, wybuchł w 123 r D.D. wulkan, tworząc jedną z większych kalder na świecie?
- ...w roku 937 D.D. na Wielkiej Pustyni Wirgińskiej pojawia się plemię nomadów, które osiada pośród piasków pustyni. Po dwóch latach plemię schodzi pod ziemię, by w jaskiniach i tunelach wydrążonych w litej skale, stworzyć swoją sicz?
- ...But Wirginii został zasiedlony dopiero po odkryciu na tamtejszych ziemiach cennych surowców?
- ...mieszkańcy miasta Tarok (zachodnie wybrzeże Keronii), wznieśli nowe miasto: Korat?
- ...14 lutego w Keronii obchodzi się święto pączków i ludzi umysłowo chorych?
- ... na 14 lutego w Wirginii, przypada święto nieszczęśników i męczenników?
- ... powszechnie stosowane wśród plemion łapacze snów, chwytają w koraliki dobre sny, a złe przepuszczają, by zniknęły i nie zaszkodziły?
- ... z Buta Wirginii do innych państw dostarcza się hebanowe drzewa, potrzebne do wyrobu luksusowych mebli?
- ... śpiew syren wiedzie żeglarzy i głupców na śmierć?
- ...Quinghenę nazywa się w skrócie także państwem Q?
- ...Lucien tak naprawdę nigdy nie chciał mieć nic wspólnego z kaczkami?
- ...Według elfów ludzie potrafią leczyć tylko racicami łosia, płatami mchu i pajęczyną?
- ...Gobliny mają trzy palce u stóp?
- ...Wena na odpis pojawia się wtedy kiedy nie powinna?
- ... A najczęściej na lekcji religii?
- ... Jeśli usłyszysz hasło „Latawica” powinieneś wiedzieć, że chodzi o Nefryt?
- ... Ród Marvolo jest spokrewniony z Arhinami? Poza Wirginią, ma powiązania rodzinne z Kresami Północnymi i z Quingheną, a z Keronią – najmniej?
- ... Faworki to inaczej chrust, chruścik bądź gruz?
- ... W Tłusty Czwartek świętowano odejście zimy i nadejście wiosny?
- ... Niektórzy w pączkach, zamiast nadzienia szukano migdałów?
- ... Idealny pączek, pieczony na świeżym oleju, ma jasną obwódkę dookoła i jest lekko zapadnięty?
- ... Tłusty Czwartek to także Combrowy Czwartek i Mięsopust?
- ... W Tłusty Czwartek powinno się zmywać naczynia i gotować? Dla szczęścia.
- ... Hobgobliny są najprawdopodobniej całkowicie pozbawione zdolności magicznych?
- ... Gobliny lubią eksperymentować z materiałami wybuchowymi?
- ... Powszechnie uważa się, że hobgobliny stanowią jakąś dziwaczną mieszankę krwi goblinów i orków?
- ... Mówi się, jakoby popielni to zniekształceni przez Wielki Wybuch ludzie bądź jakoby wyszli z laboratoriów Kosiarza, elfiego maga obdarzonego żądzą władzy i wiedzy?
- ... Jak dotąd nie odnaleziono żadnego lekarstwa odwracającego splugawienie przez popielnych, nawet ethral jedynie spowalnia wystąpienie objawów, zaś wcześnie zastosowany, usypia zakażenie w zarodku, lecz go nie niweluje?
- ... Żaden będący przy zdrowych zmysłach skrzydlaty nie przyzna się, kim jest?
- ... Skrzydlaci nie są całkiem niezależni – stanowią raczej najemny oddział ziemskiego wojska, regularnie kontrolowanego przez Michaela: dowódcę, który do wygnańców należał, ale odpokutował co swoje winy i teraz może się przemieszczać między światami, pełniąc rolę zwierzchnika?
- ... Nie lubiąc niektórych kobiet, nazywa się je żmijami, w stosunku do mężczyzn określa się ich mianem padalców?
- ... Iskra i trzeźwe myślenie, coś takiego nie istnieje?

Bajkowe inspiracje
                                           ... czyli luźne skojarzenia  


Wolha oczami Dara

Mój brat misio

Drzewo... mówi

A czy przystojny? To już kwestia gustu. Ale trzeba mieć bardzo specyficzny gust.

Jeden za wszystkich... jeden NA wszystkich... czyli będzie fajnie


Potwory! Nadchodzi wiedźminka

Zorana Waleczna...

Epoka lodowej góry

Pani kwiatek

Ci arystokraci... na co się to przydaje?

W imię swego ludu

Kelpie, Kalcifer, brakuje tylko Cienia...

Robin Hood... o ten ma spodnie!

Pchlarz

Nie elfy, nie wilki, ale art

Shel i Narius... Shrek i osioł... "Mogę iść z tobą?... Nie"

Pseudonim Lisica

Shel!


7 komentarzy:

Silva pisze...

Pierwsza! ^^
Pączkowisko - to ciekawe, kiedy w Keronii obchodzi się walentynki :D
Kowal z Q - Maltorn, który zagląda mi przez ramię, właśnie pisnął, czy jęknął, czy sapnął, kto go tam wiem... W każdym razie, on sobie to poczytuje jako obrazę i jednocześnie motywację do cięższej pracy! Ja uważam, że po prostu tatulko nie miał z kim rywalizować.
- gdzie kaszanka tam i Szept? :D :D Bo najemnikowa porcja już została zjedzona. W dodatku, przez kogoś, Lofra puszy się jak paw, bo usłyszał, że ma najlepsze trunki... Biada niech będzie redakcji WPT...
Znikające koty - ja myślę, że to nie łowcy, a dość konkretny półelfiak, tylko za nic w świecie pewnie chudzielec się nie przyzna :D Mamy kaczki, a teraz czas na koty!
Czarny rynek - Darrus bezczelnie stwierdza, jedząc w kącie chałwę, że: "dobrze, że na pośladki nie ma popytu!". Bezczelny.
WróżuniaKurka. Taka wodna. Oficjalnie ogłaszam, że mamy lidera wśród Kącików Wróżki - w następnym numerze żądam też takiej dobroci! ^^ I proszę, oby więcej, ja już wróżki nie tykam, ja chcę TAKĄ wróżkę czytać :D
Figiel prosi się o kłopoty... Tak się włamywać? Do Wróżuńki? Kuwa xD Oplułam monitor. Zapomniałam, że... "Zawsze kiedy już stwierdzisz, że elfia furiatka niczym cię nie zaskoczy, ona pokazuje, że jest inaczej". W dodatku człowiek myśli: nie znajdę w tym numerze pośladków! A tu Iskra rozwala system :D Wyobraziłam sobie tę kulę... Śnieżek, pada sobie, a na środku dwa półdupki, tylko, bez nóg i torsu :D I powrót do początków... ojej *Babcia Sowa się rozczuliła*
Jaruut stanowczo zaprzecza, jakoby olbrzymy grały w krykieta ludzkimi głowami! Gdzież by śmiały! One wolę elfie, bo zwinniejsze :D
Pchlarz donosi, że już się przebadał. Nie jest tylko pewien, czy mógł u szamanki, ale to zrobił. Pyta, czy na wszelki wypadek ma się jeszcze raz u niej zbadać.
Ploty ej, Nefryt jest nieobecna w swej bandzie, bo... to takie oczywiste... Jaruut postanowił wziąć sprawy ożenku we własne łapska. Bo nikt nie będzie odrzucał zalotów olbrzyma. A informacja, jakoby Nef była na statku z Q, jest fałszywa. Nie dajcie sobie zamydlić oczu :D
"Elfi radni widzą w tym złośliwość mieszańca" - i mają cholerną rację. Babcia Sowa wam to mówi!
Gnom z pierścionkiem na palcu? To nie wróży nic dobrego, a Dar za uchem stwierdza, że to pewnie oznaka zniewolenia.
Szept wampirem? Brzeszczota to wcale nie dziwi. Brzeszczota nie zdziwiłoby nawet, gdyby Szept została gnomem.
Metoda „na dziewicę i jednorożca” - kaczuszka, ja chcę poznać jak ta technika wygląda :D
Czy Iskrowe Przedszkole przyjmuje także większe dzieci? - to pyta Maltorn, wymownie patrząc na swego syna.
Ogłoszenia ej, czy Iskra przyjmie na przedszkolankę olbrzyma? Jasha gwarantuje powodzenie tego przedsięwzięcia!
- Sprzedam miskę z napisem „Piesio”.
- Każdemu, kto kupi miskę z napisem „Piesio” dam laską po głowie.
- Czy ktoś wspominał o lasce? – Jaruut.

bo kocham, to wyżej.
Bo powszechnie wiadomo, że Midar to nie ta liga, on wszystkich pokona.
Gnomia kaszanka zatruta! Nie pozwólmy im jej sprzedawać! Na pohybel gnomom kalającym redakcję!
czy wiedziałeś Nie tylko Lucien nie chciał mieć nic wspólnego z kaczkami. Podejrzewa się, że Aed z kotami, Dar z pośladkami, szamanka z wilkołakiem ^^
Iska i trzeźwe myślenie? Ja podejrzewam, że my nie jesteśmy gotowi na Iskrowe myślenie :D
Wolha widziana oczami Dara? Powinna się jeszcze pienić, a oczy mieć czerwone - biedny Maxio.
Mój brat misio się oburza... po czym rozczula.
Aed... Aed idealnie spasował, i ten uśmiech :D
Epoka lodowej góry... Wilkołak umiera ze śmiechu, turla się ze śmiechu, płacze ze śmiechu, kiwając głową, że to dobre, że to prawdziwe... po chwili dostaje dębową laskę w łeb.
Teraz to szamanka się chichra, że wilkołak to kundel. Z pchłami.
I mamy epicką patelnię. Shel coś wyładniał :D
kuuuniec
I... jaki długaśny numer :D
I jak ja jestem radosna, że tak fajnie, tak dużo, i tyle osób!
*Babcia Sowa uradowana i dumna*

Nefryt pisze...

Chciałam skomentować, ale obrazki mnie zabiły :D

Nefryt pisze...

Ale wiedzcie, że jest super. Świetnie. Śmiesznie i genialnie. Dobranoc ;)

Szept pisze...

Zbieram się i ja do komentarza WPT, zbieram i zbieram od wczoraj. Numer na wariackich papierach, ze sporym opóźnieniem z mojej strony, ale jest i nawet się podoba xD Przynajmniej mnie. A ogłoszenia rozrośnięte jak nigdy.
Ale do rzeczy.

Informacje Darrusowa, walentynek nie ma w Keronii. Mają takiego Grincha, który powiedział, że tych świąt nie będzie. Ściślej mówiąc, nawet 2 Grinche.
Poza tym stwierdzam, że jestem zdrowo walnięta. Czytam o ognisku choroby i zaraz kminię, do czego te objawy pasują. I moja pierwsza myśl... czy to dżuma? Szczepionek pewnie jeszcze nie znają, ale niech podadzą antybiotyki. Chociaż, nie wiem, czy i je znają już.
Jak nie miał, jak się jeszcze krasnoludy i elfy! Toż to obraza, kowala z Q trzeba się pozbyć ... piekli się pijany Midar, solidaryzując z tatulkiem Dara. Ja to myślę, że on po prostu napuści na kogoś Odrina.
Skradzione mapy... oj, tam mapy. Garret pływa bez map. :P
Znikające koty... ja bym się nie martwiła o futerka, tylko o to, co w gospodach serwują jako mięso do gulaszu. Tak, to się idealnie nadaje jako smaczek do wątku.
Robale? To Corvus leci do Quingheny. A na upiora najlepiej wezwać wiedźmina. Nawet mamy takową panią od czarnej roboty.

Wróżkę kocham i uwielbiam, serdeczne dzięki składam wiadomo komu, bo wyszła idealnie. Normalnie się Iskierko wkopałaś, teraz już będziesz miała wróżkę na karku zawsze i wszędzie. A pomysł, by pisać rasami... zwykła wróżka już mi zbrzydła, więc powrót do korzeni akurat. Ciężej komentować, bo ... no bo kto wie, to wie, co myślę. Jedna z lepszych wróżek, na pewno jedna z bardziej szalonych i miodzio. Ryzyko oplucia monitora wzrosło gwałtownie.
Nawiasem, co do badania, zależy w jaki sposób się Drav badał i co znaleziono. Bo inaczej się szuka każdego pasożyta, a raczej masz kilka metod. No i odróżniamy wewnętrzne od zewnętrznych. Najczęściej masz flotację bądź dekantację - to na wewnętrzne i zależy od ciężkości jaja i wielkości. A pcheł to się pchlarz nie pozbędzie. Bo nam przezwisko runie.

Ploteczki...coś widzę, że teraz do Isleen się przyczepiła kapusta i nie odczepi.
Wieść o gubernatorze mnie zabiła na miejscu. Ze śmiechu.
Kobieta niezwykłej urody o kasztanowych włosach. W Strażnicy Ife. Ojej, ktoś chyba właśnie poczuł się mile połechtany.
Lucien i Nef - to się chyba nigdy nie przeje. Nawiasem... Nef ma do niego słabość czy to tylko plotka?
Wampiry... zawsze się zastanawiałam, jak się tworzy u nas w KK wampiry. Bo jeśli to tylko 1 ugryzienie, to pół KK to byłyby wampiry... :D W sumie, chętnie bym się dowiedziała szerzej, jak to wygląda z naszymi wampirkami.

Ogłoszenia sobie odbiły za wszystkie czasy i jest ich sporo jak nigdy. A jakie ciekawe.
Nie mogę odnieść się do wszystkich, bo niemal każde rozwala i bawi, a powtarzać mi się głupio, no i pisać i pisać. Ale to chyba najlepsze ogłoszenia, jakie wyszły. O dziwo, pisało się je też lekko i bez wysiłku, nie wiedząc, co napisać. Jakoś się same układały.
Iskra jako pani dyrektor, Jaruut jako opiekunka, to już wiem, czemu przedszkole zbankrutuje.

Szept pisze...

Czy wiedziałeś, że też dłuższe niż zwykle, oprócz informacji z KK jest i dodatek pączkowy i wątkowy. I muszę przyznać, było kilka rzeczy, o których nie wiedziałam bądź nie pamiętałam. Patrzcie, jak WPT dokształca.

Bajki, bajki, bajki Tego nie komentuję. Bo nie mogę, siebie tak?
Ty to akurat niespodzianki Darrusowa tu nie masz, bo wsio widziałaś przed publikacją jeszcze.
Shel coś wyładniał, bo to nie Shel. Generalnie to blondłowa elfka, wkurzona. A Shel nabroił, to i zaraz może oberwać.
Misio rozczulony, bo ma być rozczulony. W końcu... no, braciszek.
Wolha to jeszcze oczami Dara "Mustang z Dzikiej Doliny" i piosenki z tego filmu: Nigdy nie ulegnę i "Złaź ze mnie"
Aed spasował i aż się prosił. Zdradzę, że gdybym znalazła art Julek i Maksio, to mógłby być Dar i Wolha.
Epoka lodowej góry to było proste, zwłaszcza biorąc pod uwagę pewne rysuneczki, które ktoś kiedyś otrzymał w pewnej książce z pewnej okazji. Pocztą. Aż się prosiło. A pchlarz... jak słyszę pchlarz, to mam przed oczami drapiącego się Drava. Mogłaby być jeszcze Piękna i bestia. Bestia to Drav swoimi oczami. Niech się lepiej wilkołak boi, jak go widzi szamanka, która daje mu miskę z napisem "piesio".

No i ludzie, dziękuję za cierpliwość do przesuwanej daty publikacji i czytania pytań na sb z opóźnieniem. Dziękuję za podrzucane rzeczy, normalnie takie numery WPT kocham najbardziej. I oby tak dalej szło.

Silva pisze...

Szeptucha... "Skradzione mapy... oj, tam mapy. Garret pływa bez map. :P" Owszem pływa, ale dlatego czasem kończy tak, jak kończy nie wspominając o Vinnie :D
Poza tym, ja bym spytała, czy przy statku nie kręcił się Odrin.
Myślę, że szamanka badała go dość dokładnie :D Nawet dwa razy!
A przedszkole z Iskrą i Jaruutem nie zbankrutuje! Ono się wzbogaci obrzydliwie, bo... kto by nie chciał mieć prawdziwego olbrzyma?!

Aed pisze...

Sprawdzian z historii napisany, siadam do komentowania. :P

Pogoda klimatyczna, naprawdę miło się czyta. Informacje też klimatyczne, a jedna to mnie do wątku natchnęła. Isleen, strzeż się. :D A quingheńskie białe robalki to mnie rozczuliły. Ja mam coś nie tak z estetyką, ale... białe robalki... Trzeba było nie jeździć z tatą na ryby. :I

Chuchrak rzekomo nic o kotach nie wie, ale nawet biorąc pod uwagę to, że paskuda kłamie częściej niż się odzywa, to swoich kotów ma już przecież dość, ledwo sobie z nimi radzi. Aż taki głupi nie j... dobra, odwołuję. Ale kota by nie tknął, wibrys by futrzakowi przy chuchraku z mordki nie spadł! To o gulaszu przemilczę. xD

Wróżka jest cudna... po prostu. xD Dobrze że ten fragment czytałam po nocy, zmęczona, to nie śmiałam się histerycznie i opętańczo. Inaczej - zawał jak nic. A u mnie w rodzinie są problemy z sercem. v_v Nie wiem tylko, dlaczego Figiel w moim wyobrażeniu wygląda jak jeden z tych małych czarnych puszków ze Spirited Away, tych od Kamajiego, tylko że z nóżkami. I nie mam pojęcia, co z tym faktem zrobić. xD

Hyvan zajmujący się robótkami ręcznymi, czyli dziergający na drutach ocieplacz na kubek w kolorowe sowy. Mam rację, prawda, Babciu Sowo?

Przedszkole, Iskra, Jaruut, Dar... Przez najbliższy tydzień będę próbowała sobie to wyobrazić. Wiecie... tego nie można spaprać i trzeba się tym nacieszyć.

Wniosek z numeru I: jeśli ktokolwiek ma z czymkolwiek cokolwiek wspólnego, to z całą pewnością stało się to wbrew jego woli.

Wniosek z numeru II: biedny ten Narius. xD

Aed siedzi w kącie i chlipie. On nie ma takiej szczęki! Ani nie zapuścił takiej *BLEEEH* bródki! Ale... ale jak się, ofiara losu, próbuje uśmiechnąć, to efekt nie lepszy. To jest obłędne. xD
Na obrazkach to ja płakałam. Dobre chusteczki są drogie, wiecie?

Shel coś wyładniał - no umarłam właśnie. xD Nef, łączę się z Tobą w tym umieraniu i byciu zabijanym.
Jeszcze patelnią mają Koronkowe Troki dostać? A jesteście pewni, że on to wytrzyma? Bo wiecie, te drzwi były dębowe, solidne...

Szept, ale jakie opóźnienie? Primo: nie zauważyłam, secundo: nawet jeśli było, to z całą pewnością była to celowa zagrywka, by wykorzystać ten specyficzny poziom weny, gdy pisze się na ostatnią chwilę. Tak.
Mi też choroba do dżumy pasuje, a jakże. :D
Z Ife miałam na myśli Paeonię, ale... ale to będzie dobre, jak będą pytać chuchraka, czemu szwenda się z elfią królową po ruinach. :D A ten będzie zachodził w głowę, czy ci ludzie są tacy głupi, że myślą, że tyle przedstawicielek płci pięknej poświęca mu aż tyle uwagi, czy co...

Dziewczyny, dzięki. Za składanie i za to, że mam tyyyle radochy.
:D

Prawa autorskie

© Zastrzegamy sobie prawa autorskie do umieszczanych na blogu tekstów, wymyślonego na jego potrzeby świata oraz postaci.
Nie rościmy sobie natomiast praw autorskich do tych artów, które nie są naszego autorstwa.

Szukaj




˅ ^
+ postacie
Rinne Lasair