Przewodnik

Linki-obrazki

Misje
I. Więzi przyjaźni
Spotykasz po latach kogoś, kto dawniej był ci bliski. Wplątuje cię on w jakąś historię, która nie dość, że z czasem się komplikuje, to w dodatku budzi w tobie wątpliwości co do intencji przyjaciela.

II. Linia frontu
Kerończy natarli na Prowincję Demarską. Oblegany jest sam Demar. Jedni ludzie stają do walki, inni uciekają ze spalonej ziemi. Napastnicy, obrońcy i cywile. Po której stronie staniesz?

Opcjonalnie: Udział w buncie niewolników w Wirginii bądź inne miejsca walk.

III. Rekonwalescencja
W nie najlepszej kondycji trafiasz do wioski lub klasztoru. Wydaje ci się, że trafiłeś w dobre ręce i że wkrótce będziesz mógł opuścić to miejsce. Okazuje się jednak, że z pozoru życzliwi i uprzejmi ludzie skrywają przed tobą jakąś tajemnicę.

IV. Zabij bestię
Coś napada, nęka mieszkańców. Zawierasz umowę z wójtem - dostarczysz głowę bestii za określoną cenę. Okazuje się jednak, że stworzenie nie działa bez powodu - jest w jakiś sposób prowokowane przez mieszkańców.

Opcjonalnie: Bestia jest wrażliwa na hałas z karczmy albo ludzie naruszyli w jakiś sposób jej rewir (weszli na jej teren, zajęli leże ze względu na drogie surowce itp.)

V. Nielegalne walki
Dochodzą cię słuchy o nielegalnych walkach prowadzonych w okolicy. Położysz im kres czy może postanowisz wziąć w nich udział dla własnego zysku? Pieniądze nie leżą na ulicy.

VI. Zlecone zabójstwo
Dochodzi do zamachu, w wyniku którego ginie ktoś ważny. Podejmujesz się odnalezienia zabójcy – albo jego zleceniodawcy. Od ciebie zależy, czy dojdzie do aresztowania winnych, czy pomożesz im uniknąć kary.

VII. Egzekucja
W mieście lub wiosce szykuje się egzekucja. Znasz sprawcę albo sam doprowadziłeś do jego schwytania. Realizacja wyroku coraz bliżej.

Opcjonalnie: Z czasem nabierasz wątpliwości, czy skazaniec faktycznie jest winny i chcesz go uwolnić lub dochodzą cię pogłoski, że ktoś może chcieć uwolnić kryminalistę.

zamknij
Spis kodów
Spis opowiadań
Baśń o wolności: Preludium (autor: Nefryt) Gdy demon odzyskuje człowieczeństwo, przypomina sobie jak być człowiekiem.(autor: Zombbiszon) Nikt nie zna prawdziwego bólu do czasu aż nie straci kogoś bliskiego sercu. (autor: Zombbiszon) Wendigo i Driada (autor: Zombbiszon) Domek, zupa, sukkub i historia (autor: Zombbiszon) Sen i niespodzianki (autor: Zombbiszon) Boląca strata i niepokojący gość! (autor: Zombbiszon) Cienie i nowy przyjaciel (autor: Zombbiszon) Kruki (autor: Zombbiszon) Cienie i Starsze Dusze (autor: Zombbiszon) Zło Kor'hu Dull (autor: Zombbiszon) Złodziej Twarzy i Koszmar (autor: Zombbiszon) Królewiec (autor: Zombbiszon) Przed świtem (autor: Nefryt) Król Żebraków i nowe drzwi (autor: Zombbiszon) Akceptacja (autor: Zombbiszon) Nostalgia (autor: Nefryt) Nowa droga i niespodziewane wyznanie? (autor: Zombbiszon) Biały i zielony daje czerwony! (autor: Zombbiszon) Nowe wyzwania w nowym życiu (autor: Zombbiszon) Krąg tajemnic (autor: Zombbiszon) Jack (autor: Zombbiszon) Czasami to mrok daje najwięcej światła (autor: Zombbiszon) Trzy sceny o szpiegowaniu (autor: Nefryt) Morze bólu. Promyk nadziei ... (autor: Zombbiszon) Sól (autor: Olżunia) Dyjanna Muirne: Miecz może być dowodem wszystkiego (autor: Zorana) Uszatek i Kwiatek na tropie przygody: Przypadłość parszywej gospody (autor: Paeonia i Szept) Gdy gasną świece (autor: Zombbiszon) ... Najjaśniej płoną gwiazdy nadziei. (autor: Zombbiszon) Elias cz. 1 (autor: Zombbiszon) Elias cz. 2 (autor: Zombbiszon) Historia (autor: Zombbiszon)
zamknij

Chat



 UWAGA | WARNING | ACHTUNG | POZOR | 注意 | 注意 | لاحظ | σημείωση
W Wieściach prezentowanych poniżej mogą pojawić się treści erotyczne, przemoc, krew, przemoc, chędożenie, osocze, pośladki oraz śladowe ilości orzechów arachidowych. Dzieci uprasza się o kliknięcie w krzyżyk w prawym górnym rogu strony w celu zachowania psychicznego dziewictwa.


Pogoda:
   Pada śnieg, pada śnieg, sypie biel!
   Pada śnieg, pada śnieg!
   To nie żart, nie kpina, prawda prawdziwa. Keronię okrył biały całun, zwiastując nam śnieg na święta. Nie będzie brzydkiej, zszarzałej, gnijącej zieleni, nie będzie kapiącego z nieba deszczu, żadnego błota, żadnych kałuż. Śnieg drobną, na razie cienką warstwą pokrył ziemię. Na razie to mało, nie starczy ani na bałwana, ani na bitwę śnieżkami, bo śnieżek, chociaż jest, to sypki, nie lepi się dobrze, lecz aura i klimat świąt zostały uratowane. Mróz ścisnął jeziora, zamieniając je w ślizgawki. Drogie dzieci, nie zapominajcie, że lód ten pierwszy jeszcze cienki, łatwo może się złamać pod dodatkowym ciężarem. Woda pod nim zimna, niełatwo wyjść cało z takiej topieli. Ta nietypowa aura i opóźnienie słynnej kerońskiej zimy ma podobno związek z magicznymi anomaliami – my tam przyczyn nie dociekamy, my się cieszymy. Bo jak to, święta bez śniegu?
   Jedynie w Górach Mgieł, gdzie od dawna leży śnieg, świątecznej niespodzianki nie ma. Jest za to niebezpieczeństwo. Porywisty, szalejący wśród szczytów wiatr może osiągnąć prędkość nawet 150 stajań na godzinę. Wiatr wiejący z taką siłą to już huragan. Połamane zostaną drzewa, a nowy, świeżo spadły śnieg przeniesiony na jedną stronę stoków. To zaś może grozić zejściem lawin. Podróżnych ostrzegamy: Góry Mgieł zawsze uchodziły za groźne, teraz są aż zabójcze. Nie lepiej spędzić święta w ciepłym, przytulnym domu i rodzinnej atmosferze niż wałęsać się po nieznanych szlakach, kulić przy wątłym ognisku i słuchać złowieszczego wycia wiatru i wygłodniałej watahy wilków?


Halo, tu Keronia:
Już Mikołaj grzeje sanie
   Daleko od Królewca, gdzie mgła spowija pobliskie miasteczka, a nasze nosy wyłapują dość nieprzyjemną dla nas woń bagien … Gdzie świetliki stwarzają niepowtarzalny klimat… Dzieci wreszcie go usłyszały. Ciche dzwoneczki i wołanie tak charakterystyczne dla zbliżających się świąt.
   Ma dużo twarzy, ale wszystko sprowadza się do jednego. Do szerokiego uśmiechu i drobnych upominków, które pozostawia w zawieszonych skarpetach lub ustawionych obok posłania butach. Mikołaj pozaglądał już do wielu domów zaczynając od wiosek położonych na północ od Królewca. Dlaczego tam? Czyżby Mikołaj pochodził z Kresów? Jego domek stojący w samotni otoczony lampkami i wesołym śpiewem elfów pomagających przy pakowaniu prezentów?
   Dzieci co roku gromadzą coraz więcej informacji o Mikołaju i niedługo dotrą do jego kryjówki!

Zmiany w Doline Ciszy
   Uprzejmie donosimy, że problem sprawowania władzy w Irandal i pustego stanowiska głowy rodu Erianwen został zażegnany. Przypominamy, że jak dotąd Dolina Ciszy miała znajdować się pod opieką Sarriela Ard’berio jako że Eredin Erianwen odchodząc do Strażników wyrzekł się tytułów, zaś Niraneth nie mogła pogodzić stanowiska królowej, pani na Irandal i głowy rodu. Nie wspominając, że będąc królową, nie mogłaby sprawować obu tych funkcji, a opuszczenia Ataxiar na rzecz Irandal zdaje się, że nikt tu nie rozważał… Problem został rozwiązany, gdy do Keronii powrócił dawny włodarz Doliny, ojciec królowej Elenard. Kilka dni temu elfi władca Gha’ldill Raa’sheal oficjalnie mianował go panem na Irandal, zaś jego ród obrał go hyvanem.
   To nie koniec zmian w Dolinie. Wraz z Elenardem zawitał do niej ród Crevan. Byli strażnicy kurhanów Ataxiar zostali strażnikami Gadziego Przesmyku. Strażnica Elu została przemianowana na Gniazdowisko, rozpoczęły się prace przy odbudowie budynku. Wieża wciąż stoi w ruinie, prace na zewnątrz przerwało nadejście zimy. Przypominamy, że od strony Gadziego Przesmyku zawsze groziły elfom napady goblinów, orków i innych stworów zamieszkujących Dolinę rzeki Surany.
   My zaś pytamy: Co skłoniło ród Crevan do odejścia z Ataxiar?

Burdy w elfiej stolicy
   Tak waszmościowie, dobrze czytacie. Całkiem niedawno pod murami Ataxiar miała miejsce krwawa i okrutna bitwa pomiędzy obecnie panującym nam rodem Raa'sheal a rodem Lumiel, który to został odsunięty od wszelkiej czci, a ponadto znieważony poprzez odrzucenie ich szanownej córy przez elfiego władcę na rzecz Wygnańca, niejakiej Niraneth Wilczej Pani z rodu Erianwen.
   Czy to koniec, czy przegnani spod murów wrogowie wrócą, by pomścić swych bliskich i sięgnąć po władzę najwyższą? Czy młody władca ogarnie umysłem całą snutą wokół niego intrygę, czy dostrzeże w kim w istocie ma wroga, a w kim przyjaciela?
   My możemy powiedziec, że przyjeciela na pewno nie znajdzie w Bractwie Nocy, które podobno sam osobiście zawezwał na pomoc.
(redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wpisy elfiej furiatki)

Kruchy rozejm?
   Biel przykryła Keronię opatulając jak kołdrą domy, lasy… i wojskowe namioty. Nie jest to najlepszy czas na wojnę. Mróz i śnieżyce, które coraz częściej nawiedzają królestwo utrudniają dostawy żywności, nowej broni… Stan rannych pogarsza się, gdy zapasy ziół szybko się kurczą, a kolejni znachorzy nie przybywają. Głód powoli zaczął zaglądać w oczy walczącym. I tym stojącym po stronie Wirginii jak i Keronii.
   Dnia 22 grudnia roku czternastego ery Świetlnych Dni oficjalnie zawarto rozejm między tymi dwoma państwami.  W wojskach keronijskich na nowo odżyła nadzieja na lepsze jutro, na mniej porażek, których ostatnio los im nie oszczędził.
   Ile potrwa zawarta umowa? Czy przetrwa zimę? Dalej prosimy ustrzegać się grup zbójeckich czy partyzanckich, które raczej nie przystaną na koniec walk. Jednak czy będzie to dobre rozwiązanie? Może lepiej nie dawać Wirgińczykom pretekstu do wznowienia wojny…

Devril Winters oficjalnie zaręczony!
   Jak ogłosił w zeszłym tygodniu miłościwie nam sprzyjający Wilhelm Escanor, znany przez wszystkich bawidamek i lekkoduch earl Winters w końcu został przyrzeczony jednej z dam Wirgińskich. Jednakże, nie wydaje się redakcji, by narzeczona jego była z tego faktu zadowolona, bo tylko fuka i prycha, jak kocica, nie jak szlachcianka i mówi otwarcie, że ona takiego fanta nigdy nie chciała.

Seria zaginięć
   Zaginęła Iskra. Nikt nie wie, gdzie podziała się furiatka. Pojawiły się natomiast wieści o tym, jakoby… zginęła, poległa w walce z wytworami magii, demonami i istotami zza innego wymiaru. Jakby tego było mało, przepadła gdzieś pani herszt. Wiadomo, że opuściła Keronię na przemytniczym statku… i słuch po niej ginie. Nie była sama. Towarzyszył jej mężczyzna! Mężczyzna, w którym rozpoznaliśmy earla Drummor, Devrila Wintersa. Pochłonęło ich morze?
   Nie wiem jak dla was, ale dla szanownej redakcji wygląda to jak ucieczka. Wyjaśnienie może być niezwykle proste. Wszak pamiętamy, że Devril był swego czasu więźniem w obozie bandy. Wszak wiemy, że niedawno doszło do wymuszonych przez Wilhelma Escanora zaręczyn. Nikt z nas jednak nie wiedział, że pani herszt pochwyciła nie tylko arystokratę, ale skradła też jego serce. To się porobiło.

Zima znów zaskoczyła... nie tylko podróżnych
   Traktat prowadzący z Królewca do Demaru został przysypany. Śnieg stworzył wysokie zaspy utrudniające podróż. Czy to znak dla Wirgińczyków, że nikt nie życzy sobie z nimi kontaktu?
   Zima zdecydowanie utrudni planowany zamach na gubernatora Wilhelma Escanora planowany przez Kerończyków. A może przez Wirgińskich szlachciców chcących zając jego miejsce? Możliwe, że jest to tylko pogłoska… Ale w każdej plotce jest ziarnko prawdy…

Cegła, cegiełka, komu?
   Nieopodal ruin Tarok, zburzonego przez walki z udziałem olbrzyma i co najmniej jednego maga, powstają nowe wioski. Początkowo miały być one jednym, za to wspanialszym od nieistniejącego już Tarok miastem, jednak w wyniku podziału mieszkańców na dwie frakcje budowa nie doszła do skutku, a osadnicy, podzieleni na grupy, wznieśli nieco krzywe, kryte strzechą chatynki, zamiast kamienic. Importowane z Quingheny jadeitowe cegły przeznaczono na budowę obórek i kurników, a te, które pozostały cieszą się dużą popularnością wśród przyjezdnych kupców. W związku z tym apelujemy do bywalców targowisk: nie dajcie się zwieść, nawet jeżeli wynajmiecie karawanę i sami przywieziecie sobie jadeitową cegiełkę, nie będzie was ona kosztować tyle, ile życzą sobie za nią handlarze w Królewcu.

Lodowa pułapka
   Mróz ogarniający Keronię przyniósł zarówno zmartwienia jak i radość. Dorośli mają więcej trosk: o to czy będą mieli skąd zdobyć jedzenie dla rodziny, czy uda się ogrzać dom tak, by dzieci nie chodziły zmarznięte. A młodzież? I starsi i młodsi spragnieni zabawy i śniegu, który dość późno powitał Keronię wybiegły na dwór, gdzie powstało wiele bałwanków, śnieżnych potworów i innych białych stworów.  Zamarznięte jeziora stanowiły dużą pokusę do zabaw i niemożliwym by było, gdyby nikt nie wszedł na za cienki jeszcze lód.
   W małej wiosce przy Zatoce Gniewu zaledwie kilkuletnie dziecko cudem uniknęło utonięcia w lodowatej wodzie. Lód pękł pod ciężarem dziecka, które wpadło do wody. Towarzysząca mu siostra pobiegła do pobliskiego domu po pomoc. Wszyscy wiedzieli, że gdy przyjdą będzie już za późno.  Kiedy przybiegli na miejsce dziecko leżało na brzegu, a wokół dziury w wodzie unosiła się mgiełka. Ludzie twierdzili, że widzieli twarz dziewczyny opatulonej białymi jak śnieg włosami o oczach szarych jak stal mieczy. Czy była to jedna ze Śnieżnych Syren, o których w zimie coraz częściej się mówi? Tylko co syrena robiła w zamarzniętej zatoce? Jakie jeszcze tajemnice skrywa to miejsce?


Wróżka Pierdziuszka radzi:
   Mikołaj zgubił skarpetę, gwiazdka z nieba spadła, czas na przereklamowane postanowienia noworoczne. Karp jeszcze w balii pływa, choinka nieubrana stoi, biały obrus poplamiony! Do ciasta panowie proszku nie dali, wyrósł zakalec, piernik nie pachnie piernikiem, zamiast cukierka kartofel owinięty w papierek wisi! Pasterz stracił głowę, choinka kozła wywinęła, zasłonka od świeczek płonie. Będą święta spóźnione, święta z przytupem, wypchanym, rozdętym, trzęsącym się ze śmiechu brzuchem! Tak się z wami wróżka Pierdziuszka wita, wróżbę swą w prezencie daje, przyszłość wam przewiduje, święta wasze opisuje.
Nietrafione, chybione prezenty to standard, świąteczna norma i nic nowego. Nefryt, zasada nie tyczy się twojej rózgi. Złe dziecko, tyle krwi rozlewa, kradnie, śpi po lasach, haftować i uczyć się quingheńskiego nie chcesz. Łuk dla ciebie to nie pomyłka, bo jak się bawisz w Roobin Hooda w spódnicy, to i z łuku strzelać musisz umieć. A jak cię niedobry mały dzieciak z łukiem ustrzeli, to się nie przejmuj. Z tym konkretnym panem, o którym tyle myślisz (Pierdziuszka wie i widzi wszystko) do ładu nie dojdziesz. Nie ignoruj za to pewnego półelfa, którego ku jego własnemu utrapieniu okrzyknęłaś warzywem.
   Wróżką być nie trzeba, by wiedzieć, że po świętach brzuszek rośnie. Zwłaszcza jak się ciastka, cukierki i ciasteczka zjada garściami. I pije. To, że czerwonowłosej marudzie mięsień piwny rośnie, nic dziwnego. To, że pani alchemiczka ciastka z lukrem lubi też. Oboje lepiej zainwestujcie w miksturę na odchudzanie (środek przeczyszczający), bo ubrania robią się przyciasne i jeszcze wam szwy puszczą na szlachetnej, ponoć ślicznej, czerwonej od mrozu pupie.
   Pomiędzy czarnymi oparami dobra przyszłość rozpościera się przed Wilkiem. Wiele wskazuje na to, że twoja żona wyjątkowo nie wpakuje się w kłopoty i spędzi święta z tobą, zamiast z zakichanym najemnikiem. Chyba, że wspomnisz o Iskrze. O tej ostatniej niewiele mogę powiedzieć, bowiem moje oko, choć niezawodne do przepowiadania śmiertelniczych losów, błądzi, gdy mowa o zaświatach.
   Tymczasem wraz z lśnieniem pierwszej gwiazdy do Isleen zawita niespodziewany gość. Kto to będzie, jeszcze nie widzę, mgła jest zbyt gęsta, ale sugeruję nauczyć się piec ciasta tak, by torty były proste, a z wałka nie lało się ciasto, bo gość może nie być tym, kogo się spodziewasz i komu najchętniej podpaliłabyś zadek.
   Dalej w temacie nietrafionych prezentów… Nie, to jakieś zakłócenie na linii… Ach, tak! Ostrzeżenie. Co ci ludzie nie wymyślą, żebym ja, właśnie ja, najbardziej znana wróżka w Keronii, musiała ostrzegać karłowate córki księżyca! Selene, słuchaj uważnie, co ci wyroki przyszłości mówią, bo drugi raz nie powtórzę, a przygotować się powinnaś. Otóż półelf, który na ciebie poluje, nie łowcom cię odda, a zapchlonemu wilkołakowi na ozdobę świąteczną.
    Szamance zwiastuję rzucanie tale… tak, tak, talerzami, nie myli się moje oko. Na pytanie o to, kim będą nieszczęśnicy, w których owe spodki trafią, karty dają dwie odpowiedzi – król i wilkołak. Jeśli odnieść wróżbę do poprzedniej, ten drugi wydaje się bardziej prawdopodobny. Drav, włóż kask na biesiadę!
Shelowi sugeruję, by kiedy w czasie Dremad do jego drzwi zapuka posłaniec z podarkami, nie otwierał małego prezentu w czerwonym papierku. Wiele wskazuje na to, że nadał go pewien długowłosy Wirgińczyk.
Lucien tym razem nie musi obawiać się kwakania. Ktoś się pomylił, facet z workiem zabłądził i wszedł do złego komina albo zwyczajnie nadawca nie znał adresata i żółciutkiej kaczuszki nie kupił. Ale nie martw się Czarny Cieniu, nikt o tobie nie zapomniał, jeżeli znajdziesz prawowitego właściciela czerwonych, siatkowych pończoch z podwiązkami, które dostałeś, zapewne uda ci się wymienić je na żółciutką kaczuszkę. Chyba, że zdarzyło się niemożliwe, moje mistyczne oko się myli, a ty faktycznie pragnąłeś pończoch.
   Nie bójcie się, drodzy czytelnicy, to jeszcze nie koniec wróżb, dla każdego coś się znajdzie, bo dla wróżki byliście dobrzy i nawet prezent od was dostałam… Tylko wezmę jeszcze łyczek… O, i czekoladki były. Ale to stąd, od was pewnie przez granicę nie doszły, gońców marnych macie, o.
   …Podobnie jak Devril, który zbyt późno otrzyma zaproszenie na doroczne obchody Karance i wszystkie ładne panny przetańczą mu koło nosa. W pełni zabawy udział weźmie za to Zorana. W mojej magicznej kuli widzę cię, ganiającą za karłowatym ludzikiem… Acz tu mam podstawy twierdzić, że gonić będziesz nie partnera, a własną sakiewkę, która wpadła w jego lepkie łapki.
   Za to niecodzienny układ liści palmy mówi, że Tiammuri, miast cieszyć się obżarstwem i tańcami, zawalczy o równouprawnienie dremadowego wąpierza. Nie jestem tylko pewna, czy wciąganie w akcję Jaruuta z transparentem to dobry pomysł.
   Te same liście w połączeniu z szumem fal, na które właśnie patrzę, oczywiście po to, by przepowiedzieć wam przyszłość, nie myślcie, że ja tu dla własnej przyjemności siedzę, jak mi to niektórzy insynuują, te czynniki mówią, że niedawno przybyłą do Keronii panią wiedźmin czeka wiele zaskoczeń, droga usłana skarpetkami Dara oraz ruszającymi się drzewkami. Nie bój się, dziewczyno, to nie omamy. Drzewo naprawdę będzie do ciebie mówić.
   Na koniec chciałabym złożyć głośny, choć ze względów odległościowych niewerbalny protest. Otóż tydzień temu otrzymałam nieprzyjemny list, zawierający oskarżenia zupełnie nieprawdziwe. Według autora grzeję się na zagranicznej plaży, nie zważając na trudne położenie Keronii. Zapełniam kiesy najeźdźcom, kupując ich czekoladki, mieszkając w ich gospodach i leżąc na wirgińskim leżaku. Wszystkich wątpiących chciałam zapewnić, że choć spaceruję po cudzoziemskiej plaży, zawsze noszę przy sobie szalik w barwach Keronii. A do torby wcisnęłam go tylko dlatego, że kto mądry pokazuje się w szaliku na plaży? Czekoladki wirgińskie jem tylko dlatego, ażeby nadwyrężyć ich zapasy żywności. A leżak? Testuję wytrzymałość ich drewna. Jeżeli wytrzyma mój ciężar, ciosy waszych mieczy też może. Ale nie martwcie się, moi drodzy, na razie nie wytrzymuje. Mogę z czystym sercem i wcale niezmąconym gorzałką wewnętrznym okiem zapewnić was, że wszystko co robię, podyktowane jest moją szczerą troską o was. Bo nie da się dobrze wróżyć, gdy pośladki, nawet jeśli nie boskie, przymarzają do krzesła.
   Do wszystkich prawdziwych czytelników WPT apeluję o znalezienie autora listu i publiczne zlinczowanie go za zbezczeszczenie dobrego imienia Wróżki Pierdziuszki, znaczy mojego.
   I dziękujcie bogom, że macie wróżby!
   Nadesłanej pocztą gorzałce też dziękujcie, bo zacna była.


Ploteczki szurniętej dzieweczki:
*
   Elf Finarthil cierpi na manię prześladowczą. Wszystkich podejrzewa o spiski, tymczasem prawdopodobnie jedynym spiskiem jest ten, którego nie wyczuł, mianowicie plan uknuty przez Devrila, by wydać elfa za Charlotte.

*
   Nieoficjalny rekord Marcusa został zagrożony. Jego liczna, siczowa dziatwa, wcale nie jest najliczniejszą. Konkurent Marcusa jest znacznie mniej znany, mniej się rzuca w oczy. A jednak istnieje. W końcu, każdy z nas zna odpowiedź na pytanie, skąd się biorą dzieci. Z Kapusty! Niezorientowanym w temacie Midar podpowiada: Aed, masz pełne ręce roboty! Cóż... chyba nie tylko ręce. 

*
   W elfiej stolicy szepcze się po katach jakoby przyjazd panienki Yustiel do elfiego władcy nie był powodowany jedynie jej troską o jego stan psychiczny. Podobno koronkowa panna uwiła intrygę wokół nieświadomego elfiaka by sprzątnąć go pewnej magiczce sprzed nosa.

*
   Zbliża się czas świąt, który znany jest ze zgody i łagodzenia dawnych sporów. Czy mieszkańcy Keronii o tym pamiętają?
   Podobno Shel Arhin – znany nam dobrze wirgiński szlachcic - pakował coś skrzętnie do pudełeczka ozdobionego niczym innym jak bilecikiem z napisanym imieniem jasnowłosej elficy. Czy Shel postanowił jeszcze raz spróbować szczęścia i przeprosić Isleen?
   I co w obozie wirgińskiego wojska robiła spokojnie przechadzająca się Nefryt? Herszt bandy zbójeckiej i dowódca wirgińskiej armii są znani ze swoich niezbyt miłych relacji… Klimat świąt przykazał im się pogodzić? Brunetka nic sobie nie robiąc z protestów Shela spisywała na małej karteczce co pisał w liściku do elfki…
   I co można sądzić o Nariusie, który  nerwowo, ale jednak z iskierką złości wyglądający zza jednego z wojskowych namiotów? Bacznie obserwował co robi Nefryt i Shel… Czyżby był zazdrosny?

*
   Erza Raa'sheal, elfia władczyni z czasów pierwszej ery, pierwsza z elfich dam jakie zasiadły na elfim tronie na ziemiach Keronii wcale nie umarła. Przynajmniej tak mówią pewne, nietrzeźwe dość, krasnoludy ze sklepu jubilerskiego przy ulicy Zapiekanki Brzoskwiniowej 4.

*
   Nowy idol nastolatek i młodziutkich, puściutkich panienek! Odkąd zapuścił okazałą brodę i wąsy, włożył na nogi cieplutkie, mięciutkie bambosze w kształcie wilczej głowy, jego imię nie schodzi z ust elfiej młodzieży, każdy krok jest pilnie strzeżony. W ostatnich statystykach pobił nawet boskie pośladki, wysuwając się na pierwsze miejsce. Darrus, to jest ten moment, kiedy powinieneś sobie sprawić takie kapcie! Może ktoś z nas powinien dyskretnie napisać do Heiany, by wzorem kuzynki podarowała pewnemu bliskiemu panu cieplutkie bambosze... tyle, że w kształcie przytulaśnego misia?

*
   Tiamuuri znana pogromczyni Wirgińskich rycerzy uzdrawiała nie kogo innego jak… Wirgińczyka z krwi i kości.
   Narius przyzwyczajony już do swoich umiejętności przyciągania kłopotów przekroczył już limit zagrożenia i zdrowie nie dało rady…  Rana wydawała się poważna, ale w rękach Tiamuuri na pewno wydobrzeje. Krążą pogłoski, że Drzewna umie zwołać siły Matki Natury, która słucha jej głosu. Czy przyroda pomoże uzdrowić kolejną ranę?

*
   Darrus i Midar gwiazdami! I to nie byle jakimi, bo wesel i wieczorów panieńskich! Dar w końcu nauczył się tańczyć i wieść niesie, że tylko odrobinę cierpią na tym maleńkie stópki i paluszki jego partnerek. W zamian za ciepły posiłek najemnik odwiedza weselne sale, zaś na wieczorach panieńskich pojawia się z Midarem, prezentując swoje boskie pośladki i nieco mniej boskie kuśki. Panów, szczególnie pewnego chutliwego krasnoluda, rozczarujemy. Wieczory kawalerskie nie zostały uwzględnione w cenniku Brzeszczota.

*
   Mówi się, że Devril Winters nie bez powodu zwleka ze ślubem z niejaką Tariną. W końcu po co plątać się w coś, gdzie uzyskanie potrzebnego dziedzica wcale pewnym nie jest?

*
   W Królestwie Keronii pojawiła się wiedźminka - Falka. Dawno już nie widziano na tych ziemiach kobiety, która parałaby się tym zawodem. Jej mlecznobiałe włosy widać już z daleka, a jej oczy potrafią odstraszyć nie tylko leśne bestie.
   Co się stało, że zawitała w Keronii? Może po niewyjaśnionym zniknięciu jednego z mężczyzn, który zabijał potwory postanowiła zająć jego miejsce? Miejmy nadzieję, że pobędzie w Keronii o wiele dłużej…

*
   Podobno widziano Luciena Czarnego Cienia w nowym burdelu w Ataxiar - Ametyście. Czy przybytek pięknej Solany już się temu panu znudził? Czy elfie damy zdołały uwieść kolejnego człowieka? Czy Solana ma zmarszczki?

*
   Czy Isleen odnalazła swoje powołanie? Miejscowe zielarki mówiły, że często gościły ją przy swoich straganach z leczniczymi roślinami gdzie słuchała, która jak działa. Elfka postanowiła zostać tą, która uzdrawia rany? Może w dobrym czasie to się stało, a przynajmniej dla małej wróżki Selene. Istotka ta nie grzesząca może rozmiarem, ale o wielkich zamiarach postanowiła zwiedzić kolejny kawałek Keronii. Płynąc statkiem ku wybrzeżom królestwa zraniła się o hak rybacki. Blondwłosa elfka miała szanse przećwiczyć swoje nowo nabyte umiejętności…
   O statku tym krążyły pogłoski, że pływają nim piraci. Może pasja podróżnicza Selene to tylko przykrywka, a jej prawdziwym zainteresowaniem jest grabienie innych? Może to wilk w owczej skórze…

*
   W Wirgini wrzy!  Pewna dziewczyna tak szaleje na punkcie Nariusa, że postanowiła wstąpić do wirgińskiej armii, odnaleźć go i… nie jesteśmy pewni, ale chyba udusić.

*
   Pajęczarz zgubił swojego pająka. Tak oto mówi się w jednym z Wirgińskich portów, gdzie nieszczęsny Cień zalega w knajpach i płacze do kufla, a łez jego krokodylich nikt już nie ma sił ocierać.

*
   Szept i Darrus zostali uwięzieni przez gnomy. Aed Kocia Mama organizuje nabór do akcji odbicia zakładników. Podobno zwerbował już Isleen, cztery koty i zdobył drzwi oraz beczkę kapusty jako broń. Pozostaje mieć nadzieję, że akcja się powiedzie.

*
   Zorana, regentka Zakonu Wśród Wzgórz, mimo natłoku obowiązków, o jakie przyprawiło ją nowe stanowisko, nie może skupić się na wywiązywaniu się z nich. Gdziekolwiek by się nie znalazła, gdzie by się nie zaszyła, wszędzie do drzwi pukają wysłannicy Świątecznego Chóru Michasia i Gabrysia, którzy próbują skaptować skrzydlatą, by z nimi pośpiewała. Nic z tego, panowie, regentka ma czym sobie głowę zawracać!

*
   Darrus utracił status boskiego pośladka? Podobno półelf się starzeje, skóra na obiekcie kultu zaczyna się brzydko marszczyć, żeby nie powiedzieć zwisać. Nieprzychylni mówią, że to efekt rozwiązłego trybu życia i że kogoś tu pokarało, fani zaś twardo twierdzą, że to zły urok, klątwa, a temu kto ważył się tknąć boskie pośladki bogowie dadzą w prezencie trwałą niemożność używania kuśki.

*
   Pola kapusty podobno trafiły pod jednego właściciela, pod jeden szyld, na którym widnieje - a jakże - główka kapusty i kotek w tejże główce. Na razie miano właściciela nie jest znane nawet plotkarzom, choć za pewnym półelfem chodzą ostatnio nieprzyjemne typki i to wcale nie dlatego, że nosi ze sobą cudne kocięta.

*
   Szept zajęła pierwsze miejsce w rankingu najniebezpieczniejszych kobiet świata.

*
   Lofar znów się przekwalifikował. Mistrz patelni, gospodarz „Pod Brykającym Kurczakiem” otworzył nowy biznes, ponoć znacznie bardziej dochodowy. Sprzedaje ozdoby choinkowe: szklane bombeczki, srebrne i koralowe łańcuchy, brązowe renifery i woskowe, kolorowe świece. Organizuje spotkania z Mikołajem rozdającym prezenty, dwoma elfami-pomocnikami i jednym półelfem!

*
   Sezonowe bezrobocie dopadło także Jeźdźców? Pogłoski niosą, jakoby członkowie tajemniczego zakonu nie mieli z czego żyć z powodu niesprzyjającego ich działalności okresowi śniegów. Ponoć Remisa można spotkać w ostatnim czasie w okolicach znanej karczmy, podrygującego w stroju renifera w rytm wyznaczany mu przez wystającą zza okiennic patelnię.

*
   Amatorzy górskich wypadów zimową porą ostrzegają: uwaga na olbrzymy! Wielkoludy postanowiły bowiem spróbować swoich sił w narciarstwie, na co - jak donoszą wycieczkowicze - są jednoznaczne dowody w postaci śnieżnych kolein, głębokich jak wysoka jest psia buda. 


Ogłoszenia Parafialne:
- Kupię fajerwerki Gandalfa. Tak, wiem, to nie to uniwersum, ale są piękne – pomylona.
- Kupię fajkę Gandalfa - to nie ta sama osoba co wyżej.
- Sprzedam uschłą choinkę. Dorzucę łańcuch i szopkę – kupiec.
- Wymienię sanie i cztery renifery na karetę i białe koniki – Mikołaj.
- Nie chcę życzeń na święta. Nie sprawdzają się – wybredna.
- Głowa kapusty pilnie potrzebna. Przypaliłem swoją – Aed.
- Wynajmę elfy w czerwonych kubraczkach, półelfa bez do towarzystwa Mikołaja – Lofar.
- Kupię preparat na wszy, pchły, kleszcze i owsiki – wilkołak.
- Kupię dobry, solidnej roboty łuk dla kerońskiego Roobin Hooda w spódnicy – niedoinformowany.
- Sprzedam groch ze stęchłą kapustą. Po zjedzeniu idealny, by pozbyć się niechcianego towarzystwa przy stole. Cena do uzgodnienia.
- Sprzedam preparat na odchudzanie. Skład specyfiku to tajemnica, efekt murowany. Idealny na po świętach.
- Wymienię miskę z napisem „Piesio” na dwa kawały krwistej wołowiny. 
- Kupię miskę z napisem Żarłok – szamanka. 
- Oferuję usługi wróżki z darem do magii leczniczej - Lucien Czarny Cień. 
- Kupię męskie bambosze - zazdrosny Darmar. 
- Wynajmę usługi kogoś, kto znajdzie za mnie Zmieniacz - Cień. 
- Poszukiwany! Mały człowiek z nieswoją sakiewką - Łowczyni.
- Kupię plakat, obraz, szkic, rysunek z Wilkiem. Autograf też - małolata.
- Sprzedam rzeczy elfiego władcy - przedsiębiorczy.
- Sprzedam wilkowe bambosze, jedyne w swoim rodzaju! - złodziejska furiatka.
- Kupię pas cnoty i pasujący kluczyk - pewien mag z wieży.
- Kupię pieluszki i nocniczek dla pewnej kurtyzany - elfi władca.
- Zamienię wiwernę na strzygę - chłop ze wsi.
- Oddam wójta za worek złota - zaradny bandzior.
- Sprzedam cały regał tomików poezji niekoniecznie dla dzieci - zawstydzony kaznodzieja.
- Kupię choinkę - zapominalski.
- Oferuję transport luksusowymi saniami z zacnym, nieśmierdzącym koniem w zaprzęgu za jedyne trzy srebrniki - chandlasz.
- Redakcja WPT ogłasza konkurs na świąteczne ozdoby. Piszcie, co powinno znaleźć się na kerońskiej choince (kaczuszki, wielbłądy i kebaby zawarte są w starterze). Niewolnik od rysowania koślawych rysunków Chuchrak jutro nabazgroli narysuje - wszak choinkę powinno ubierać się w Wigilię.


Czy wiedziałeś, że...
- … Standardowy dzień marszu kawalerii (przy dobrych warunkach pogodowych i po dobrej drodze) wynosi 50 km (stajań)?
- … W jeden dzień możliwe jest pokonanie 60-70 km (stajań), a w ekstremalnych sytuacjach nawet 100?
- ... Aeda nie przyniósł bocian, ale urodził się w polu kapusty?
- … Gdzie dwaj magowie rozmawiają, tam zaraz oberwie jakiś półelfi najemnik?
- ... Półelfi najemnicy mają najlepsze pośladki?
- … Jeśli zdecydujesz się uśmiercić postać poboczną nikt nie zaprotestuje. Jeśli uśmiercisz wielbłąda zaraz będziesz zły i niedobry?
- ... Wielbłąd Krakers został bezpiecznie sprowadzony na tereny Keronii?
- … Im bardziej zdarzenie dla ciebie nieważne, tym ważniejsze dla gracza?
- … Dremady poprzedzają ciąg świąt i uczt ku zwieńczeniu roku. Cykl trzech dni wypełnionych zabawami, chlaniem na umór i chędożeniem znany jest każdemu na Keronijskiej ziemi jako Karance?
- ... Szczelina (wejście do Pustki, świata demonów) tworzy się tylko wtedy, gdy Zasłona jest osłabiona bądź zerwana, a magia niestabilna?
- … Opuszczoną basztę na Wężowym Przylądku nazwano Basztą Nietoperzy od herbu pierwszej i jedynej jej mieszkanki?
- ... Wilhelm Escanor nie lubi pierników?
- … Niektóre z opowieści o eneidach mówią, że przebywają one przy upatrzonych osobach przez cały czas, tyle, że są niewidzialne. Żywią się ludzkimi emocjami, snami, marzeniami…?
- … Drzewożyci całe swe życie zwykle trwają w swej odmiennej formie. Są drzewami. Drzewa te zazwyczaj mają grube pnie, a korę zaskakująco gładką. Znają stare języki przyrody, potrafią w nim przemawiać?
- ... Magia uzdrawiająca może być użyta w sposób inny niż "dla dobra pacjenta"?
- ... Kopalnia Morii wciąż kryje w sobie niezbadane i dawno zapomniane tunele, a ich plany posiadają jedynie głębinowcy - krasnoludy zatwardziałe w poglądach i nieakceptujące władzy obecnego Dolnego Króla?
- … Tarczniki są pozbawione skrzydeł, mają sześć par odnóży krocznych i dwie pary krótszych od nich odnóży gębowych, zakończonych żądłami z jadem?
- ... W lesie Medreth żyją olbrzymie zwierzęta, które większość elfów Ataxiar uważa za bóstwa?
- … Do obecnych czasów przetrwały głównie dwie linie, stanowiące łącznie ok. 90% wszystkich inteligentnych zwierząt-duchów – stillidy, czyli psie demony i rzadsze od nich forlidy, duchy kocie?
- … Najzimniejszym miejscem są Kresy Północne, zaś w Keronii Góry Mgieł?
- … Na Wedze panuje klimat zbliżony do śródziemnomorskiego, w Wirginii suchy i pustynny, w Quinghenie odpowiednik równikowego, a na Kresach polarnego i subpolarnego?
- ... To już 25 wydanie WPT co oznacza, że gazetka istnieje już ponad 2 lata?
- ... Każdy ze zbuntowanych alchemików Brzasku ma wytatuowany Krzyż Flamela gdzieś na ciele?
- ... Lucien Czarny Cień tak naprawdę nie lubi kaczek?


Magiczny dodatek graficzny
Pod budynek królewieckiej poczty zajechał rozklekotany, drabiniasty wóz. Przygarbiony chłop przelazł z kozła na wrzucone na tył worki ze zbożem i pomógł mężczyźnie - elfiemu czy półelfiemu, czort jeden wie, chucherku - ściągnąć jeden z worów na ziemię.
- Należą się dwa srebrne denary - zawyrokował, gdy upewnił się, że pakunek nie wylądował na elfiaku i nie wgniótł go w rozjeżdżone kołami błoto.
- Dwa denary? - powtórzyło chuchro niczym echo. - A mogą być dwa koty?
Siedząca mu na ramieniu nakrapiana kotka prychnęła ostrzegawczo. Łatka jak zwykle nie dała mu ruszyć się gdzieś bez swojego towarzystwa.
Kociemu prychnięciu towarzyszyło jak najbardziej ludzkie parsknięcie. Ze śmiechu, bo stojąca obok chuchra kobieta, tym razem wyjątkowo bez miecza, była przekonana, że półelf żartuje. Bo jak to, iść wysyłać kartki bez grosza na znaczki do nich? I na przewóz, w dodatku już dokonany? Przecież nawet Aed nie mógł zrobić takiego numeru. Nikt nie mógł, wiedząc, co zamierzali wysłać.
Chwilę później mina jej zrzedła. Aed nie żartował, a płatność kotami nie wchodziła w grę. No to klops. Herszt zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad czymś.
- Jak pan stoi z przygotowaniami na święta?
Przewoźnik spojrzał na nią zdziwiony.
- No… pracuję, żony nie ma, więc wszystko w lesie.
- A jakbyśmy u pana posprzątali i zrobili jakiegoś karpia, to daruje nam pan te dwa denary? I opłaci znaczki? – Słowom tym towarzyszył szeroki uśmiech zbója udającego radosną dziewuszkę.
Nastąpiła chwila milczenia.
- Zgoda.
Tym samym przesyłka została uratowana.

~*~
  
Aed skończył ślinić ostatnią kopertę. Nefryt usiłowała nie myśleć, że za chwilę, zamiast wieszać świecidełka na własnym namiocie, będzie wyciągała z kątów cudze skarpetki. Pocieszający był tylko fakt, że chuchro będzie robił to samo.
- Myślisz, że nas za to nie zabiją? Mamy jeszcze szansę rozpalić tym ognisko.
Herszt spojrzała na niego jakby oszalał.
- Nie ma mowy. Raczej nie zabiją. Skoro nikt jeszcze nie zlecił Cieniom mordu na Pierdziuszce, to my jesteśmy bezpieczni. Wysyłamy.

Dla Zorany 
Skrzydlata posiadaczką własnej stacji radiowej?

Dla Tiamuuri
Kolega drzewiec (być może go Tiamuuri zna), zażywający porannej rozgrzewki (na rycinie robi mostek)

Dla Darrusowej
Dla darrusowego wierzchowca

Aedówka chciała zaparzyć sobie herbatkę. WTEM...!

Dla Iskry
Z dedykacją dla Marcusa

Dla Szeptuchy
Z dedykacją dla Zorana, część I...

... część II (od prawie-imienniczki Zorany)...

... i część III (kolorował chuchrak)

Dla barona Wintersa

Midar pod Grunwaldem!

Dla Isleen
Czarna przeszłość Diny?

Dla Nefryt
Czyżby zamiłowanie do paliw?

Dla Aedówki
Kapitan Chuchro?


Fejsbuki dyskryminują! No co to jest!


Dla Selene



Dla Falki

Matematyka twoją tajną bronią!

Last but not least... Dla gnomów!

Kłaniają się Nefryt, Zorana i Aedówka


Dodatek świąteczny 

 Aed


Darrus i Wilk


Falka


 Isleen



Nefryt i Shel



Selene


Szept



Tiamuuri



Zorana



 I brzdęk, bombeczka wypadła, się zbiła Darrusa ubiła - czyli święta po kerońsku
   - Ja chcę! Ja! – Malutki człowieczek odbijał się od wypolerowanej podłogi niczym kauczukowa piłeczka, a każdy taki pląs niebezpiecznie przybliżał go do częściowo ubranego drzewka. W pokoju unosił się aromatyczny, korzenny zapach piernika i lekko drażniąca woń dymu ze świec. Te ostatnie zdobiły nakryty białym obrusem stół, z tradycyjnie pozostawionym dodatkowym nakryciem.
   - Ja! Ja włożę gwiazdę!
   - Odrin, nie sięgniesz. – Szept przytrzymała skaczącego karzełka, bo ten niemal już wszedł na antyczną choinkę Alastaira. Większość z ozdób, jak zwykł z dumą mawiać keroński mag, była starsza niż on sam, a tym samym większość obecnych w pokoju osób. Każda, nawet najmniejsza bombeczka miała swoją historię. Tego krasnala w różowym czepku kupiła jego babka na targu w Demarze. Muchomor, z niegdyś ciemno, obecnie bladoróżowym kapeluszem, był podarunkiem od ulubionego mentora. Wspaniały lew z grzywą pozłacaną brokatem, zawieszony aż na poczwórnej nitce, żeby przypadkiem nie spadł, był najnowszym, tegorocznym nabytkiem.
   - Jaruut mnie podsadzi! – Karzełek nie dawał za wygraną, ale przynajmniej przestał skakać.
   - To może baranek? – ni z tego ni z owego wtrącił Midar.
   - Baranek? Czy ty świąt nie pomyliłeś, Mid?
   Midar zatoczył się lekko. Święta się jeszcze nie zaczęły, kolacji nie zjedli, ale on już sporo wylał za kołnierz. Dla zdrowotności. Aż strach, jak też dzielny krasnoludzki wojak będzie obchodził nadejście nowego roku.
   - Baranek – powtórzył jeszcze pijackim tonem. – Wsadza się go do szopki i się rodzi.
   - A dla kurczaczka też miejsce znajdziesz?
   - Dla kurczaczka nie… - Midar smutno pokręcił głową – …ale dla kaczuchy tak!
   - Jak jeszcze ktoś, chociaż raz, wspomni o kaczce, kaczkach, kaczuchach, to przerobię na pasztet! – warknął siedzący w kącie, naburmuszony jak chmura gradowa Cień. Burza wisiała w powietrzu. Cień był tutaj tylko dlatego, że zacięgnęła go Iskra, szantażując sadzeniem marchwi i hodowaniem kaczek we własnym gospodarstwie. Cień już wolał te wirtualne kaczki.
   - Ja to nie Królik – pisnął Odrin. - Biały, on chce z ciebie zrobić przystawkę!
   Szept odetchnęła. Niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Była nadzieja, że choinka dotrwa do pojawienia się pierwszej gwiazdki.
   - Odrin, na kolację nie jada się mięs – pouczyła. – Taki zwyczaj.
   - Darrus! Słyszałeś? Będziesz wpierdzielał zieleninkę!
   I stało się. Odwracając się, żeby zawołać najemnika, Midar zatoczył się, zachwiał, stracił równowagę i wpadł na karzełka. Gwiazda, którą maluchowi udało się wykraść Szept, wyślizgnęła mu się z rąk, zmierzając ku podłodze. Szept, z elfią zwinnością rzuciła się, łapiąc ją zanim zdążyła się rozpić na maleńkie kawałeczki. Niczego innego, co wystąpiłoby w roli szpica nie mieli. Zresztą, to był antyk Alastaira. Aż dziw, że tak przywiązany do bombek mag pozwolił im ubrać choinkę. Zwykle on sam się tym zajmował, pieczołowicie odwijając każdą ozdobę z papieru i układając je na stole, przy okazji wspominając, jak nabył tak wspaniałą rzecz. Ceremonia ubierania choinki nabierała wówczas szczególnego znaczenia i przedłużała się aż do północy.
   - Mam!
   ŁUP! Trzask. Brzęk. I podzwanianie uderzających o siebie bombek. To pchnięty przez Midara Odrin wpadł na drzewko. A to, chociaż stabilne, nie wytrzymało dodatkowego ciężaru. Choinka, efekt ich wieczornej pracy, zwaliła się na podłogę. A wraz z nią cenne bombki Alastaira.
   - Moje ozdoby… - Sam zainteresowany pojawił się na progu, zwabiony hałasem. – Moje bombki… - Z bólem rzucił się w stronę powalonego drzewka.
   - Odrin, jesteś cały?
   - Ja tak. Ale lew stracił głowę. A grzybek trzonek. A tu… tu jest dziurka! – relacjonował karzełek, a każdemu słowu towarzyszył jęk rozpaczy Alastaira.
   Jakby tego jeszcze było mało, do pokoju wtoczyło się małe, białe, puchate coś. Wilczek Merileth, pędzący za swoją nową zabawką. Zabawką, która dziwnym trafem przypominała głowę pasterza. Odgryzioną głowę pasterza. Niegdyś blond włosy znaczyły ślady ząbków w miejscach, gdzie wbiły się kiełki małej bestyjki. Za nimi, rozbawiona, próbując złapać wilczka, pędziła, potykając się co dwa kroki, mała kopia Szept.
   - Wilk, miałeś ich pilnować!
   Choinka w końcu stanęła. Niektóre gałązki były połamane, zgubiła mnóstwo igieł, a kilka antyków pożegnało się ze światem. Czubek, dumna i w całości, wieńczyła gwiazda, którą, z drobną pomocą Odrina ulokował tam Devril. W tym czasie Szept udało się przykleić głowę pasterza – po tym, jak ją oderwała, gdy Midar przykleił ją nie tak, jak trzeba. Dziurki po kiełkach zamalowała farbą, przez co pasterz zmienił włosy z blond na ciemny brąz. Co zrobić, miała słabość do brunetów. Odłamki potłuczonych bombek zostały zmiecione, tak, że nie było po nich śladu. Nawet bezgłowego lwa udało się wyrwać z rąk załamanego Alastaira.

~*~

   Kiedy kryzys choinkowy został zażegnany… Gdy ktoś uspokoił chlipiącego Ala… Za ścianą w kuchni… W ogóle nie pilnowani, działali panowie.
   - Kto wpadł na ten pomysł? - Taran siedział na podłodze, ze skrzyżowanymi nogami, z gałązką jemioły za uchem i ucierał w makutrze krem. Wkopali go. Właśnie odwracał się bokiem, by zniknąć, kiedy za łokieć go złapano i zaciągnięto do kuchni. Jako tego mruka poważnego, co nie będzie prowokował zabawy.
   - Genialny był, nie? - uradowany Ciapa biegał dookoła stołu z workiem lukru i ozdabiał ciasteczka, pierniki oraz wszystko to, co tylko się nadawało. Rysował dzwoneczki, gwiazdki, mikołajowe wąsy. Kolorował słodkie choinki, wypełniał bałwankom brzuszki i… sam zajadał się słodkościami; stąd cała jego buzia w lukrze.
   - No chyba jednak nie… - Fril rozrabiał lukier, dla młodego nekromanty, dostając białej gorączki. Wokół niego, na blacie, stało tysiąc miseczek (wcale nie żartuję), kubek z wodą i worek cukru pudru, który walał się wszędzie (raz zdarzyło się elfiakowi kichnąć, mając przed twarzą łyżkę z pudrem), bo Fril miał ważne zadanie: miał robić lukier! A wiadomo, jak dasz za dużo wody, albo pudru, to będzie za rzadki albo za gęsty, a nie w sam raz.
   - Poza tym, pracować mieli wszyscy, a tu co? - Brzeszczot gwiżdżąc pod nosem, wałkował ciasto i wycinał przeróżne kształty; kiedy znudziły mu się świąteczne, zaczął robić jajka wielkanocne, kury i kaczki, były też duszki, pieski i inne zwierzątka. A paluchem w mące wskazywał na Sorena. Staruszek siedział w fotelu, miał przewlekać przez dziurki wstążeczki, aby niektóre ciasteczka zawiesić na choince, ale byłemu magowi się przysnęło.
   - Śpi dziadek, weź zostaw biedaka - Taran pogroził pałką umazaną w kremie, nie zauważając, że właśnie dekoruje nim podłogę i ścianę.
   - Ej, ale Brzeszczot wycina kaczuszki! - Ciapa, pod ramieniem najemnika, gapił się na surowe ciasto. - Pomyliłeś święta, wisz?
   - Wcale nie pomyliłem. Mam dość mikołajów, reniferów i gwiazdek. A tutaj mam majciochy w chmurki - i faktycznie, część wykrojonego ciasta taki właśnie miała kształt: majty w chmurki.
   - To ja polukruję je na niebiesko!
   - Mamy wigilię! - to powiedział Fril, co porzucił słodki lukier i wyciągnął spod stołu butelczynę złotej gorzałeczki.
   - I spaleniznę! - z piecyka, dostarczonego tu chyba przez jakiegoś szaleńca, unosił się szarawy dymek; coś się ewidentnie przypaliło, albo już spaliło. Charakterystyczny zapach drażnił nosy, a o otwarciu okien nie pomyślał nikt. Najpierw przecież trzeba było blachy wyciągnąć, parząc przy tym paluchy, bo to było najważniejsze!
   - Część się nadaje…
   A staruszek Soren jeszcze się zaczadzi w dymie, jeśli nikt go zaraz nie obudzi.
   - …dla psa - czarne, niekształtne ciasteczka, węgielki spalone.
   - Polukrujemy i nikt nie zauważy - na ten pomysł wpadł Ciapa i, co tu kryć, wszyscy go poparli. - Damy go dużo. Lukru i czekolady i kolorowych posypek, będą jak spod ręki cukiernika. Na pewno. Mam nadzieję…

 ~*~

   Kiedy ciastka i pierniczki się robiły albo paliły… Gdy choinka pięknie błyszczała i stół już zastawiono… Czas na kolędników!
   - To moja broda, oddawaj, tam masz swoją - Wisielec wyrwał z rąk kowala Maltorna białą, puchową brodę pasterza. Kubraczek miał już na sobie, wypychał jeszcze tylko nieco sflaczałą owcę. Bo pasterz musiał chociaż jedną mieć.
   - Poćwiczymy śpiewanie? - Jaruut próbował się wcisnąć w coś, co było wielgachne i żółte. Miało też ogon. Może olbrzym pomylił sobie święta, a może właśnie tak je obchodzono w Górach Uśpionych Kolosów? Śpiewający olbrzym - tego to nawet wróżka Pierdziuszka by nie przewidziała.
   - Ja bym zajrzał w prezenty. A podobno Wisielec dostał obróżkę!
   - Miskę z napisem piesio!
    - Niech was pchły oblezą - bo to nie było tak, że dostał miskę dla psa, ot zła interpretacja.
   - Z kozą, piszczałką i turoniem… - zanucił kowal, na przekór szczerzącemu zęby Wisielcowi.
   - To nie ta śpiewka!
   - A gdzie szamanka? - to zainteresował się właściciel psiej miski.
   - Za wysokie mocie progi, byłbyk se połomoł nogi? - spróbował znowu pan kowal.
   - Borze zielony, co za kolędowi idioci - olbrzym mógł obrażać innych, za to nikt nie chciał obrazić olbrzyma, bo pewnie zrobiłby to pierwszy i ostatni raz. Jaruut nie dawał sobie w brodę dmuchać, w sumie mało kto sięgał mu wyżej niż do kolan. - To ma iść tak… W tym roku i w inszych wiele, póki jest dusza w ich ciele.
   - Olbrzym uczy śpiewać. To coś na zasadzie, że zwierzęta w wigilię przemawiają?
   - Nie żeby coś, ale powinniśmy zrobić wielkie wejście, bo to chyba już!
   Zrobili więc wielkie wejście. Do głównego pomieszczenia wparowała naraz cała ich piątka. W sumie czwórka, bo szamanka schowała się pod stołem, że niby jej nie ma. Maltorn jako jeden z króli (pięknie i dostojnie ubrany, ze skrzyknął skarbów), Jasha jako śmierć (cały w czerni, do czego jego chudzizna pasowała idealnie), Jaruut przebrany za koguta (wyobraźcie sobie olbrzyma w żółtym, puchowym stroju, z czerwonym grzebieniem na czubku głowy) i na samym końcu wilkołak pastuszek (ze sztuczną owcą pod pachą, kijaszkiem i brodą).
   Oczywiście przybyli za wcześnie. Ale zaczęli śpiewać, więc nawet nie usłyszeli, że ich wyganiają z powrotem.
   - Cicha noc, święta noc, pastuszkowie od swych trzód…


Dla wszystkich Autorów, wszystkich piszących, śledzących lub czytających:

   Życzymy Wam zdrowych, pełnych prawdziwego ciepła, pokoju i radości Świąt Bożego Narodzenia. Żebyście niezależnie od tego co Was spotyka w życiu, potrafili zachować wewnętrzną harmonię i wierzyć w lepsze jutro. Niech Mikołaj przyniesie Wam same chciane i trafione prezenty oraz niewyczerpane pokłady weny, a „rodzinna atmosfera” nie będzie jedynie pustym frazesem.
   Poza tym – udanego sylwestra, niezależnie od tego, jak zdecydujecie go spędzić. Niech Nowy Rok będzie lepszy od poprzedniego!

Redakcja WPT

   I krówek! I ciastek!
Gnomy


______________________________
Wesołego jajka życzy wszystkim czytelnikom redakcja Wieści Przepalonej Treści.

13 komentarzy:

Nefryt pisze...

Trudno mi komentować coś, co sama współtworzyłam, ale zarówno praca nad światecznym wydaniem, jak i jego ostateczny kształt bardzo mi się podoba. Cieszę się, że tak to wyszło. Właściwie nie ma części, która by mi się nie podobała. Wielokrotnie parskałam śmiechem - najpierw podczas pisania, potem w czasie czytania całego numeru. Dodatki sa świetne - wszystkie, co do jednego. A twój art, Isleen, mogę go sobie wkleić do karty?

Nefryt pisze...

PS. Art przy wróżce wymiata :D

Silva pisze...

Najpierw podziękowania!
Szept, zrobiłaś kawał dobrej roboty. Nie dość, że ogarnęłaś organizacyjnie WPT, to jeszcze dodatek świąteczny, pogoda, wróżka taka piękna!, inne dodatki. Normalnie prawie większość roboty pięknie zrobiłaś, by lud Keronii miał co czytać. Obrazki nam migają (kocham ten z Diablo i śnieżek w lesie). Czy wróżka na wigilię zamieniła się w Diablo? xD Szeptucho, Dar nie nauczył się tańczyć, on po prostu pije taką miksturkę potocznie zwaną gorzałą i to mu „rozwiązuje” nogi ^^ Midar mu poradził.
Aed odbija zakładników? Bogowie… toż to będzie epickie, ale… trwać będzie, znając Chuchra, ze rok! Bo jak nie pozna Darrusa? (tak, Aedówko, to art TEGO pana xD). Aedówko, a ten art prezent to w końcu dla kogo? Dla Wolhy, czy Pośladka? ;p
Dar nie-boski-pośladek… w końcu! *to krzyczy najemnik*
Eeeej! Herbata Yunnan! *leci do kuchni, bo ją olśniło* Też mam! Nawet się nie zorientowałam…
Ogólnie… ludzie, jak fajnie się czyta wpt, do którego dodało się tylko dodatek specjalny, świąteczny. Serio, człowiek ma większą frajdę jak czyta coś, czego nie zna i się nie spodziewa. Tak, tak *to do Szeptuchy* pisać też kocham ^^
Resztę… ogarnę jutro *kaleka idzie spać*, więc pewnie będzie drugim kom.

Szept pisze...

A ja tylko dam znak, że dziękuję wszystkim za pomoc w redagowaniu i podesłanie tego i owego. Bez tego - numer by był, a jakże - ale na pewno nie w takiej formie.
Oby zawsze pisało nam się tak dobrze i w tak dużym gronie :D
A komentarz... Niełatwo będzie powiedzieć coś o tym, co się tworzyło i sklejało. Reakcja była w chwili, gdy wklejałam i scalałam tekst, nie teraz, gdy już na niego patrzę.
Będzie trudno, ale komentarz obiecuję. Solidny. Tak jak na to każdy, kto przyłożył się do WPT zasługuje.
Tylko teraz mam za dużo spraw do zrobienia, zanim pójdę spać. Nie zdążę.
A jak komentować treść to solidnie.
Dziękuję wszystkim raz jeszcze i - w razie gdybym jutro tu nie zajrzała - Wesołych świąt. Prawdziwie wesołych.

Aed pisze...

*czyści okulary*

Gonią mnie do roboty, więc będzie wybiórczo. A solidnie przy drugim komie. Ale jak ja to mam solidnie skomentować, nie wypisując wszystkiego po kolei...?

Ile ja bym dała za taką pogodę na święta... Już wolę, wybiegając do kuriera, zaryć papuciami w śnieg niż wleźć w wodę.
Nie ignoruj za to pewnego półelfa, którego ku jego własnemu utrapieniu okrzyknęłaś warzywem. Przez Was będę się chichrać w środku nocy. Nie można tak. A nawet trzeba. Proszę bardzo. Dziękuję. Kocham. xD Szept, o sprawczyni wróżki, rzucam Ci się na szyję. Całość jest genialna, każdy akapit jest genialny. :D
A chuchro nic nie wie o dzieciach, chuchro bawi koty! Wiecie, ile z kotami roboty? Czasu na robienie dzieci nie ma, nawet gdyby miało się chęci i okazję. A z tym ostatnim może być problem.
Najkrótsza plotka świata wymiata.
Krakers w Keronii! Krakers w Keronii! Krakers! Kraaakeeerrrsss!
Te. Rysunki. Są. Genialne. ;________; Ja też mogę arta z do karty, mooogęęę? :D
Podsumowując: wolnego. Bo się posikam ze śmiechu.

Darrusowa, bo sobie zacznę robić listę haków na Ciebie, żeby mieć się czym bronić! xD A prezent dla Ciebie jako autorki, żebyś przekazała kobyle. :D

Dzięki Wam wszystkim! Frekwencja jest mistrzowska, numer - genialny (jak dla mnie jeden z najlepszych), świąteczna atmosfera - uratowana, wyszczerz na mojej mordce do końca przerwy świątecznej gwarantowany.
WESOŁYCH ŚWIĄT!

Rosa pisze...

Mój komentarz nie będzie długi, lepszy napiszę jutro. ;) Teraz oderwałam się na chwilę od robienia ciast na jutro. :P
Ja też dziękuję za to, że mogłam się pobawić we wspólne pisanie gazetki. Więcej czasu to i wena lepsza. Art przy wróżce SUPER.
Plotki, informacje, ogłoszenia... wszystko czyta się z przyjemnością i uśmiechem na ustach. :)
I jakoś czuje się tą świąteczna atmosferę...
I ja też pożyczę wszystkiego najlepszego i mile spędzonego czasu! :)

Aed pisze...

PS. Dorzuciłam trzy plotki od Zorany, zerknijcie. ;)

Szept pisze...

cz. I

No to komentując. W końcu.
Numer wyszedł tak długi, że nawet już nie dodawałam jeszcze kilku plotek i informacji, które miałam w zanadrzu. Numer jest pisany przez tak duże grono osób, że aż miło i buźka się szczerzy w uśmiechu. Oby tak zawsze, oby WPT cieszyło się tak dużym zainteresowaniem. Niech następny numer będzie równie dobry. Wszystko zachwyca, wszystko bawi i śmieszy. Nieskromnie – Darrusowa połączenie wyszło świetne, święta szalone i wesołe – aż bym chciała, żeby moje tak wyszły.
Arty przy tytułach znów nieskromne kocham. Szczególnie wróżkę i padający śnieg. Widząc te dwa nie mogłam ich tu nie dać. Ale i tak, z dodanych dla urozmaicenia gazetki już gotowych rzeczy najlepszy jest… filmik. Za pierwszym razem śmiałam się do upadłego, za drugim śmiała się moja siostra, a ja aż płakałam ze śmiechu… Idealne zgranie muzyki z animacją.
A skoro zaczynam organizacyjnie Darruoswa ja tak dużo nie zrobiłam. Ja tylko bąknęłam kilku osobom, że WPT jest, że będzie, że potrzeba informacji i ploteczek, że można wróżkę pociągnąć, że dajemy dodatek… Reszta sama wyszła. Owszem, w każdej rubryczce mam swój udział, większy bądź mniejszy, jest dodatek, ale ten dodatek rok leżał na dysku pisany na inną okazję – na Mikołajki, a teraz sobie o nim przypomniałam i w całości wkleiłam. Pogoda jest wynikiem mojej własnej tęsknoty: NO GDZIE TEN ŚNIEG?! Nie ma go ani w Lublinie, ani w Częstochowie, nie widziała go Isleen ani Aedówka… Zaś druga część to wynik budzika, który obudził mnie po imprezie o 6.00 (zapomniałam wyłączyć budzenia radiem). I co słyszę? Wiatr w Tatrach. No to czemu by nie?
Aedówko generalnie nie lubię zdradzać kto i co pisał, ale akurat wróżka jest wspólną zasługą. Ja nadałam kierunek, ja zaczęłam, ale kończyła w pięknym stylu Nefryt, niesamowicie pomagając. Acz, akurat półelf-warzywo „mój ci jest”. No i wiesz… przydomek zobowiązuje, a skoro już ochrzczono cię tym konkretnym warzywem… Niech ktoś jeszcze Aeda nazwie Bocian, to dopiero będzie hit i konkurencja dla Marcusa x2.
I żeby była jasność i tradycji stała się zadość: Tak, to ja. Nie umiem przyjmować komplementów.
Cóż, umiejętności taneczne Darrusa przetestujemy – a raczej zrobi to Hei i Szept na Karance, na Nowy Rok. Darrus, strzeż się. Dar to nie-boski-pośladek, do tego ma coraz bardziej puszystą konkurencję.
Spojlerując… jedynie nie przeczytaliście opisu jak to Dev i Lucien radzili sobie z karpiami, ale… kto wie, może nic straconego? Ale ten konkretny opis nie zdążył się napisać.

Szept pisze...

cz. II

No to tak nie zachowując kolejności, zaczynając od artów :D Arty postaci w dodatku świątecznym są wspaniałe i tak prawdziwe. Naprawdę niezła robota, aż ciekawa jestem, skąd była czerpana inspiracja albo wzory. I to jeszcze tak dbając o detale: kolor oczu, włosów, akcesoria dodane do nich. Szeptucha jest genialna – włosy idealne, oczy… łukiem może nawet komuś zrobi krzywdę, w końcu ponoć została uznana za niebezpieczną kobietę :D W najgorszym wypadku krzywdę zrobi po prostu sobie. I te czapeczki, tak świąteczne, dodane ze smakiem. Cudo i w życiu bym nie przypuszczała, że to taki kawał roboty będzie. Nie dziwię się, że ludzie ściągają do kart.

Aed, Nef, Zora – tekst o Pierdziuszce i Cieniach aż się prosi o wykorzystanie. Jak nic będzie z tego plotka, informacja albo nawet i wróżka… Tego jeszcze nie grali… aż dziwne.
Naprawdę mega oryginalny pomysł. I ciekawy. Kto by pomyślał, że można znaleźć tyle odnośników do naszych postaci. A ja mam… Niranteth! Kto znajdzie? :P Chociaż, czasem wyssane z palca imię okazuje się istnieć w najmniej oczekiwanym miejscu – jak zresztą widać. Skąd brałyście te skojarzenia? Przypadkiem znalezione czy przeczesując Internety?
A ja nie mogę powstrzymać się od kilku skojarzeń, niekoniecznie na temat:
Shell… paliwo paliwem, ale kawa lepsza na Orlenie :P
Falki… nie jestem pewna, czy to to, ale chyba pisałam to znajomej na ręce. Na ściągę. Ale mogę się mylić, bo to było na szybko przed egzaminem. I ciągnęło się, ciągnęło i ciągnęło.
„Księga Diny”… czy to promocja filmu? No wiecie dziewczyny. Widziałyście?
A Midar pod Grunwaldem – jak znalazł. Idealny. Może mój ma nieco bardziej rudą i gęstą brodę. I topór zamiast miecza. Ale podobieństwo i tak uderzające. Po świętach pewnie też bardziej urośnie mu brzuszek i się w zbroję nie zmieści. Ale to problem dotyczący nie tylko jego.
A Devril został zdegradowany na barona. Hmm… to chyba za ten romans z Nefryt, tak?
I Tiamuuri – wspaniała. Nie mówiąc o Yunie. I o cytacie dla Marcusa… takie prawdziwe.
I proszę, proszę, ile tu można o Zoranie znaleźć. Nie przypuszczałabym.
P.S. A czyje to paluszki?

Szept pisze...

cz. III

Mówiąc obiektywnie, najtrudniej było napisać Czy wiedziałeś, że… i dodane przeze mnie tam rzeczy oceniam raczej jako słabe i mało odkrywcze. Może dlatego, że brakuje mi tam czegoś całkowicie nowego, podane informacje wiszą już od dawna i odkrywcze nie są, nowością nie są i … zdają mi się zbyt znane – ale znów obiektywna nie jestem. Niestety, ostatnio nie było aktualizowanych zakładek, więc… trzeba było się posiłkować starymi. Ale i tak ta część dla kogoś, kto mniej orientuje się w świecie może być bardzo pomocna.

Ogłoszenia – udane. Bardzo udane i bardzo zgrane. Odrobinę świąteczne, odrobinę żartobliwe, czasem będące reakcją na siebie nawzajem. Czyli dokładnie takie, jakie powinny być. Za dużo tu mojego, więc mojego nie ocenię, ale niewolnika do ubierania choinki chętnie zgarnę. Pieluszki i nocnieczek dla kurtyzany… boję się myśleć dlaczego. Ktoś tu znowu miał małą wpadkę i wysyp niemowląt? :P

Informacje – cieszy mnie, że są, cieszy, że tak zróżnicowane. Cieszy wzmianka o Mikołaju opisana jak od dzieci, o wpływie zimy na świat, przez co wszystko wydaje się jeszcze bardziej realne i nieudany zamach, kłopoty na drogach i w obozach walczących, lodowe pułapki. Klimatyczne i wpasowane. Szczególne podziękowania dla tych, którzy dodali do tej rubryczki – kto dodał to wie, o kim mówię, wie też, co myślę o efekcie, bo zdążyłam się tym podzielić.
Niepokoje w stolicy… czytając to miałam wrażenie, że dostrzegając kto jest wrogiem młody władca powinien poszukać w najbliższym mu kręgu. Brr… aż kusi.

Wróżka Pierdziuszka trzyma fason. I daje radę. Nawet jeśli z trudnościami – ale to zdradzam już na początku tego odpisu, że takowe miałam. Lubię fragment o brzuchu, uwielbiam o Nefryt. Tak, wpadam w samozachwyt. Ba, prawdę mówiąc każdy akapit jest genialny. Ten o Szept… ktoś tu chyba czyta Wilkowi w myślach. Biedna magiczka. Jak ona bezczynnie wysiedzi na tyłku przez te kilka dni? Wilku, musisz wspomnieć o Iskrze, bo ci się żona zmarnuje. Silva nam się przemienia w furiatkę… No, no, no, w wykonaniu lodowej szamanki coś takiego… Lucien oddycha z ulgą, nie widząc kaczek… Niepokoją go tylko pończochy, a do głowy przychodzi jedno imię. LOFAR. I nawet znalazło się miejsce dla Odrina – chociaż ten to wciśnie się nawet tam, gdzie go nie chcą. I fragment o Drzewie. Mówiącym drzewie. Iście… zagadkowe, przemyślane… i takie, że chyba każdy się domyśla, co to za drzewo. A zakończenie. Tak odwracać kota ogonem potrafi tylko Pierdziuszka. Tak się tłumaczyć, gorąco, z nutą… nie wiem, czy nazwać to … cóż, na pewno chwytliwym tekstem.

Ploteczki – Koronkowa Yustiel wraca, Aed ma nowy cel w życiu, Darrus i Charlotte. Do tego mistrzowsko opisany pakujący prezent Shel, tyjący Wilk, bambosze – nowy hit sezonu, Darrus gwiazdą wieczorów panieńskich, do tego Devril i tekst o niepotrzebnym mu dziedzicu… Nie chcę rozsiewać plotek, ale… Nefryt? No i jasne, dlaczego nawiali. Kilka wątpliwości na temat przybycia wiedźminki… oj, ktoś będzie musiał przyjrzeć się tej sprawie bliżej. I plotka o Isleen i Selene… i ten tekst o wilku w owczej skórze. Jeśli to prawda, to wróżka nabrała znacznie więcej osób niż tylko Isleen. Duszony Narius – parsknęłam śmiechem. Jak nic. Olbrzymy na nartach – oj, to by się aż prosiło o arta! Słowem – plotki są genialne, rozbrajają i powodują, że parskam na monitor. I o to właśnie chodzi. Do tego wyobraziłam sobie tenże chór i bezrobotnych Jeźdźców…

Szept pisze...

cz. IV

Dodatek świąteczny-noteczkowy – Pieczenie panów opisane tak realnie, Darrusowa, od razu widać, że piec to uwielbiasz. Zresztą, nie tylko ty :P Wróżka tu mówi, że panom wyjdą zakalce… oby nie. I wiesz co? Oni nie wiedzą, co to mikser. Biedny Taran. Odciski mu się porobią.
(Aż mam ochotę zamiast o noteczce nawijać o ciastach, ciasteczkach i lukrze – ale to temat na gg :P)
Brzeszczot z wałkiem? I ubabrany mąką! I z fartuszkiem krzywo zawiązanym. Byleby tylko nikt czerwonego włosa nie znalazł. Heiana by chyba szczękę zgubiła na ten widok – ej, a podobno ją tu chciałaś! A Szept… Szept to chyba myślała, że łasuch będzie tylko podjadał i lizał miski.
Majciochy w chmurki… ej, Dar znalazł nowy wzór. Teraz oprócz majcioch w serduszka i kokardki będzie miał i w chmurki. Liczba wzrosła z 2 do 3.
To Fril nie wie, że się nie pije w wigilię? Przynajmniej w moich stronach niektórzy tak robią … Dlatego profilaktycznie Midar spił się przed. A i tak dostał/dostanie za to po uszach od Heiany.
Mmmm… spalonka. Pychota. Nikt nie poczuje.
I nieprawda. Jest jedna osoba, która obraziłaby olbrzyma i wyszła z tego cało. Ba, ona by go jeszcze pouczała. Ba, ona to nawet zrobiła. W końcu to najniebezpieczniejsza kobieta Keronii.
A moja ulubiona kolęda to i tak: Nie było miejsca… ale to nie dla kolędników, za spokojna. Dla nich to bardziej Przybieżeli do Betlejem. :D
I cóż mam powiedzieć. Co myślę znasz i wiesz, albo się domyślasz (albo czytasz i szpiegujesz pod moją kartą jak o tobie mówię). Zazdroszczę i podziwiam lekkość pisania, opisy, tak naturalne i plastyczne, jakbyś je widziała, te pomysły, które zdają się przychodzić same z siebie. Konstrukcję notki. Budowę i sam plan następujących po sobie wydarzeń. To, że nawet o mniejszej i drobniejszej rzeczy bez wysiłku i nie przynudzają potrafisz napisać tak wiele. Słowem – mój mniejszy mistrz (większego nie przebijesz, przykro mi).

I dziękuję za życzenia, które napisałaś Nefryt. Lepszych nie mogłabym otrzymać. Bardziej z serca i takich, które tyczą się każdego, pasują do każdego z nas. Dosadne, niby proste, ale… ciepłe i serdeczne. Dziękuję. I co tu mówić, nie powtarzając, życzę dokładnie tego samego.

I chyba tyle. Rozrósł mi się komentarz. Jeszcze raz dziękuję wam. Wszystkim razem i każdemu z osobna, nie wymieniając z nicka, bo każdy i tak wie, o kogo chodzi. Numer iście genialny i – pewnie się powtórzę – jeden z najlepszych.

Nicole pisze...

A ja nie umiem pisać sensownych komentarzy, więc powiem tylko krótko: Magiczny dodatek graficzny ubawił mnie do łez, a same arty są po prostu cudowne.
Świetna robota. Po prostu. <3

Rosa pisze...

Więc zaczynając komentarz...
Pogoda z Keronii przeszła na świat rzeczywisty! Mamy śnieg. :P
Informacje... Tutaj duża różnorodność i czuć tą świąteczną, zimową atmosferę.
Plotki - tutaj dużo śmiechu. Narius jest smutny. Nikt go nie lubi. A jak już zobaczył plotkę to miał nadzieję a tu proszę. Udusić. No ładnie. ;)
Isleen i Aed atakujący kapustą? Chciałabym to zobaczyć. :D
Wszystkie dodatki po prostu cudne! Tu będę nieskromna i powiem, że arty też mi się podobają.:)
Obrazek przy wróżce - zostawiam sobie na dysku na pamiątkę.
No i co tu jeszcze napisać... Bardzo fajnie pisało mi się ten numer i chyba zacznę z Wami pisać. Ale nie obiecuję, bo nie wiem jak tam czas po feriach.
I arty jak wam się podobają to bierzcie do kart. :) Mi będzie tylko miło.

Prawa autorskie

© Zastrzegamy sobie prawa autorskie do umieszczanych na blogu tekstów, wymyślonego na jego potrzeby świata oraz postaci.
Nie rościmy sobie natomiast praw autorskich do tych artów, które nie są naszego autorstwa.

Szukaj




˅ ^
+ postacie
Rinne Lasair