Złodziej Twarzy i Koszmar

        Gwieździsta noc. Po środku dziedzińca płonęło duże ogniska, a wokół kłębili się mieszkańcy. Gdy wszystkie miejsca zostały zajęte, pojawił się bard.


Wśród Keronii legend wielu.
Wiatr szepce o złym cieniu.
Potwornego psa woła z mroku.
By strach zasiać w okamgnieniu.
Szara skóra i kłów blask.
Mrok wnet rozerwie Twój wrzask.
Pół męża wzrost.
Spojrzy na Ciebie wprost.
Bracie! Siostro! Strzeż się, strzeż.
Gdyż Złodziej Twarzy na Ciebie czeka też.

        Tu bard przerwał swój utwór. Obok niego stanął mężczyzna odziany w poszczerbiony kapelusz. Stary połatany płaszcz. Na widownię spojrzała para ciemnych oczu oraz blizny. Nikt nie zadawał pytania kim był ów mężczyzna. Odchrząknął i ochrypłym głosem zaczął opowiadać.

- Stwór o którym w pieśni mowa, jest jednym z najgorszych istot jakie można spotkać w legendach. Przybiera zgarbioną postać sięgającą zazwyczaj do pasa dorosłego. Nie posiada sierści lecz skórę miejscami stwardniałą jak ręce robotnika. Nie ma ogona, a na końcu łap ma zniekształcone ludzkie dłonie. I to na wszystkich czterech kończynach. - Tu zrobił teatralną pauzę. Niektórzy z widowni nerwowo przełykali ślinę. - Nie ma oczu. Ani uszu. Zamiast tego ma zniekształconą czaszkę. Jak u psa, tyle że pysk otwiera się niemal do połowy jego własnej głowy. W pysku zębów ma rząd ostrych niczym igły gotowych zatopić w swojej ofierze. LECZ! - Tu podniósł głos, niczym aktor na scenie i tak samo podniósł rękę – Nie szuka mięsa. A twarzy. Jedno kłapnięcie – Tu klasnął w dłonie aż odezwało się echo – I Twoja twarz jest już jego. Imię tego demona to ZŁODZIEJ TWARZY! - Na to dzieci wtuliły się w swoje matki. Gdzieś w oddali zawył pies. Wszyscy automatycznie spojrzeli za ramię z lekiem, jednak nic tam nie było. Gdy znowu spojrzeli w stronę ogniska, mężczyzny nie było. Znowu odezwała się lutnia i bard zaczął kolejną opowieść.


Wyłania się potwora cień,
Wśród echa .
Czarna mgła już u progów Twych stoi,
By pochłonąć Cię w lękach toni.
Odwaga Cię nie uratuje,
Gdyż panika Cię zatruje.
Kształtu w mroku tu nie znajdziesz,
Tylko strachu się w nim najesz.
Gdy snu opada kurtyna.
koszmar swe łowy rozpoczyna.



        Obok barda pojawiła się tym razem kobieta w żółtej sukni. Pomimo młodego wyglądu miała popielate włosy i błękitne oczy. Zaczęła opowieść.

- Kolejną legendą jest czysta egzystencja naszych leków. Wielu podaje różne wersje ich wyglądu. Jednak mają jedno wspólne ogniwo: czarną jak smoła i gęstą jak śluz mgłę. Oni nie mają kształtu. Nabywają ją, dopiero w naszych snach. Przybierają postać naszych lęków, by żywić się naszym strachem. - Głos miała spokojny, ale dało się w nim wyczuć powagę. Dzieci, jeszcze mocniej przytuliły się do swoich matek. - Nie ma znaczenia jak odważnym się jest. Te senne demony potrafią złamać każdego. Wyciągają na wierzch nasze najskrytsze lęki i tworzą z nich realistyczne iluzje. Im bardziej się boimy, tym silniejsze się stają. Chcesz wygrać? Pokonaj swój najgłębszy lęk. Lecz wiedz jedno: KAŻDY się czegoś boi. A Koszmar to znajdzie i wykorzysta. - Po tych słowach machnęła ręką. Dało się słyszeć mały wybuch, a następnie pojawił się gęsty czarny dym. Gdy opadł bard i kobieta zniknęły. Nie było braw. Nie było wiwatów i późb o bis. Każdy patrzył na każdego. Nigdy nie brali udziału w czymś takim. I tego wieczoru i ogniska nie zapomną do końca życia.



[Uwaga! Rymowanki mogą ulec zmianie aczkolwiek nie muszą. By rozwiać poprzednie oskarżenia wyssane z cycka o spisek o mrok w notatkach, informuję wszem i wobec że pierwszy raz słyszę o tym spisku. :D Ale fajnie do niego należeć, nawet nieświadomie :D Także jak się wam spodobają to co rzuciłem to owszem, można kopnąć do bestiariusza :D Miłego czytania ;) ]


4 komentarze:

  1. [A nie, oskarżenie to nie ja!
    Fajna opowiastka, że ci się chciało samemu układać wierszyki. Wierszyki to coś, czego unikam jak ognia, chyba że muszę. A tobie wyszły całkiem zgrabnie.
    Ci opowiadacze fajnie budują napięcie. Sama nie wiem, którego z potworków obawiać się bardziej.

    Hmm... Ktoś dodawał do bestiariusza? Bo ja mały zastoik i małe zaległości]

    OdpowiedzUsuń
  2. [I bo skleroza nie boli... na koniec rzuciło mi się w oczy "próśb" nie "próźb"]

    OdpowiedzUsuń
  3. Oskarżenie to ja, ale to było przecie na żarty ;) Zresztą, Ząbku, wyszło, że ja teraz też do spisku (którego nie było) należę ;P
    Widzę, że do bestiariusze już dodane - dobrze, bo stwory wydają się ciekawe ciekawe. Zwłaszcza złodziej twarzy mnie intryguje.
    Tak sobie myślę, może warto byłoby utworzyć w "folklorze" zakładkę z zebranymi z notek/wątków etc. pieśniami, wierszami, rymowankami? Bo nie wiem jak wam, ale mi czasami czegoś takiego bardzo brakuje do wątków. W sensie, postacie wchodzą do, dajmy na to, karczmy, siedzi bard i nie wiadomo, co ten bard może śpiewać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadrabiania komentarzy i opowiadań ciąg dalszy, powoli wracam do życia. Przeczytałam jakiś czas temu, ale nie mogłam się zabrać do napisania czegoś od siebie i o.
    Humanistyczne zboczenie każe mi się jarać rymem krzyżowym w pierwszym wierszu, więc się jaram. Fajnie Ci to wyszło, czuć klimat (kojarzy mi się ze Zwiadowcami - kolejne moje zboczenie).
    <3 za pomysły, bo oryginalne. I ponownie za klimat, a konkretnie za teatralne pauzy. Jak czytam o teatralnej pauzie, to sama robię pauzę w czytaniu i czekam, aż ta teatralna się skończy.
    Z uwag: "zniknęły" - skoro bard i kobieta, to "zniknęli". I "lęków" zamiast "leków" - zjadło ogonek. ;)
    I wybacz obsuwę, ostatnio trudno mi się skupić na blogu, dużo się u mnie dzieje.

    Nef, pomysł na zakładkę mi się podoba, i to bardzo. :D Gdyby było zapotrzebowanie na więcej utworów, można powrzucać linki do wiszących w necie klimatycznych tekstów.

    OdpowiedzUsuń