Zło Kor'hu Dull

        Wielki Las Kor'hu Dull. Mówi się, że jest tak gęsty jak sierść dzikiego wilkołaka. A to co jest znane mieszkańcom królestw, jest tylko ułamkiem całości. Nic dziwnego, że od czasu do czasu są wysyłane ekspedycje mające na celu zbadanie jego tajemnic. Jednakże, nie każda tajemnica jest warta odkrycia.  


        Niewielki obóz u brzegów jeziora, znajdującego się w Lesie Kor'hulDull. Popołudniowe słońce przeglądało się w tafli jeziora. Podarte namioty, porozrzucany sprzęt badawczy, wypalone ognisko. Wszystko wskazuje na to, że obóz został zaatakowany. Wysoki mężczyzna w długim brązowym płaszczu i kapturze na głowie stał pośrodku tego całego bałaganu. Co się tu wydarzyło? Gdzie podziali się członkowie ekspedycji? I co ważniejsze kto lub co ich zaatakowało? Podszedł do jednego z namiotów. Poszarpania były duże, ale nie wyglądały na zwierzęce. Bardziej, jakby były zrobione ręką człowieka. Rozcięcia były zbyt dokładne. Zbyt nierówne. - Co was zaatakowało, ojcze? - Wymamrotała postać szukając kolejnych śladów. W końcu udało mu się je znaleźć. Mężczyzna uklękną by zbadać to co znalazł. Duże odciski stóp wciąż widniały na ziemi, a obok nich... ślady, jakby człowiek wbił paznokcie u rak w ziemię i został siłą zawleczony, wciąż drapiąc ziemię. Co gorsza, ślady nie prowadziły do obozu, a w kierunku lasu. Postać się wyprostowała i spojrzała z lękiem w gesty las. Wtedy zerwał się lekki wiatr niosąc ze sobą jakiś papier.
Mężczyzna schylił się po niego. Wyglądał na zapis z pamiętnika podróży. Z nadzieją, na to że uda mu się znaleźć w nim chociaż cień informacji na temat swojego ojca. Wyprostował świstek, po czym zamarł w przerażeniu. Atrament wyblakł, ale i tak rozpoznał w koślawych ślaczkach pismo swojego ojca. Usiadł blisko wygaszonego ogniska i z trudem panował nad emocjami. Ręka częsła mu się niemiłosiernie. Miał złe przeczucia.

Dzień 14

Wiem, że to dziwnie zabrzmi. Ale nie jesteśmy tu sami. Czuję, że coś nas obserwuje. Ludzie się niepokoją. Mówią, że to miejsce jest nawiedzone. Jednak, ja człowiek nauki, nie wierze w takie rzeczy. Wiem, że istnieją. Ale znam sposoby jak je odpędzić. Jak się bronić. Pomimo tego, że gardzę magią i jest to dla mnie coś z bajek, to tu w Keronii jest ona powszechna. Dlatego zwołałem tą nieszczęsną ekspedycję. Ja oraz pięciu innych członków ruszyliśmy w głąb Lasu Kor'hu Dull. Ostrzegano nas, że narazimy się duchom strzegących tego miejsca. Bzdura!
Gdyby istniały, już by nas dopadły!

-Zawsze byłeś ignorantem. - Wymamrotał mężczyzna. Poprawił kaptur. Wiatr zrobił się nieprzyjemnie chłodny. Jakby chciał go zmusić by opuścił to miejsce. Zupełnie jakby mu złorzczył. Wtedy też zobaczył, że do zapisku z tego samego dnia, jest ciąg dalszy.

Dzień 14

Wszędzie słychać krzyki. Ktoś nas zaatakował. Uciekłem do swojego namiotu. To coś mnie szuka. Widzę jego cień. Wysoki i zgarbiony. Idzie pomnie.

        To były ostatnie słowa ojca mężczyzny. Kto lub co było napastnikiem? Trzask łamanej gałązki i tupot nóg wyrwał go z namysłu. Szybko wstał i spojrzał na napastnika. Jedyne co udało mu się zobaczyć to pożółkłe ludzkie czaszki przy pasie oraz czerwone plamki jego własnej krwi. Ostatnie co poczuł to ból i coś ciepłego i cierpkiego spływające po jego ciele oraz że jest ciągnięty po ziemi. Ciągnięty w głąb lasu. Ciągnięty...donikąd.

[Co prawda, to nie przygody Eliasa, ale może poczułem chęć napisania czegoś takiego. Prysznic dziwnie wpływa na człowieka :P Zresztą nie tylko on miał wpływ na ta notatkę ;) Tak czy inaczej, mam nadzieję, że się Wam równie dobrze przypadnie do gustu jak perypetie wendigo ;) Miłych koszmarków }:->   :*   ]

3 komentarze:

  1. [Bardzo podoba mi się wstęp. Takie ala nie wszystko można tykać, niektóre rzeczy warto zostawić w spokoju.
    Masz pośladki <3 I ten wilkołak i jego kudły. Jedno z lepszych porównań.

    A zakończenie jeszcze lepsze. Dużo lepsze, niż gdyby sobie odszedł albo znalazł kogoś z ekspedycji żywego. Chyba późna godzina wpływa na mnie dziwnie, a może po prostu przejadły mi się szczęśliwe zakończenia i mam ochotę na coś mroczniejszego?
    Nie ma, za zakończenie tym bardziej masz pośladki <3. Skoro ostatnio masz ich tak dużo, nie mogę ci ich nie dać :D

    I nieco spóźnione, miłych koszmarów.]

    OdpowiedzUsuń
  2. Elias, czy ty podpisywałeś z Szept i Darrusową jakiś układ o mroku w notkach? ;P Bo jak się najpierw przeczyta o krasnoludach, a potem o ekspedycji to... Uhm. Sezon trillerowo-ciarkowy otwarty.
    A tak poza tym, to dołączam się do opinii Szept, wstęp dobry. I w ogóle mi się podoba, bo kocham jak w notce czuć klimat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Yisss, mi też podoba się wstęp. :D Zwłaszcza jego ostatnie zdanie.
    Nef, ja też myślę, że to spisek. Ale wiecie? Podobają mi się takie spiski. Mało tego, nie pogardzę większą ich ilością.
    Z przecinkami jest lepiej. Ba, dużo lepiej! :D Oby tak dalej. Zgubiło się parę ogonków (bardziej literówki niż końcówki fleksyjne). No i zazgrzytało mi przy "ślaczkach" i "częsieniu". Chyba że to celowe, a ja wzięłam całość zbyt "na poważnie".
    Ha! Potwierdza się teoria, że pod prysznicem myśli się najlepiej. Piąteczka!
    I wiesz... to brzmi jak misja. Albo jak wstęp do większego cyklu. Chętnie przeczytałabym realizacje obydwu opcji. Tak, podjudzam do pisania. Taka dola pijawki.

    OdpowiedzUsuń