Przewodnik

Linki-obrazki

Misje
I. Więzi przyjaźni
Spotykasz po latach kogoś, kto dawniej był ci bliski. Wplątuje cię on w jakąś historię, która nie dość, że z czasem się komplikuje, to w dodatku budzi w tobie wątpliwości co do intencji przyjaciela.

II. Linia frontu
Kerończy natarli na Prowincję Demarską. Oblegany jest sam Demar. Jedni ludzie stają do walki, inni uciekają ze spalonej ziemi. Napastnicy, obrońcy i cywile. Po której stronie staniesz?

Opcjonalnie: Udział w buncie niewolników w Wirginii bądź inne miejsca walk.

III. Rekonwalescencja
W nie najlepszej kondycji trafiasz do wioski lub klasztoru. Wydaje ci się, że trafiłeś w dobre ręce i że wkrótce będziesz mógł opuścić to miejsce. Okazuje się jednak, że z pozoru życzliwi i uprzejmi ludzie skrywają przed tobą jakąś tajemnicę.

IV. Zabij bestię
Coś napada, nęka mieszkańców. Zawierasz umowę z wójtem - dostarczysz głowę bestii za określoną cenę. Okazuje się jednak, że stworzenie nie działa bez powodu - jest w jakiś sposób prowokowane przez mieszkańców.

Opcjonalnie: Bestia jest wrażliwa na hałas z karczmy albo ludzie naruszyli w jakiś sposób jej rewir (weszli na jej teren, zajęli leże ze względu na drogie surowce itp.)

V. Nielegalne walki
Dochodzą cię słuchy o nielegalnych walkach prowadzonych w okolicy. Położysz im kres czy może postanowisz wziąć w nich udział dla własnego zysku? Pieniądze nie leżą na ulicy.

VI. Zlecone zabójstwo
Dochodzi do zamachu, w wyniku którego ginie ktoś ważny. Podejmujesz się odnalezienia zabójcy – albo jego zleceniodawcy. Od ciebie zależy, czy dojdzie do aresztowania winnych, czy pomożesz im uniknąć kary.

VII. Egzekucja
W mieście lub wiosce szykuje się egzekucja. Znasz sprawcę albo sam doprowadziłeś do jego schwytania. Realizacja wyroku coraz bliżej.

Opcjonalnie: Z czasem nabierasz wątpliwości, czy skazaniec faktycznie jest winny i chcesz go uwolnić lub dochodzą cię pogłoski, że ktoś może chcieć uwolnić kryminalistę.

zamknij
Dodaj do WTP Spis kodów
Spis opowiadań
Kiedyś przyjdzie mi za to wszystko zapłacić... Weselicho, czyli tańcz, jedz i chędoż za darmochę! Oszukać czas. Oszukać przeznaczenie. Oszukać... siebie. Baśń o wolności: Preludium Świątynia Ażubora (1) Wszystkiego krówkowego! (okolicznościowa, krótkie opowiadanie "Motyw przewodni - Prezent". Ta dam, pamiętaliśmy! I - Wezwanie pomocy: alchemio, przybywaj! Gdy demon odzyskuje człowieczeństwo, przypomina sobie jak być człowiekiem. Nikt nie zna prawdziwego bólu do czasu aż nie straci kogoś bliskiego sercu. Niedopowiedziane historie Wendigo i Driada Szczurzy dzień (autor: Szept, Silva) Domek, zupa, sukkub i historia (autor: Elias) Sen i niespodzianki (autor: Elias) Boląca strata i niepokojący gość! (autor: Elias) Cienie i nowy przyjaciel (autor: Elias) Kruki (autor: Elias) Cienie i Starsze Dusze (autor: Elias) Zawsze jest kolejna tajemnica (autor: Silva) Zło Kor'hu Dull (autor: Elias) Złodziej Twarzy i Koszmar (autor: Elias) Królewiec (autor: Elias) Przed świtem (autor: Nefryt) Król Żebraków i nowe drzwi (autor: Elias) Akceptacja (autor: Elias) Nostalgia (autor: Nefryt) Nowa droga i niespodziewane wyznanie? (autor: Elias) Biały i zielony daje czerwony! (autor: Elias) Nowe wyzwania w nowym życiu (autor: Elias) Krąg tajemnic (autor: Elias) Jack (autor: Elias) Czasami to mrok daje najwięcej światła (autor: Elias) Trzy sceny o szpiegowaniu (autor: Nefryt) Morze bólu. Promyk nadziei ... (autor: Elias) Nie ma sensu szukać guza. Chyba, że jest się najemnikiem (autor: Silva) Sól (autor: Aed) Dyjanna Muirne: Miecz może być dowodem wszystkiego (autor: Zorana) Opus Magnum I (autor: Iskra) Uszatek i Kwiatek na tropie przygody: Przypadłość parszywej gospody (autor: Paeonia i Szept) Gdy gasną świece (autor: Zombbiszon) ... Najjaśniej płoną gwiazdy nadziei. (autor: Zombbiszon) Elias cz. 1 (autor: Zombbiszon) Elias cz. 2 (autor: Zombbiszon) Historia (autor: Zombbiszon)
zamknij

Chat

Kamień Filozofów - legendarna substancja od wieków poszukiwana przez alchemików. Przypisuje się mu właściwości, przez które wielu z uczonych popada w obsesję na jego punkcie. Ludzie tracą życia i majątki by pozyskać informacje na jego temat, ale te dawno zaginęły w odmętach czasu, w mrokach krasnoludzkich bibliotek które przykryły głazy po Pierwszym Wielkim Wyłomie. Najprawdopodobniej stanowi katalizator reakcji alchemicznych. Dzięki niemu możliwe jest zignorowanie prawa równowartej wymiany, prowadząc do dokonywania opus magnum i uniknięcia kary z tym związanej.

       Wiosna była tuż tuż. Przyroda powoli wybudzała się do życia po okresie wegetacji pod śniegiem, a ludzie i nieludzie sprawiali wrażenie mniej zgryźliwych i mniej zmęczonych życiem, aż miło było na to popatrzeć. W elfiej stolicy panował niebywały spokój, każdy wykonywał powierzone mu zadania, nawet Radni jakoś się uspokoili i cieszyli widokiem kawałka rosnącej zieleni, czy małego pączka kwiatu. Wiatr poruszał lekko wywieszonym praniem, a wrażliwszych na przeziębienia nakłaniał do owinięcia szyi chustą czy szalem. Sielanka. W Ataxiar panowała sielanka.
Rzecz jasna nie tyczyło się to tego, co działo się pod królewskim pałacem. W podziemiach, w laboratoriach o których wiedzieli jedynie władcy buszowali alchemicy. Siedzenie na czterech literach już wychodziło im bokiem, a niestety to zwykle się robiło kiedy śniegu było zbyt dużo by sobie swobodnie wędrować po świecie, więc zimowali by wraz z pierwszymi roztopami wyruszyć znowu na szlak, oddać się przygodzie i wirowi wydarzeń. Ten ostatni często sam odnajdywał alchemików i sam ich wciągał, nie dając nawet porządnie władować się najpierw w kłopoty.
- To nie jest jeszcze potwierdzone Desmond, to może być fałszywy trop... - burczał Dorrien, jeden z bliźniaków, usiłując ostudzić zapał przyjaciela do dzielenia się niepewnymi plotkami. Jak znał życie, to jeśli to informacja trafi do Vetinari to zaraz sama wszystko rzuci i pobiegnie to sprawdzić, a przy okazji straci gdzieś głowę, albo ktoś ją złapie i na pal nawlecze. Nie, z takimi informacjami to trzeba było ostrożnie, a nie od razu lecieć i paplać.
- Z każdą chwilą jak tu siedzimy i zbijamy bąki, oni są coraz bliżej - Desmond nie dawał za wygraną. Krążył po korytarzu od ściany do ściany, nerwowo szarpiąc krótko przystrzyżoną brodę. To było nie na jego nerwy, on już był za stary na takie rzeczy i chętnie poszedłby sobie na emeryturę marchew sadzić, albo przepowiadać przyszłość w WPT. Ale takie rzeczy? Już myślał, że wszystko ucichło, że legend szukać nie będą, a wtem schodzi sobie taki mości władca
z raportem od zwiadowców i mówi... Nie, nie, nie będzie teraz nawet o tym myślał.
- Kto jest coraz bliżej?
- Gildia. Gildia też zwietrzyła trop, a oni nie boją się szukać, nawet jeśli ma to być wiatr w polu. I co jeśli tym razem to prawdziwy trop? Co jeśli ktoś naprawdę znalazł tą bibliotekę i poczytał sobie co kryją zachowane zwoje? Myślisz, że nie sprzedałby takiej informacji gdzie trzeba? Zresztą Osen ma swoje sposoby na wyciąganie informacji... - zresztą nie tylko on, bo Escanor też słynął przecież ze skuteczności darmowych pobytów na jego włościach. Niezapomniane chwile, pełne koloru wspomnienia, jedynie cztery wyłamane palce dziennie i pręgierz gratis.
- Gildia... - znów burknięcie bliźniaka, któremu wieści coraz to bardziej przestawały się podobać. Najpierw jakieś widmo-wieści na temat Kamienia, teraz jeszcze Gildia... Może jeszcze niech mu powie, że Bractwo też się tym interesuje? W końcu informacji na temat właściwości magicznych kamienia nikt nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył. Legenda w zasięgu ręki... Coś czuł, że Nieuchwytny zainteresuje się tym tematem. Jeśli nie sam przez siebie, to wyśle kogoś na zwiady. Pytanie kogo. I ile - I co, tak po prostu zburzysz cały ten spokój? Tak po prostu pójdziesz i powiesz? A wiesz, że to nienajlepszy pomysł? A jak tam będzie Winters? - relacje pomiędzy Charlotte a Wintersem były ekipie powszechnie znane, dlatego też każdy kto miał coś do przekazania i miał to zrobić poprzez wejście do jej komnaty najpierw upewniał się, czy na pewno jest tam sama.
- Nie ma go, chyba że się teleportował. Idę.
- Gdzie idziesz? - o wilku mowa, Vetinari zjawiła się sama. Nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy, nagle po prostu sobie była tuż obok z taką miną, jakby cały czas tam stała, a oni nie byli łaskawi jej zauważyć. Może dlatego, że nie była jakaś specjalnie wysoka, ale to był kolejny temat tabu.  Nie, gorzej niż tabu, za poruszenie tematu wzrostu Char można było stracić życie.
- Jeszcze nigdzie. Ale znowu pojawiają się głosy co do położenia Kamienia Filozofów.
- Znowu? Nie pierwszy to i nie ostatni raz Des. Daj spokój, ile razy sprawdzaliśmy te rzekome głosy to za każdym razem była to klapa - Dorrien spojrzał na swoją przywódczynię tak, jakby przyszła tu w sukience z liści palmowych i stanikiem zrobionych z łupin kokosa. Charlotte od razu nie podejmowała zadania? Co jej się stało? Pewnie wina Wintersa, dosypał jej czegoś do herbaty...
- Tak, wiem - westchnął Desmond - Też bym to zignorował, ale Osen wypuścił psy. - atmosfera momentalnie się zmieniła, podobnie jak wyraz twarzy Charlotte. Spojrzenie nabrało ostrzejszego wyrazu, usta zacisnęły się w wąską kreskę. Mistrz Gildii i jego działania zawsze wytrącały ją z równowagi. Bo co, jeśli plotka tym razem jest prawdą i oni dotrą tam pierwsi? Wtedy nie będą już istnieć granice transmutacji, nie dla nich. A cokolwiek Osen planował, nie można było do tego dopuścić.
- Osen... - mruknęła, rozmyślając nad czymś głęboko - On nie może dostać Kamienia. Musimy być szybsi.

Demon - wytwór mieszkający za Zasłoną, w Pustce. Magowie nie rozróżniają demonów na dobre i złe, żaden jak dotąd nie okazał się być "tym dobrym". Żywią się negatywnymi emocjami: strachem, żalem, gniewem, nienawiścią. Są sprytne i przebiegłe, pragną odzyskać ciała, które dawno temu utraciły. Mogą obiecać wszystko w zamian za duszę, czy ciało, mogą też je wziąć siłą kiedy gospodarz stawia opór. Według niektórych magów demony podążają za ideą. Im bardziej ta idea jest złożona, tym potężniejszy jest demon.

Iskrze nie podobała się nowa misja. Miała sprawdzać jakieś niepotwierdzone informacje, zresztą gdyby to robiła jeszcze w jakimś pożytecznym celu to pół biedy, ale Kamień Filozoficzny? Ktoś jeszcze wierzy w te bajki? Nie musiała sobie odpowiadać, bo skoro była taka misja to najprawdopodobniej ktoś w to wierzył i to taki ktoś z kim nie podejmie dyskusji, ani nawet nie odpyskuje. Nieuchwytny sam zlecił takie... "badanie w terenie" Szczurowi, a z racji tego, że ów Szczur wciąż był jej mentorem, mógł zlecić to też jej. O tyle dobrze, że nie zamierzał zostawiać jej z tym wszystkim samej.
- Kalcifer, jak to z tobą w końcu jest? Jesteś tym demonem? - zagadnęła pogodnym tonem, choć nikogo innego w pobliżu nie było. Przynajmniej na pierwszy rzut oka była tylko ona, jej koń i wielka równina przez którą się przeprawiała. Po chwili ciszy zakłócanej jedynie jednostajnym stukotem kopyt coś zaszeleściło, a na jej ramieniu zmaterializowało się coś, co z powodzeniem można było nazwać niewielkim płomieniem, który o dziwo miał takie jakby małe oczka bardziej podobne do ciemnych koralików niż do oczu, a co najdziwniejsze - odzywał się.
- Nie wiem. Nie pamiętam tego kim byłem w Pustce. Wtedy była... Był tylko żal. Smutek. Wielka strata i poczucie zdrady. Nie pamiętam jak doprowadziłem do kontraktu. Nie wiem jak przybrałem obecną formę - demon wydawał się być smutny, aż chciało się go pocieszyć jak pociesza się zwierzaka drapaniem za uchem, ale ten towarzysz był niestety niematerialny więc żadne pieszczoty na nic by się zdały.
- Kiedyś odkryjemy twoją przeszłość Kalcifer. I dowiemy się czym tak naprawdę jesteś. Obiecuję.
- Ciężka to obietnica Zhaotrise, a składana demonowi podwójnie niebezpieczna. Słowa głównym środkiem wiążącym są.
- Wiem - ucięła, niezbyt zadowolona z tego jak demon ją traktował. Wiedziała, że prawdopodobnie był od niej starszy o całe tysiąclecia, ale jednak... trudno jej było wciąż się przed kimś korzyć i uznawać za wyżej stojącego nad nią. Zwłaszcza z wiedzą jaką już się posiadało, z magią nad jaką panowała. Czegokolwiek by o Iskrze nie powiedzieć, nie lubiła mieć kogoś nad sobą w hierarchii. Oczywiście nie tyczyło się to Luciena, który chyba jako jedyny osobnik był akceptowalny. Zresztą, to on ją wszystkiego nauczył. No i przez niego i też dzięki niemu był teraz tu gdzie była. Między innymi było to barwne określenie "w  dupie".
Od momentu w którym wyruszyła z Czeluści na północ minęło już całkiem sporo dni. Lekką ręką licząc przeszło tydzień od wyjazdu, dwa dni odkąd Szczur się oddzielił żeby sprawdzić co ciekawego u złodziei, może oni wiedzą coś więcej. Wedle informacji z najświeższych źródeł, niebawem miała dotrzeć do jakieś zabawnego teleportu, który podobno przerzucał w miejsce w którym znajdował się kamień. Oczywiście to wszystko brzmiało zbyt prosto i zbyt łatwo, spodziewała się więc komplikacji. Jakieś wampiry, nieumarli, może inne gady, które lubiły się kręcić w okolicy ruin. Bo wątpliwości co do tego, że portal będzie w ruinach nie miała. Nawet założyła się ze Szczurem, że będą to elfickie ruiny, takie z pierwszych wieków licząc od momentu lądowania ludzi na tych ziemiach.
- Nie jesteśmy sami - odezwał się Kalcifer i zniknął, samą obecnością pozostając przy niej. Zhao była dobrym magiem, była całkiem dobrym Cieniem, ale to nie mogło się równać z umiejętnościami demona, który wyczuwał życia, potencjalne ofiary. Skupiła się, ściągnęła lekko wodze zatrzymując Kelpie. Zsunęła się z siodła i rozejrzała. Elfie oczy mogły dostrzec wiele, ale na równinie, gdzie tylko gdzieniegdzie się krzaczki i może mała kępa drzew trudno było wyłowić coś, lub kogoś kto przykładowo udawałby rzeczoną kępę krzaczków. Wiedziona przeczuciem ruszyła w stronę najbliższego, niewielkiego zagajnika.
- O szlag... - mruknęła do samej siebie, z każdym krokiem czując coraz to silniejsze wyładowania magii. Cokolwiek się w zagajniku kryło, nie należało do rzeczy które można było ominąć nie sprawdzając najpierw co jest w środku.
Portal, podpowiedział Kalcifer, odzywając się mentalnym głosem w jej umyśle. Nie odpowiedziała, przedzierając się przez ostre krzewy, które wspomagane magią rosły nienaturalnie wysokie i wyjątkowo upierdliwe. Czuła jak niewielkie kolce szarpią jej ubiór, jak ranią nieosłoniętą twarz i dłonie, ale z każdym krokiem obiecywała sobie, że już niedaleko, że zaraz koniec. I po paru chwilach nagle wszystko ustało. Nagle stanęła pośrodku niczego, znów na równinie, tylko że po drugiej stronie zagajnika, a pulsujące źródło magii czuła za plecami. Kiedy się odwróciła zobaczyła te same irytujące krzewy co przed chwilą.
- Co jest... - burknęła zirytowana, ocierając krople krwi z policzka i czoła. Iluzja? Nie, iluzje by wyczuła. Może ktoś ukrył portal przed wścibskimi? Tylko gdzie? Spojrzała w górę, ale tam żadnej wysepki lewitującej w powietrzu nie było, pozostawało więc jedno wyjście - podziemia. Najbardziej znienawidzony sposób na ukrycie portalu i czekających tam niespodzianek jaki można było tylko wymyślić, osobista zmora Iskry i coś, co podnosiło jej ciśnienie.
- Zhao? - nowy, a zarazem znajomy głos wytrącił ją z prób zanalizowania terenu. Obejrzała się przez ramię i zobaczyła nikogo innego jak poharatanego władcę elfów, Wilka. Co on tutaj robił? Czego szukał?
- Wilk? Co ty tu robisz? - mimo wszystko miło było zobaczyć przyjaciela.
- Szukam siostry. Znowu zniknęła, zaraz po tym jak przyszły informacje o Kamieniu... - mimowolnie znieruchomiała, zdając sobie sprawę, że elfiak jest tu w tym samym celu co ona, a to oznaczało, że nie może z nim rozmawiać. Nie, jeśli chce zostać w Bractwie, jeśli zależy jej na byciu Cieniem. Reprezentowali inne strony konfliktu, współpraca była niemożliwa....
- Kamienia? - zdołała wydusić, grając na zwłokę, usiłując sprawić wrażenie, że pierwszy raz o tym słyszy. Ale Wilk znał ją za dobrze. Wiedział kiedy kłamie, kiedy próbuje go oszukać, a w tej chwili odebrał to zgoła nie tak jak powinien. Pokojarzył zniknięcie Char, Gildię i obecność Cieni w miejscu gdzie trop się urwał i wniosek był dla niego prosty. Ktoś jest siostrę musiał usunąć.
- Nie mów mi, że Bractwo...
- Nie wchodź nam w drogę Raa'sheal - ostrzegawczy ton Iskry zamiast ułagodzić tylko podziałał na niego jak płachta na byka. A ona naprawdę nie chciała wywoływać konfliktu.
- Ona wam nic nie zrobiła!
- My jej też nic...
- Nie kłam Iskra, wiem że działasz teraz na ich rzecz przez tego przeklętego dupka, ale na bogów łapy precz od mojej siostry!
- Dopiero tu przyjechałam, więc bądź łaskaw mnie o nic nie oskarżać!
- Załatwione - spomiędzy krzaków wyłonił się inny Cień, mało Iskrze znany. On miał na sobie zdecydowanie więcej krwi niż powinien, nóż w jego dłoni też mówił wiele,  Wilkowi więcej nie trzeba było dowodów. Może był tylko magiem leczącym, ale też wiedział jak komuś zaszkodzić. Rzucił się na Iskrę, bo ta była bliżej, od razu sięgając magii, uderzając ją w ramię. Zszokowana Zhao dała się podejść jak uczniak, bo i nie spodziewała się ataku. Nie z jego strony. Zdezorientowana spojrzała na ramię, sekundę później dochodząc do tego, że straciła w nim czucie. Drugą ręką dobyła sztyletu, chcąc mieć jakieś narzędzie by się bronić, sięgając od razu magii, tworząc tarczę, ale to wszystko odbywało się za wolno. Elfiak zdążył już czmychnąć jej za plecy i uderzyć tym razem w krzyż, ale przypłacił to sztyletem w przedramieniu, ale to i tak nie powstrzymało go przed dalszymi próbami ataku elfki, która teraz pokazywała mu co to znaczy wkurzyć maga.
Drugi Cień nie wtrącał się, wręcz wyglądał na wyjątkowo rozbawionego całą tą jatką i patową sytuacją. Albo jedno zabije drugie i będzie żałować do końca swoich dni, albo oboje zginą od ran. Tak czy inaczej, on miał teraz czas na działanie. I w tym całym zamieszaniu nikt nie zauważył, że drugi zabójca wycofuje się znów w krzaki, a jego skóra zaczyna dymić i się topić, odsłaniając prawdziwe oblicze.

[c.d.n]
_____________________________________
chciałam coś napisać, ale już nie pamiętam co i wyszło to.

8 komentarzy:

Silva pisze...

Czo ja paczę, furiatka dodała notkę <3
Zapomniała jak lubię twoje notki i cholernie dawno żadnej nie czytałam, przez co teraz miło było sobie przypomnieć, jakie to uczucie :)
Elfy wieszają pranie? Niemożliwe, kłamiesz! To takie... nieelfie.
A Desmond zawsze, ale to zawsze, kojarzy mi się z pewnym asasynem - mała dygresja.
Uwielbiam twój styl pisania, lekki, przyjemny i chociaż prosty, to sprawiający, że widzę opisywane sceny przed oczami. Chciałabym wplatać w tekst niekoniecznie ładne słowa, jak ty to robisz.
"To było nie na jego nerwy, on już był za stary na takie rzeczy i chętnie poszedłby sobie na emeryturę marchew sadzić" - kocham.
"Nie, gorzej niż tabu, za poruszenie tematu wzrostu Char można było stracić życie." - jak jeszcze nie lubi mleka... Normalnie siostra Edwarda :D
Znam Kalcifera, ale teraz tak sobie myślę, że kontrakt z nim mogła ogarnąć tylko furiatka Iskra. To tak samo, jak tylko Dar wsadza cholernie dobrym magom kij w oko i się dziwi, że jest żabą.
Jaką mu mamy tu ekipę! Char, Iskra, Wilk - no proszę, proszę, wielki powrót niemal wszystkich <3
Nie przepadam za alchemią, aż tak, ale podobało mi się. I kiedy druga część? Bo chcę.

Iskra pisze...

Są elfy od zadań przyziemnych i elfy od bycia władcami, więc wiesz... xD
Jak wymyślałam Desmonda to chyba byłam po AC3 o ile mnie pamięć nie myli (w sensie ponownego przechodzenia. Po raz 5 chyba)
Cieszy mnie, że komuś się jednak to spodobało i miło, że jako jedyna dałaś jakiś odzew^^ Próbuję wrócić do pisania, ale słabo mi coś wychodzi, mam nadzieję, że rozpoczęcie nowego cyklu jakoś mnie zmotywuje i te sprawy.
To z tym wzrostem, to przez ciebie wiesz? To ty mi przypomniałaś o tym, że Ed się tak bardzo wkurzał o nazywnaie kurduplem xD *na wszelki wypadek rozgląda się naokoło, tak gdyby Edzio jednak był w pobliżu*
Druga część... Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia. Może gdzieś w przyszłym tygodniu jak wena pozwoli :D

Silva pisze...

"Są elfy od zadań przyziemnych i elfy od bycia władcami" - to tak bardzo elfie, że aż za bardzo <3
Wiesz co, jak próbujesz powrócić do życia, tak całkiem bez zwoju wskrzeszania, to może weź mi odpisz albo napisz coś, bo mi smutno i brak furiatki. Poza tym, kto będzie czcił boskie pośladki wiarą dziwną i nieokreśloną?
I mleko! On nie lubił mleka, ale pamiętasz? Potem urósł i był wyższy niż pani W. Więc Char wciąż, naprawdę wciąż ma szansę ;p

Iskra pisze...

Dzisiaj się zbieram i paczę po odpisach, więc może dziś coś puszczę, a jak nie to jutro jak wrócę od dentysty... >_>
No i nie wiem czy Vetinari chciałaby być wyższa od np. Devrila czy własnego brata, który do niskich nie należy xD

Olżunia pisze...

I mi się podobało również! I wincyj pragnę! Bo to dobre było. A jak Iskra z Wilkiem się na siebie rzucili, to już w ogóle padłam w zachwycie. Twoje teksty są magiczne między innymi dlatego, że potrafisz zrobić taką magię, że w całkiem poważnym momencie pojawiają się takie słowa jak "elfiak" i "czmychnął" i nadal czuć powagę. xD
"Nawet Radni jakoś się uspokoili." <3 Radni to w ogóle jakaś ostatnia instancja wszystkiego. Jak Radni nie marudzą, to już nikomu nie wolno, niechby tylko spróbował.
A Kalcifer tylko raz mi mignął w czyimś wątku, więc dopiero się z nim zapoznałam. Miło było. <3 Wyobraźnia uparcie podszeptuje mi rysunkowego, animowanego Kalcifera - i dopsz, bardzo ładnie się to komponuje z resztą, bo ja Keronię widzę bardziej jaki film animowany niż zwykły-zwykły film. Taki schiz.
"... to może weź mi odpisz albo napisz coś, bo mi smutno i brak furiatki." - to ja się podpisuję, będę marudna, trudno. xD

Szept pisze...

[Ej tam, przesadzacie z tymi Starszymi, oni nie gryzą. Oni czasem wkurzają nieco, ale Szept też lubi ich wkurzać, więc wychodzi na 0. A jak Dar ich czasem wkurza, albo władca stawia do pionu. Nie mówiąc, że niech spróbują narzucić coś Elenardowi.

Pranie... Desmond... Darrusowa, sio z mojej głowy, no już cię tam nie ma! Ja na czytanie w myślach się nie zgadzam, nie godzę, nie, a fe. A na serio, przecież w śmierdzących tunikach nie chodzą, a Desmond to nie tylko AC.

Bractwo się tym interesuje... to sugestia, że mam kopnąć Luciena w tyłek, żeby się ruszył, czy sama Iskra wystarczy, by grać komu trzeba na nerwach?

Widzę alchemia na tapecie i głównym tematem, ale znalazło się miejsce dla każdej postaci. Zazdroszczę, bo często chciałabym każdego z moich, ale a tu nie widzę sensu, a tu nie widzę roli, a to mi zawadza. Może dlatego, że wbrew wszystkiemu Lu i Dev mają za podobną profesję... Hmm...

Nieco nie czaję... Znaczy, Kalcifer jest tym demonem Pustki czy nie jest? Bo tu wyjaśnimy, czym jesteś, a za chwilę określany jest jako demon...

Mimo wszystko ... Lu cieszy takie określenie Wilka. Mimo wszystko to prawie jak ujdzie w tłumie. Chyba jednak nie podoba mu się fakt, że ktoś tu zna tak dobrze Iskrę. Normalnie niedobrze. Nie jestem pewna, czy nie nastąpił koniec świata, bo Szept się zgadza z Lucienem. No, ale ataku na Zhao to bym się po elfiaku nie spodziewała, nawet biorąc pod uwagę, że to nadopiekuńczy braciszek. Na Zhao?

Do porównań Darrusowej się nie odniosę, bo ja mangi i anime nie oglądam, a jeśli coś widziałam z bajek, to na zasadzie, bo widziałam i kojarzę co to, ale czterech liter nie urwało. Mogę więc tylko udawać, że wiem, o co wam chodzi. :D

Jak to mnie, rzuciły mi się w oczy brakujące przecinki. Ale przecinki to ja zawsze znajdę, nawet jak nie trzeba, więc ta uwaga średnio się liczy.

Przy okazji... serio animowane? Zaczynam się ciebie bać. Tylko błagam, nie takie animowane, o jakim mówiłam w Wa-wie :P Dla mnie to chyba jednak książka. Taki zbiór luźnych opowiadań w danym uniwersum. Potem, ewentualnie film.]

Nefryt pisze...

Ciekawe ujęcie tematu kamienia filozoficznego. Bardzo podoba mi się wpasowanie tego w realia. Fragmenty pisane kursywą całkiem mnie ujęły. To o demonach wyszło tak klimatyczne, że aż poczułam przypływ weny.
Rozmowa alchemików bardzo zgrabna, ale potem, w scenach z Wilkiem czegoś mi brakowało. Niestety nie potrafię określić, czego dokładnie, może chodzi o te nagłe pojawienia – najpierw Wilk, potem tamten Cień.
Całość czyta się szybko i przyjemnie, kiedy doszłam do końca, aż patrzyłam, czy to na pewno już, czy nie ma jeszcze ;) Czekam na ciąg dalszy.
A tak poza tym, to kocham fragment o darmowych pobytach u Escanora. I wyłamanych palcach gratis. I jeszcze wizję Charlotte w spódniczce z trawy i w łupinach kokosa :P

Olżunia pisze...

Szept, a wiesz, że mi z głowy wyleciało i nie pamiętam, o co chodziło z tym animowanym? xD Ja z kolei KK traktuję jak wielką kampanię RPG (z podręcznikiem opisującym świat gry, serią dodatków do niego, sporą ilością handoutów, no i z wieloma graczami), ale nie potrafię sobie zwizualizować poszczególnych scen jak w filmie (albo zdarza mi się to bardzo rzadko, zazwyczaj po filmie/serialu w podobnych realiach). To raczej mieszanka dobrze narysowanego anime (mi pod względem kreski, kolorystyki i animacji podoba się naprawdę niewiele anime, więc spokojnie xD) i realistycznej grafiki komputerowej, ale z nutką impresjonizmu i wyidealizowania. Chociaż jak potrzeba naturalizmu, to jest naturalizm. Sporo zależy od tego, jaki mam w głowie wzór postaci czy lokacji – czy zdjęcie, czy realistyczna grafika, czy manga.

Nef, oj tak, fragmenty kursywą też mnie kupiły. :D A wyłamywane palce - cudeńko. Nasze postacie potwierdzają, mają swoje pamiątki, dostały w rabacie.

Prawa autorskie

© Zastrzegamy sobie prawa autorskie do umieszczanych na blogu tekstów, wymyślonego na jego potrzeby świata oraz postaci.
Nie rościmy sobie natomiast praw autorskich do tych artów, które nie są naszego autorstwa.

Szukaj




˅ ^
+ postacie
Rinne Lasair